21 obserwujących
295 notek
162k odsłony
  132   0

KPO - kto potrafi odgadnąć?

Andrzej Owsiński

KPO – kto potrafi odgadnąć?

Najpierw kto zorientuje się we wszystkich skrótach, ktorymi zalane są nasze media. Kiedyś nawet natrafiłem na taki skrót “pad”, pomyślałem że chodzi o częsty błąd w naszym języku nie wymawiania dżwięku “ł” i powinno być “padł”, tymczasem okazało się że chodzi prezydenta Andrzeja Dudę – PAD, pomijam wyraźny nietakt w stosunku do osoby, ale przecież nie można przesadzać ze skrótami bo wyjdzie jak DUPA u Piłsudskiego (“dziękuję uprzejmie przyjdę akuratnie”).

Mamy więc “KPO” (Krajowy Plan Odbudowy) i jeżeli jego treść ma być zgodna z jego nazwą to powinien obejmować rzeczywiste odzyskanie tego wszystkiego co utraciliśmy w wyniku pandemii.

A jakie to są straty?

-ubytek produkcji na skutek unieruchomienia zakładów wytwórczych,

-straty związane z zamrożeniem transportu i handlu,

-obniżenie wydajności pracy ludzkiej ze względu na chorobę i jej dalsze skutki.

Znacznie gorsze są straty w wyniku zwiększonej śmiertelności, a także cofnięcia rozwoju fizycznego i intelektualnego. Plan odbudowy powinien skoncentrować się na tych problemach. Tymczasem nawet najbardziej ogólne spojrzenie na jego treść prowadzi do wniosku, że jest on poświęcony głównie innym sprawom.

Największym obciążęniem jest próba “oczyszczenia” powietrza w Polsce przez zwiększenie udziału odnawialnych źródeł energii w bilansie energetycznym. Pisałem nie tak dawno na ten temat, wałkowany bez przerwy przez szefostwo UE i panią Merkel, wskazując na nieodzowność traktowania go kompleksowo wraz z zatruwaniem ziemi i wody, a także w skali uniwersalnej, a nie tylko w jednym lub grupie krajów. Ponadto kosztami tego przedsięwzięcia powinny być obciążone poszczególne kraje stosownie do ich “historycznego” udziału w zatruciu środowiska.

I tu okazało by się, że to nie Polska, najzawzięciej atakowana za spalanie węgla, ale przede wszystkim Niemcy, Benelux, Francja i Anglia powinny ponosić najwyższe koszty odtrucia świata.

Ponadto jeżeli do tego programu nie włączy się cała ludzkość z Chinami, Stanami Zjednoczonymi i Rosją na czele, to nie ma on większego sensu, bowiem skutki zatrucia nie tylko powietrza nie znają granic i rozprzestrzeniają się swobodnie.

Tylko, że całe to przedsięwzięcie nie ma nic wspólnego z pandemią, można nawet uznać, że odwrotnie, ograniczenia produkcyjne mogły spowodować zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych. Umieszczenie tego programu w KPO traktuję jako chęć wywołania pozytywnej oceny w administracji unijnej z panią von der Leyen na czele, a w ślad za tym aprobatę pani Merkel, ciągle jeszcze szefowej niemieckiej Europy.

Na żądanie “lewizny” – pogrobowców PZPR plan zawiera postulat budowy mieszkań “na wynajem” dla najbiedniejszych, który w wydaniu PiS nie wypalił i z całą pewnością w tym przypadku też się nie uda.

Również żądanie przydzielenia określonego z góry odsetka samorządom nie ma nic wspólnego z odbudową po pandemii. Z obserwacji wielu samorządów można łatwo dojść do wniosku że korupcja, nepotyzm i marnotrawstwo szczególnie obfite żniwo zbierają w samorządach, które domagają się radykalnego uporządkowania i zaprzestania traktowania jako partyjny łup wyborczy.

W sumie, podział na inwestycje samorządowe i rządowe ma drugorzędne znaczenie i zależy wyłącznie od tego czyjej formalnie władzy podlega, natomiast ich treść merytoryczna wynika z treści programu odbudowy po skutkach pandemii. Znacznie istotniejszym i zapewne trudniejszym problemem są odszkodowania za straty poniesione w czasie pandemii.

Jest wprawdzie ogólny rachunek strat, ponoszonych przez wszystkich, nie da się tych strat ani wyliczyć, ani opłacić, natomiast można wyliczyć straty poszczególnych zakładów, wynikające z powstrzymania produkcji i zastosować odpowiedni system rekompensat. Nie będzie to z pewnością pełna rekompensata, ale przynajmniej powinna umożliwić ponowne uruchomienie zakładu.

W sytuacji polskiej gospodarki bardzo ważną rolę odgrywają straty w tempie rozwoju. W tym przypadku potrzebne są nie tylko nakłady inwestycyjno-rozwojowe, ale też i odpowiednie uwarunkowania w obszarze całej UE.

Obecna struktura unijnej gospodarki nie sprzyja rozwojowi, nastawiona jest w pierwszym rzędzie na ochronę egoistycznych interesów krajów uprzywilejowanych. Brakuje też jej stosownych rozwiązań organizacyjnych, wymaganych dla stworzenia prawdziwego wspólnego rynku. Zrezygnowano wprawdzie z niektórych dyskryminacyjnych limitów produkcji, ale wiele jeszcze pozostało, wymagane jest jednak obok likwidacji limitów chroniących nie odpowiadającą warunkom konkurencji wytwórczość “starej Unii”, wyrównanie szans rozwojowych.

Przeszkodą w prawidłowym funkcjonowaniu wspólnego rynku są zróżnicowania w stopach podatkowych, jak np. w podatku VAT od 17 do 27%, różnice w cenach energii, powodowane nierównomiernymi obciążeniami świadczeń administracyjnych. Przykładem może służyć przeciętna cena benzyny 95 okt. od 4,60 zł/l w Słowenii do 6,70 zł/l w Holandii, albo cena energii elektrycznej zróżnicowana o 100%. Nie ma wprawdzie potrzeby nakazu zrównania cen nośników energii, ale różnice powinny wynikać jedynie z racji kosztów produkcji i przesyłu, a nie obciążeń fiskalnych.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka