Rynek kredytów hipotecznych wyhamował. Mogą wzrosnąć raty

Redakcja Redakcja Kredyty Obserwuj temat Obserwuj notkę 0
Przeciętne oprocentowanie kredytu ze stałą stopą przekracza już 6,4 proc., o ponad 0,6 pkt proc. więcej niż w przypadku „hipotek” ze zmiennym oprocentowaniem. I to właśnie kredyty ze zmienną stawką powstrzymały spadek zdolności kredytowej. Gdyby nie one, to przeciętna kwota, którą rodzina mogłaby pożyczyć na mieszkanie spadłaby o prawie 30 tysięcy złotych w ciągu zaledwie miesiąca.

Z artykułu dowiesz się: 

  • Jak zmieniło się oprocentowanie kredytów hipotecznych?
  • Dlaczego kredyty ze stałą stopą są coraz droższe?
  • O ile mogłaby spaść zdolność kredytowa Polaków?
  • Jak sytuacja na Bliskim Wschodzie wpływa na rynek kredytowy?

Dokładnie milion dziewięć tysięcy złotych wynosi mediana zdolności kredytowej trzyosobowej rodziny z dochodem na poziomie dwóch średnich krajowych. To znaczy, że połowa instytucji deklaruje chęć pożyczenia większej kwoty, a połowa mniejszej. Przesłane przez banki dane sugerują, że nawet instytucje szacujące zdolność kredytową najbardziej zachowawczo, deklarują możliwość pożyczenia rodzinie z naszego przykładu około 800-900 tysięcy złotych.

Wciąż jeszcze w większości instytucji deklaracje przekraczają milion złotych. To o kilka tysięcy złotych więcej niż przed miesiącem i wciąż o ponad 160 tysięcy złotych więcej niż przed rokiem, ale szczególnie ta druga kwota szybko topnieje. Wszystko dlatego, że od kilku miesięcy dostępność kredytów mieszkaniowych zmienia się w rytm doniesień z Bliskiego Wschodu. Przez długi czas do lutego br. mieliśmy do czynienia z serią dobrych informacji – dostępność kredytów mieszkaniowych dynamicznie się poprawiała, a zdolność kredytowa wyznaczała niemal co miesiąc kolejne historyczne rekordy.  


Bliski Wschód wpływa na rynek kredytów hipotecznych

- Od ataku na Iran i niemal kompletnego wyłączenia z użycia cieśniny Ormuz, kurek z dobrymi informacjami dla kredytobiorców został zakręcony. Obawy o poziom inflacji spowodowały, że Rada Polityki Pieniężnej ostatnim razem obniżyła stopy procentowe w marcu br. Mniej więcej wtedy też przestały spadać stawki kredytów ze zmiennym oprocentowaniem. Wszystko dlatego, że WIBOR (składnik kosztu kredytów ze zmiennym oprocentowaniem) jest bardzo mocno powiązany z bieżącym poziomem stawki referencyjnej ustalanej przez Radę. Jedyne pocieszenie w tym, że kredyty ze zmiennym oprocentowaniem nie powinny drożeć, dopóki większość członków RPP będzie przekonana, że bieżący poziom kosztu pieniądza w Polsce wystarczy, aby trzymać inflację w ryzach. Póki co ekonomiści największych banków studzą emocje sugerując, że jeśli na Bliskim Wschodzie dojdzie do deeskalacji, to powinno udać się uniknąć podwyżek stóp procentowych – wyjaśnia Bartosz Turek, analityk rynku nieruchomości. 

Kredyty ze stałą stopą są coraz droższe

Gorzej jest jednak w przypadku kredytów z okresowo stałym oprocentowaniem. Wszystko dlatego, że gracze rynkowi są większymi pesymistami niż wcześniej wspomniani analitycy największych banków. Notowania giełdowe sugerują, że górą są spekulanci obstawiający, że inflacji nie uda się poskromić, a mniej więcej od lipca będzie trzeba zacząć podnosić koszt pieniądza w Polsce.

To dlatego kredyty, w przypadku których przez 5 lat rata może być stała zaczęły drożeć tuż po ataku na Iran i są dziś oprocentowane przeciętnie o ponad 0,6 pkt. proc. wyżej niż te, w których wysokość raty zmienia się co maksymalnie kilka miesięcy. W efekcie „hipoteki” ze zmiennym oprocentowaniem są dziś oferowane z przeciętną stawką na poziomie 5,8 proc., a te z okresowo stałym oprocentowaniem kosztują już ponad 6,4 proc. 

- I choć jest to truizm, to warto dodać, że kredyt ze zmiennym oprocentowaniem nie jest rozwiązaniem bezpieczniejszym. Może dziś on poprawiać zdolność kredytową, ale jednocześnie oznacza większą ekspozycję na ryzyko wzrostu rat w przyszłości. Póki co zdolność kredytowa pozostaje więc w miarę stabilna i to pomimo droższych kredytów.

Powody są dwa. Po pierwsze sytuację ratują kredyty ze zmiennym oprocentowaniem. Gdyby nie one, to przykładowa trzyosobowa rodzina z dochodem na poziomie dwóch średnich krajowych mogłaby dziś pożyczyć o około 20-30 tysięcy złotych mniej niż przed miesiącem. Po drugie cały czas GUS informuje o całkiem solidnym tempie wzrostu wynagrodzeń, które przekracza 6% w skali roku. Jest to o tyle ważne, że przecież im wyższy dochód kredytobiorcy, tym banki są skłonne pożyczyć więcej – podsumowuje Bartosz Turek.  


Fot. East News 

Tomasz Wypych


Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka