Niełatwo jest się pozbyć tak zarozumiałego intruza jakim jest rząd. Ten znacząco spójny twór nie oszczędza sił w swej walce o utrzymanie społeczeństwa w ryzach. Jest on przy tym mocno wspomagany przez tych, którzy liczą na finansowe profity z jego strony. Tymczasem wolność wszystkich ludzi stoi pod wielkim znakiem zapytania.
Poprzez wskazywanie palcami, wymienianie z imienia i z nazwiska czy demaskowanie polityków-oszustów nigdy nie wygra się walki o wolność. W rzeczywistości, praktyki takie mogą przynieść rezultat odwrotny do zamierzonego, gdyż politykom łatwiej przyjdzie wmówienie ludziom, że sama zmiana twarzy w rządzie wystarczy, aby przynieść pożądane efekty. To poglądy muszą ulec zmianie, a jeśli tak się stanie, nie będzie problemu z doborem odpowiednich ludzi. Dla niektórych koncentrowanie się na ideach zdaje się być nieznośną, długoterminową strategią. Tęskni im się do magicznego guzika, za przyciśnięciem którego sprawy potoczą się lepiej. Wydaje im się, że wszystko zależy od tego, kto w następnych wyborach dojdzie do władzy. Chcą oni wygrać wybory tu i teraz, więc inwestują swoje pieniądze i czas w szyldy, naklejki na zderzaki, zamiast w książki, artykuły, seminaria, czy inne narzędzia edukacyjne.
Tym niecierpliwym przyjaciołom nie udaje się zrozumieć, że politycy rzadko działają poza zasięgiem opinii publicznej. Jeden zamożny patron setki kandydatów przez ostatnie lata wyrażał mi swoją frustrację mówiąc: "Chciałbym móc coś zrobić, żeby choć raz ludzie, których popieram zostali wybrani. Nie będę wtedy musiał stale wydzwaniać do nich żeby się dowiedzieć dlaczego zbierają tak wiele złych głosów i podejmują tak wiele złych decyzji". Powiedziałem mu, że najefektywniejszą rzeczą jaką może zrobić jest inwestowanie w idee. "Podaruj komuś książkę - powiedziałem - a nie naklejkę na zderzak"...
35
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze