Że może stanowić zagrożenie dla naszych agentów, a dla potencjalnych wrogów bezcenne źródło informacji. Otóż nikt mu tego nie powiedział, nikt nie uprzedził. Siedzi na szklanej górze prezydenckiego pałacu. Gazet nie czyta, telewizji nie ogląda. Z bratem nie gada. Kontaktu ze światem nie ma.
Ktoś się wziął na odwagę, i mu w końcu powiedział. Ale hola, hola!
Pani Fotyga dopóki ustawa obowiązuje, to nie popuści. Rosyjskie służby i arabusy coś tam jeszcze skorzystają.
W polityce, także społecznej pewne problemy muszą być rozwiązywane szybko i sprawnie. I bez zbędnej zwłoki. Możliwe, że lustracji do chwili obecnej przez siedemnaście lat załatwić się nie dało.To o tyle lat za późno. Tym bardziej rzecz załatwić trzeba szybko, aby uzyskać maksymalny efekt i zminimalizować straty. Jeżeli robić to teraz, to chyba jednak inaczej. Ustawa przygotowana została w sposób niechlujny i przez to jej szczytne założenia wzięły w łeb na dzień dobry. Zbyt wiele tam niejasności. Niespójność przewinień z konsekwencjami. Zrównanie oprawców i ofiar, z korzyścią dla tych pierwszych. Brak jasnych definicji.
I upokarzający klimat ogólnonarodowej spowiedzi.
Służby specjalne i te cywilne i te wojskowe, powinny być absolutnie wyłączone z akcji ogólnonarodowego oczyszczania. Trudno. Nigdzie na całym świecie ta sfera działalności państwa nie pachnie dobrze. Ale jest konieczna. Gdzie indziej, rządzący, świadomi ryzyka, utajniają dokumenty związane z działaniem służb specjalnych i chronią swoich szpiegów, choćby podwójnych. Potraktowani niewdzięcznie mogą bowiem swoim gadulstwem sprawić państwu kłopot poważny i uczynić go podatnym na ciosy.
Dobrze, że Pan Prezydent odkrył już teraz tę prawdę powszechnie znaną od stuleci. Będą zmiany. Jak deklaruje Pan Poseł Kuchciński, pewnie więcej niż jedna. Jednak rozciąganie w czasie tak delikatnej materii dyskredytuje intencje, wypacza je i naraża na śmieszność. I zaczyna już obrastać w anegdoty. I coraz bardziej dzieli ludzi. Z tym, że te podziały przebiegają w sposób coraz bardziej splątany. To już nie polaryzacja, tylko porąbanie.
Lustracji cofnąć się nie da. Nawet jej zaciekli przeciwnicy to zrozumieli. Ale nie tak! Trzeba odsunąć służby od wiwisekcji, a reszta teczek na stół i niech się dzieje!
Jakiekolwiek wyróżnienia jednych kosztem drugich będą nasuwały podejrzenia o wykorzystywanie teczek w celach politycznych. Będzie ciekło jak cieknie dotąd. Dziennikarze śledczy będą mieli zajęcie na długie lata. To trochę jak masochizm w imię odnowy moralnej. Wywołane przez Kaczyńskich lustracyjne katharsis jest jak uporczywy ból zęba. Tyle, że zamiast zęba wyrwać, my w nim z lubością dłubiemy.




Komentarze
Pokaż komentarze