Newsweek podał , a dziennikarze podchwycili. PO wącha się z SLD!
Któryś to już raz próbują zapędzić Tuska do lewicowego narożnika.
A przecież to gołym okiem, nieuzbrojonym, widoczna sprzeczność. Dla większości zwolenników i członków Platformy, zwłaszcza wywodzących się z SKL rzecz nie do przyjęcia, Paradoksalnie, w sferze gospodarki i struktury działania mechanizmu państwa, SLD najbliżej do Pis-u. Inny rodowód historyczny, inny szyld, inne też spojrzenie, chwilami drastycznie odmienne na kwestie obyczajowe. Ale ten sam model socjalnego państwa. Tu rządzący kreują potrzeby obywateli. PO chciałoby odwrotnie.
Semantyka jest w dzisiejszych czasach niemiłosiernie szarpana. Poza odrodzeniem się klasycznej nowomowy partyjnej, nowego znaczenia nabierają niewinne dotychczas pojęcia. W ustach polityków to, co wydawało się postępowe, nabiera nowego, czasem złowrogiego znaczenia. Podobnie jak Mojżesz, który przeskoczył kiedyś mur świątyni, postąpił pewien gdański elektryk.Wtedy liberalizm pojawił się jako jedna z dróg ,którą mógł podążyć kraj. Jednakże w społeczeństwie mającym za sobą długą noc realnego socjalizmu wdrożyć go w nawet łagodnej centrowej formie, będzie niezwykle trudno.
Muszą wymrzeć chyba wszystkie stare pierniki pamiętające PRL."I doszli do Ziemi Obiecanej dopiero po czterdziestu latach" Exodus, a w szczególności jego powolny , rozciągnięty w czasie, zawiły przebieg to niewątpliwie przemyślany boski plan. Ludzie żyli wtedy krócej, a wkroczyć do Kanaanu mogli tylko ci, którzy Ziemi Egipskiej już nie pamiętali… Bez obciążeń.
Chyba nie wszyscy rozumieją pojęcie liberalizm, a co dopiero samą jego istotę. Odwołuje się on do indywidualizmu, stawia wyżej prawa jednostki niż znaczenie wspólnoty, głosi nieskrępowaną (ale ściśle w ramach prawa) działalność poszczególnych obywateli we wszystkich sferach życia zbiorowego. W sferze gospodarczej, to najbardziej według mnie udana próba opisania rzeczywistości, głównie w jej aspekcie ekonomicznym ,i praktycznego wdrażania wyciągniętych wniosków. Podstawą tak rozumianej gospodarki jest nienaruszalna własność prywatna i ograniczona do minimum rola państwa. Ale to minimum to przede wszystkim silny i egzekwowalny mechanizm prawny.
Przypomnę tu "Zasady ekonomii politycznej" Johna Suarta Milla wielkiego klasyka liberalizmu, wydane w 1817 roku, gdzie po raz pierwszy pojawia się koncepcja państwa jako nocnego stróża. Marks, znający dobrze dzieła Milla, jak i zresztą jego samego, zbudował swoją filozofię, właśnie w opozycji do liberalizmu. Ale tak jak liderzy SLD nie są prostymi, bezpośrednimi spadkobiercami idei Marksa, tym bardziej PO to nie są prawdziwi liberałowie. Ale obie partie się o te dwie ideologie ocierają.
W kampanii wyborczej 2005 wizja "kaczego" państwa była przeciwstawiana poglądom głównych adwersarzy w taki sposób, że liberalizm zaczął być postrzegany przez skołowaconych wyborców, jako coś o zapachu siarki.
Ze niby jest to rezygnacja z wszelkich zasad w sferze obyczajowej, nieograniczona wolność od więzów moralnych, i drapieżny XIX-wieczny kapitalizm sprowadzony do absurdu, skutkujący ostatecznie przyzwoleniem na rabowanie po gościńcach.
Adam Bielan, gromiący w publicznej dyspucie liberalizm, jako ciemną stronę mocy, zapytany przytomnie przez rozmówcę o definicję tegoż, tak się zaplątał, że zaczął pleść jeszcze większe bzdury.
(A ja nie wierzę, żeby Pan Eurodeputowany tak naprawdę tematu nie znał. Cyniczna, wyborcza gra i tyle!)
Te głupstwa są przez apologetów PiS powtarzane do dziś.
A wystarczy trochę poczytać i ruszyć kilka szarych komórek. Zwolennicy państwa socjalnego bazują na niewiedzy rodaków, celowo wzbudzają lęk przed nieznanym, licząc na coraz powszechniejszy, nie tylko u nas, odwrót od rzetelnej wiedzy.Stąd w powszechnym odbiorze jest to pojęcie o zabarwieniu negatywnym i sile rażenia inwektywy
W czasie wyborów, w podkarpackiej wsi, jedna kobiecina zapytana o liberalizm, nie wiedziała co to takie, ale z tego co mówił ksiądz, wnioskowała, że trzeba się z tego spowiadać. Oczywiście, że zamiast bezeceństwa wolała państwo socjalne (solidarne)
Podobno też można się przeciw temu obrzydlistwu zaszczepić.
Dziurawa wiedza lub jej brak skutkuje u nas dziwacznym i mylącym nazewnictwem tendencji i dążeń w polityce i życiu społecznym. W Polsce prawica, to tak naprawdę socjaliści, zwolennicy wzorowanego na PRL-u centralizmu, którzy chodzą do kościoła i nie lubią seksualnych odmieńców. Vide Pis!
Na zachodzie prawica to liberałowie gospodarczy, wyznający w sferze obyczajowej konserwatyzm, często oparty o fundamentalizm religijny. Zwłaszcza w środowiskach protestanckich. A szczególnie prezbiteriańskich. Tu istnieje rzeczywiście zbieżność z prawicą polską.
Adam Smith bardziej w swoich czasach był znany jako wykładowca filozofii moralnej, opartej o protestancki fundamentalizm, a wydane w pamiętnym 1776 roku "Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów" nie propagowały hasła -róbta co chceta!
Któryś to już raz próbują zapędzić Tuska do lewicowego narożnika.
A przecież to gołym okiem, nieuzbrojonym, widoczna sprzeczność. Dla większości zwolenników i członków Platformy, zwłaszcza wywodzących się z SKL rzecz nie do przyjęcia, Paradoksalnie, w sferze gospodarki i struktury działania mechanizmu państwa, SLD najbliżej do Pis-u. Inny rodowód historyczny, inny szyld, inne też spojrzenie, chwilami drastycznie odmienne na kwestie obyczajowe. Ale ten sam model socjalnego państwa. Tu rządzący kreują potrzeby obywateli. PO chciałoby odwrotnie.
Semantyka jest w dzisiejszych czasach niemiłosiernie szarpana. Poza odrodzeniem się klasycznej nowomowy partyjnej, nowego znaczenia nabierają niewinne dotychczas pojęcia. W ustach polityków to, co wydawało się postępowe, nabiera nowego, czasem złowrogiego znaczenia. Podobnie jak Mojżesz, który przeskoczył kiedyś mur świątyni, postąpił pewien gdański elektryk.Wtedy liberalizm pojawił się jako jedna z dróg ,którą mógł podążyć kraj. Jednakże w społeczeństwie mającym za sobą długą noc realnego socjalizmu wdrożyć go w nawet łagodnej centrowej formie, będzie niezwykle trudno.
Muszą wymrzeć chyba wszystkie stare pierniki pamiętające PRL."I doszli do Ziemi Obiecanej dopiero po czterdziestu latach" Exodus, a w szczególności jego powolny , rozciągnięty w czasie, zawiły przebieg to niewątpliwie przemyślany boski plan. Ludzie żyli wtedy krócej, a wkroczyć do Kanaanu mogli tylko ci, którzy Ziemi Egipskiej już nie pamiętali… Bez obciążeń.
Chyba nie wszyscy rozumieją pojęcie liberalizm, a co dopiero samą jego istotę. Odwołuje się on do indywidualizmu, stawia wyżej prawa jednostki niż znaczenie wspólnoty, głosi nieskrępowaną (ale ściśle w ramach prawa) działalność poszczególnych obywateli we wszystkich sferach życia zbiorowego. W sferze gospodarczej, to najbardziej według mnie udana próba opisania rzeczywistości, głównie w jej aspekcie ekonomicznym ,i praktycznego wdrażania wyciągniętych wniosków. Podstawą tak rozumianej gospodarki jest nienaruszalna własność prywatna i ograniczona do minimum rola państwa. Ale to minimum to przede wszystkim silny i egzekwowalny mechanizm prawny.
Przypomnę tu "Zasady ekonomii politycznej" Johna Suarta Milla wielkiego klasyka liberalizmu, wydane w 1817 roku, gdzie po raz pierwszy pojawia się koncepcja państwa jako nocnego stróża. Marks, znający dobrze dzieła Milla, jak i zresztą jego samego, zbudował swoją filozofię, właśnie w opozycji do liberalizmu. Ale tak jak liderzy SLD nie są prostymi, bezpośrednimi spadkobiercami idei Marksa, tym bardziej PO to nie są prawdziwi liberałowie. Ale obie partie się o te dwie ideologie ocierają.
W kampanii wyborczej 2005 wizja "kaczego" państwa była przeciwstawiana poglądom głównych adwersarzy w taki sposób, że liberalizm zaczął być postrzegany przez skołowaconych wyborców, jako coś o zapachu siarki.
Ze niby jest to rezygnacja z wszelkich zasad w sferze obyczajowej, nieograniczona wolność od więzów moralnych, i drapieżny XIX-wieczny kapitalizm sprowadzony do absurdu, skutkujący ostatecznie przyzwoleniem na rabowanie po gościńcach.
Adam Bielan, gromiący w publicznej dyspucie liberalizm, jako ciemną stronę mocy, zapytany przytomnie przez rozmówcę o definicję tegoż, tak się zaplątał, że zaczął pleść jeszcze większe bzdury.
(A ja nie wierzę, żeby Pan Eurodeputowany tak naprawdę tematu nie znał. Cyniczna, wyborcza gra i tyle!)
Te głupstwa są przez apologetów PiS powtarzane do dziś.
A wystarczy trochę poczytać i ruszyć kilka szarych komórek. Zwolennicy państwa socjalnego bazują na niewiedzy rodaków, celowo wzbudzają lęk przed nieznanym, licząc na coraz powszechniejszy, nie tylko u nas, odwrót od rzetelnej wiedzy.Stąd w powszechnym odbiorze jest to pojęcie o zabarwieniu negatywnym i sile rażenia inwektywy
W czasie wyborów, w podkarpackiej wsi, jedna kobiecina zapytana o liberalizm, nie wiedziała co to takie, ale z tego co mówił ksiądz, wnioskowała, że trzeba się z tego spowiadać. Oczywiście, że zamiast bezeceństwa wolała państwo socjalne (solidarne)
Podobno też można się przeciw temu obrzydlistwu zaszczepić.
Dziurawa wiedza lub jej brak skutkuje u nas dziwacznym i mylącym nazewnictwem tendencji i dążeń w polityce i życiu społecznym. W Polsce prawica, to tak naprawdę socjaliści, zwolennicy wzorowanego na PRL-u centralizmu, którzy chodzą do kościoła i nie lubią seksualnych odmieńców. Vide Pis!
Na zachodzie prawica to liberałowie gospodarczy, wyznający w sferze obyczajowej konserwatyzm, często oparty o fundamentalizm religijny. Zwłaszcza w środowiskach protestanckich. A szczególnie prezbiteriańskich. Tu istnieje rzeczywiście zbieżność z prawicą polską.
Adam Smith bardziej w swoich czasach był znany jako wykładowca filozofii moralnej, opartej o protestancki fundamentalizm, a wydane w pamiętnym 1776 roku "Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów" nie propagowały hasła -róbta co chceta!




Komentarze
Pokaż komentarze (2)