Ostentacyjne demonstrowanie rzymskiego wyznania było tożsame z manifestowaniem polskości.
Szczycimy się tolerancją religijną tamtych wieków, ale tak naprawdę protestantyzm nigdy nie był u nas silny, miał jedynie urok nowinki, swoistej mody. Uchodźcy religijni nie mieli tu czego szukać, bo postępujący w XVII i XVIII wieku rozpad i anarchizacja państwa skutecznie od niego odstręczały.
Gorzej, bo nieprzemyślana, fanatyczna akcja Zygmunta III Wazy skutecznie wykopała podział pomiędzy zachodnią, katolicką częścią Polski, a prawosławnym wschodem, spychając go w ramiona Rosji, która miała doskonały pretekst do mieszania się w nasze sprawy.
A w Europie, wojny religijne zaowocowały wreszcie trwającym wieki dialogiem, określającym w rezultacie wzajemne odniesienia państwa i religii. Wpłynęły na porządek prawny i wprowadziły tradycję ustalania consensusu w parlamentarnych sporach. Ten dialog z krwawymi akcentami pomógł i wytyczył drogę w kształtowaniu i ewolucji prawodawstwa w sferze obyczajowej.
Ostatnie zawirowania w naszym Sejmie wokół art.30 i 38 konstytucji, pokazują że szczere intencje Marka Jurka, i koniunkturalne popisy LePeeRu, obnażyły bezradność polskiej polityki wewnętrznej w podobnych sprawach i brak mechanizmów do wypracowania kompromisu. Brak wielowiekowego procesu doskonalenia demokracji i prawodawstwa, oznacza, że proces ten musimy i tak przejść, ale w przyspieszonym tempie.
Co oznacza wstrząsy. Akcja Jurka jest w tym sensie potrzebna, że może ten proces zainicjować. Nie wierzę w powstanie nowej, silnej „prawicowej partii” , ale potrzeba wzajemnych określeń się religii i państwa wobec kluczowych kwestii obyczajowych, a także relacji wzajemnych nie może być odwlekana. Musimy uważnie przyjrzeć się temu, jak poradzono sobie (lub nie) z tym problemem gdzie indziej.
Przez wieki ignorowaliśmy doświadczenia innych, przekonani o wyższości sobiepaństwa, ignorując cywilizacyjny rozwój Zachodu. Obowiązująca w I Rzeczypospolitej zabójcza zasada bezwzględnej jednomyślności doprowadziła do absolutnej destrukcji władzy ustawodawczej, walnie przyczyniając się do upadku państwa.
Paradoksalnie, zaborcy wprowadzali u nas siłą porządek prawny, którego wcześniej brakowało. Tam trzeba szukać przyczyn tradycyjnej niechęci Polaków do mechanizmów państwa, jako instytucji wrogiej i burzącej lubą rodakom anarchię. A obecnie rządzący na razie nie robią nic, aby obywatele zaczęli wierzyć, że to państwo do nas należy, i zaczęli go szanować. A z nim razem, stanowione przez sejm prawo.




Komentarze
Pokaż komentarze (9)