Jeżeli już na Zachodzie kogoś wogóle interesuje polityka, to na pierwszych stronach gazet będzie mógł się dowiedzieć, że to Polska(!)żle potraktowała swojego europosła. Ponieważ rzecz ma charakter precedensowy, pewnie niedługo dowiemy sie wszyscy, czy Państwowa Komisja Wyborcza może wejść w kompetencje Przewodniczącego Trybunału Europejskiego.
I wówczas szkodliwą okaże się reakcja premiera rządu na manifest Geremka.
Dla cudzoziemców, zainteresowanych polityką europejską najbardziej niekorzystymi dla obrazu Polski, okazują się być brawurowe akcje homofobiczne tandemu ministrów Giertycha i Orzechowskiego. Pan Europoseł Geremek jest jednak otaczany w Brukseli szacunkiem, a inny nasz parlamentarzysta, ojciec Romana, wydał pod szyldem Parlamentu Europejskiego drugą już dysertację, dokładnie w chwili uchwalania przez Europarlament rezolucji o homofobii. Po pierwszej już służył tam za dyżurnego wariata, druga sytuacji pewnie nie poprawi.
Ani o jednej, ani o drugiej słów potępienia z ust Brata Naszego Brata nie usłyszeliśmy.
Pan europoseł Geremek prawo złamał, rzecz to pewna.
Że głupie i sprzeczne, to rzecz inna. "..dura lex,sed lex", ale bardzo niesprawiedliwe i nieuprawnione są słowa o zdradzie.
Brak oględności widoczny często w "Salonie", wynikły z niskiego poziomu erudycji, jest pochodną kulturowego zacofania. Wzorem Kaczyńskich kompleksy przenoszone są na pogardę dla ludzi prawdziwie wykształconych, wpółtworzących europejską kulturę.
Można teraz spokojnie pluć na Geremka, Michnika, Mazowieckiego, i innych, między innymi dlatego, że to oni wywalczyli swobodną możliwość tegoż plucia. Bezkarnego.
Bo w czasach komuny, gdy toczyli boje o nasze lepsze jutro, przyświecało im motto Voltaire'a "Nie zgadzam się z Tobą, ale oddam życie, abyś mógł to swobodnie głosić!"




Komentarze
Pokaż komentarze (2)