Lustracja w Polsce zaczyna wieść bogate,niezależne, i całkiem interesujące życie. Klimat ogólnonarodowej spowiedzi z silnymi akcentami masochizmu. Ale to przecież nasza narodowa przypadłość.
Gdyby ktoś celowo chciał doprowadzić do erozji wszelkich autorytetów, to lepiej by tego nie przeprowadził. Nie ma ludzi kryształowych! Jeżeli nawet taki by się znalazł, to gdzieś jest szafa, w której leży jego teczka.
Możliwe, że przechodzimy teraz ów proces wielkiego przewartościowania, o którym pisał Stanisław Lem. Czyli świata bez autorytetów. Po co przewodnik duchowy, skoro duch już uleciał, bo przestał być potrzebny?
Taki mamy klimat! A w podsycaniu nastrojów czynny udział biorą ludzie młodzi, metrykalnie niepodejrzani. Tacy sądzą, że szczątkowa, broszurowo-internetowa wiedza jest tożsama z doświadczeniem uczestników tamtych zdarzeń. Wiedzieć najlepiej, to przywilej młodości.
Niewybredne inwektywy stosowane miast argumentów merytorycznych obnażają bardzo niski poziom erudycji, będący efektem zapóźnienia kulturowego, dający pożywkę dla ciasnego fanatyzmu.
Pułapka myślenia zaściankowego w jaką wpuścił ich Kaczyński zakłada nieomylność osądów i absolutną odporność na racjonalną krytykę. Czyli samookaleczenie duchowe.
Elity zarówno w PRL, jak i IV RP są niewygodne, bo stanowią rezerwuar wolnej myśli, a przez to potencjalne zagrożenie dla centralizmu.
Ponieważ mamy jako tako demokratyczne państwo, to pozamykać ich po prostu, ot tak, niestety się nie da. Ale można ich zmarginalizować wypędzając z życia publicznego lustracyjnym batem. Albo też liczyć ,że zrobią to sami. Jak Geremek, czy Mazowiecki.
Obojętnie jak. Zaszczuci (jak Miodek i jemu podobni) przez żądnych sensacji lub chwili sławy pismaków. Rzucających co rusz sensacyjne oskarżenia, często przesadzone, lub nieprawdziwe.
Wizja "kaczego państwa", zwanego coraz częściej w sposób nieuprawniony II PRL-em, jest bardzo anachroniczna. Wywodzi się z idei i programów państw narodowych,które pojawiły sie po Wiośnie Ludów. A doświadczenia czerpała siłą rzeczy z absolutyzmu. I stawiając sprawę narodową na pierwszym miejscu, pod tym wezwaniem coraz bardziej zamyka sie w sobie
Wizja wspólnej Europy, i ponadnarodowych interesów jest "Kaczolandii" obca, ba, niesie w sobie zagrożenia dla narodowego bytu.
Uzurpując sobie duchową wyższość nad resztą kontynentu przyjęli na siebie misję pouczania skundlonej Europy, narzucenia jej nowych standardów moralnych, obyczajowych i religijnych. Nachalnie i bez wyczucia.
Bo historia kulturalna zachodu jest róznorodna i bogata, i sczyci się ciągłością. Osądy młodych blogerów, wyzywających różnych europosłów od zgniłków, wystawia im niestety marne świadectwo.
Rozrachunek z przeszłością to chyba najbardziej widoczny dorobek kulturowy IV RP.
Żebyśmy to jeszcze sprawnie przeprowadzili
Ta lustracja jest jak uporczywy ból zęba. Jeżeli już musi dojść do ekstrakcji, to należy to uczynić szybko.
A my zamiast go wyrwać, juz kilkanaście lat z upodobaniem w nim dłubiemy.




Komentarze
Pokaż komentarze (19)