W Polsce nie dorobiliśmy się jeszcze żadnego poważnego ugrupowania prawicowego, i właściwie trudno się dziwić. Obecnie polityka została zdominowana przez ludzi, którzy większą część życia spędzili w PRL-u. Nie są w stanie się od tego uwolnić i ich gospodarcze działania zawsze będą ciążyły w kierunku państwowego kapitalizmu, mylnie zwanego u nas socjalizmem. To jeszcze gorszy od tamtego twór społeczno-ekonomiczny, bo zakłamany. "Państwowy sektor" tak naprawdę należy do tych, którzy akurat rządzą. Ogromny rezerwuar posad i synekur. Niewydolny, ociężały, często przynoszący straty, skrycie pokrywane z podatków tych, co robią na swoim. Zaplecze współczesnej lewicy. I nie ma się co łudzić. Obecnie rządzący nie odbiegają od tego schematu.
Paradoksalnie, w sferze gospodarki i struktury działania mechanizmu państwa najbliżej PiS-owi do SLD. Inny rodowód historyczny, inny szyld, inne też spojrzenie, chwilami drastycznie odmienne na kwestie obyczajowe. Ale ten sam model socjalnego państwa. Tu rządzący kreują potrzeby obywateli. Prawica, lewica, centrum, to szyldy, które mają wyróżnić historyczne pochodzenie formacji. Nic innego. Jak bardzo to jest prawdziwe, potwierdza zdumiewający, jak na światowe standardy status związku zawodowego „Solidarność”. Prawicowy związek zawodowy! Ugrupowania wywodzące się z tradycji sierpnia są zwyczajowo uważane za „prawicowe”, choćby stały bardziej na lewo od braci Castro.
Natomiast rzeczywista prawica to połączenie liberalizmu w gospodarce, z konserwatywnym nurtem w życiu społecznym i politycznym. I wysokimi standardami etycznymi w sferze obyczajowej.Na tym tle libertynizm współczesnej lewicy odbija się niezwykle mocno.Prawicowość rzeczywista to wspaniały dorobek myśli politycznej i ekonomicznej Anglii schyłku XVIII wieku. W pamiętnym 1776 roku wychodzą "Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów" Adama Smitha, swoiste abecadło liberalizmu, a wydane w 1790 roku „Rozważania o rewolucji we Francji” Edmunda Burke, można uznać za początek doktryny konserwatywnej i koniec epoki oświecenia.W „Zasadach ekonomii politycznej" Johna Suarta Milla wielkiego klasyka liberalizmu, wydanych w 1817 roku, po raz pierwszy pojawia się koncepcja państwa jako nocnego stróża. Im mniej państwa w gospodarce tym lepiej dla kraju i obywateli! Marks, znający dobrze dzieła Milla, jak i zresztą jego samego, zbudował swoją filozofię, właśnie w opozycji do liberalizmu.
Czy nasza „prawica” przerobiła tę lekcję? Obiecano nam wszystkim wielką odnowę moralną społeczeństwa. Czas był po temu w istocie. Ale do przebudowy etycznej społeczeństwa potrzebna jest materialna baza. Igrzyska o pustym brzuchu stanowią karykaturę rzymskiej zasady. Spod pióra Orwella wyszła bardzo piękna i słuszna zasada „Naród, aby określić swój cel do którego zdąża, musi dobrze poznać, skąd przybywa”. Rozrachunek z przeszłością jest zatem środkiem do celu, i nie może stać się protezą celu, jak to ma miejsce w tej chwili. Przyjdą nieuchronnie pytania o kształt państwa i sposoby funkcjonowania jego struktur. Czy państwo będzie centralizowane i zawłaszczane przez rządzące koalicję, z postępującym ograniczeniem samorządu lokalnego, czy stopniowo oddawane obywatelom? Na razie zwycięża ta pierwsza, marksistowska tendencja. Opieka zdrowotna, oświata, świadczenia emerytalne- wszystko otwarte pytania. Niedługo połowa kadencji, a odpowiedzi nie znamy. Mamy konserwatywne tendencje w sferze obyczajowej, i wielka dyskusję światopoglądową, której brakło dwieście lat temu. To musimy nadgonić.
Ale ekonomiczna sfera jest haniebnie zaniedbana.Nasza gospodarka, która ma się dobrze z powodu ogólnoświatowej koniunktury, może nie być przygotowana na skutki globalnej recesji.Wojujący „Rycerze prawicy” ,zdeklarowani zwolennicy Pis, mocno akcentują wyjątkowość i determinację braci Kaczyńskich w budowaniu nowego ładu. Ale ta aprobata sprowadza się głównie do lustracyjnych poczynań. Prowadzonych źle, często z krzywdą dla uczciwych ludzi. I paradoksalnie pracuje na niekorzyść koalicji. Praworządność to nie telewizyjne spektakle wyprowadzanych o świcie prominentnych działaczy opozycji, i konferencje prasowe notabli, którzy ferują wyroki w zastępstwie niezawisłych (jeszcze!)sądów.
To cicha, żmudna praca „U podstaw” której rozgłos szkodzi, i może zmarnować wielomiesięczny wysiłek.
Na usprawiedliwienie rządzącym trzeba przyznać, że przyświecały im cele, które widnieją w nazwie partii. Gospodarka ich nie obchodziła. Tym miała się zająć Platforma Obywatelska. Taka sensowna w gruncie rzeczy symbioza nie powstała i mamy dziwaczną hybrydę socjalkonserwatywną. To do niczego dobrego nie doprowadzi. Jest jeszcze czas skręcić na prawo. Ostro na prawo! Przywrócić gospodarkę rynkowi Pozbyć się komunistycznego reliktu, jakim jest Samoobrona. O LePeeRze nie wspomnę, bo to kuriozalny polityczny margines. Karykatura endecji, zapóźniona o kilkadziesiąt lat.
PiS musi porzucić lewicowe tęsknoty do autorytaryzmu. W życiu społecznym i gospodarce.
Jedyny możliwy sposób wyjścia z obecnego impasu, to przymierze Pis i PO. Nawet, gdyby ceną miałoby być wyłączenie z polityki liderów obu ugrupowań. Jako kraj i naród nie zasłużyliśmy na to, aby być igraszką w rękach fanatyków. Niech sobie lewica będzie jak najdłużej konstruktywną opozycją. Na prawo patrz!




Komentarze
Pokaż komentarze (24)