Wicepremier, minister Edukacji, Roman Giertych spotkał się z lekarzami. Rozmowa przebiegła w miłej i sympatycznej atmosferze. Największy polski polityk do postulatów lekarzy odniósł się ze zrozumieniem. Obiecał polityczne wsparcie w ich słusznej walce, potwierdził konieczność wprowadzenia zmian systemowych w służbie zdrowia. Komentarze zarówno polityków, jak i dziennikarzy skupiły się na koniunkturalnych poczynaniach pana Romana. Wypowiedzi przywódców strajkowych, którzy obiecują sobie wiele po tym spotkaniu, uznali za przejaw oderwanego od rzeczywistości marzycielstwa. Słowem, może to lekarzom raczej zaszkodzić, a nie pomóc. A właściwie dlaczego?
Ton komentarzy wskazuje raczej na reakcję alergiczną. Nie należy lekceważyć wielkiej roli, jaką w kształtowaniu opinii i gruntowaniu się poglądów pełni instynktowny odruch. Przyjęło się zarzucać wicepremierowi cynizm i obłudną polityczną grę. A czy w polityce to coś nagannego? Że minister edukacji w trakcie strajku podległych mu pracowników oświaty spotyka się akurat z medykami? Spotyka się z nimi jako szef rządzącej partii, nie minister. To zupełnie uprawnione działanie w realiach walki, która przecież toczy się zawsze..
Celem jaki stawiają sobie jednostki wybitne, może być przebudowa społeczeństwa w jakim przyszło im żyć. Dążenie do realizacji tego celu jest zarazem zaspakajaniem osobistych, egoistycznych ambicji, z pożytkiem dla ogółu. Droga jak najbardziej prawidłowa, i oczywista korzyść własna nie jest tu żadną skazą na honorze polityka. Władza upaja, i nie sposób przecenić jej ogromnego, magicznego wpływu. Przemożna żądza jej uzyskania i sprawowania jest jak potężny afrodyzjak. Jeżeli połączy się w jedno z organizacyjnymi talentami i z żelazną wolą, sama w sobie będąc skrajnie indywidualną, egoistyczną stroną osobowości, zaprzęgnieta do publicznej służby, może przynieść obywatelom wymierne korzyści.
Według teoretyków liberalizmu tak wykorzystany egoizm jednostki dla dobra ogółu stanowi fundament prawidłowego przebiegu procesów społecznych. Przeciwnie, deklarowanie przez polityków absolutnego poświęcenia dla dobra społecznego, z akcentowanym odżegnywaniem się od jakiegokolwiek pożytku własnego, musi budzić podejrzenia o nieszczerość i nie do końca czystą grę.
Według mnie intencje Giertycha są czytelne. Ani lekarze, ani nauczyciele nie stanowią grupy, na którą może liczyć przy wyborach. Ale skuteczność, czy chociażby aktywność w ważnych kwestiach społecznych pozwoli mu odzyskać utracony na rzecz PiS elektorat, a wiernych wyborców utwierdzić w przekonaniu o słuszności wyboru. Nauczyciele niespecjalnie go lubią, on chyba ich zresztą też. Zatem, zbyt częste kontakty zawodowe mogą mu w kształtowaniu wizerunku bruździć.
Politycy opozycji powinni się od pana Romana uczyć. Można mieć wysokie poparcie społeczne (w sondażach) i siedzieć na widowni. Ale można uczestniczyć we władzy z poparciem mizernym. Trzeba mieć łeb.
Minister Religia ambicji politycznych nie ma. Z nauczycielami się nie spotyka. Trwa strajk lekarzy, a chodzą słuchy, że na urlop pójdzie. Bez ambicji i niezbędnej adrenaliny, którą daje władza, niewiele na tym stołku zrobi. Ze szkodą dla służby.




Komentarze
Pokaż komentarze