37
BLOG
Zadziwił mnie redaktor Michalski z Dziennika otwarcie określając rząd Premiera Kaczyńskiego, jako najbardziej lewicowy w ostatnich 18-stu latach. To do wszystkich, jako tako rozgarniętych, dotarło już dawno, ale Dziennik z tak otwartą krytyką jeszcze się nie deklarował. Ale ostatnie wypowiedzi Premiera o możliwości podniesienia podatków najlepiej zarabiającym, dla sfinansowania społecznych roszczeń, zdumiały nawet socjaldemokratów. Mimo ekonomicznego absurdu, myśl taką, jako dowód realizacji zasady społecznej sprawiedliwości konsekwentnie głosi SLD. Podatek progresywny zawsze był ważnym wyborczym atutem lewicy. Czy Premier chce przelicytować lewicę tradycyjną, czy jest to wyciągnięcie do nich dłoni? Ostrożne głosy o oddaleniu się Pana Jarosława od rzeczywistości są tu raczej nieuprawnione i krzywdzące. Mnie to nie dziwi, i niczego nowego w ostatnich oświadczeniach nie dostrzegam. Przecież to tylko próba nagięcia ekonomicznych realiów do wizji solidarnego państwa. I niczego zaskakującego Premier nie powiedział. Konsekwentnie uderza w znienawidzonych liberałów, otwierając nowy front walki. Wedle słów głowy rządu klasa średnia jest przez ludowe masy postrzegana jako przedstawiciele tych co już sporo mają, a chcą jeszcze więcej. On takim chciałby odebrać i dać tym, co nie mają.. Próbując przejęcia państwa na własność, zdaje się zapominać, że jest wynajętym urzędnikiem, który ma uczynić życie wszystkich obywateli lepszym i znośniejszym. Za pieniądze tak i najbogatszych, jak i pielęgniarek. Którzy finansują i pracę sejmu, i rząd i także wszelkie niewydarzone pomysły administracji, i łatają dziury w niewydolnym państwowym sektorze. Po raz kolejny Premier nie ukrywa , że w przedsiębiorczości jest coś podejrzanego i nieczystego moralnie, a ewangeliczna pochwała ubóstwa jest dla niego ideą nadrzędną. Publiczne nawoływanie szefów TVN (ich majętność zaakcentował niemal jako delikt) oraz zamożnej ponoć, H.Gronkiewicz Waltz do podzielenia się majątkiem z pielęgniarkami, przypomina trochę styl myślenia autorów czytanek z języka polskiego z lat 50-tych i 60-tych. Aby sfinansować rozbudzone w kampanii wyborczej PiS społeczne oczekiwania, najlepiej zarabiającej grupie należałoby przysolić tak ze 300% podatku PIT. Albo złupić katastrem. A naród z pewnością poprze to referendalnie. Obnaża to przy tym brak koncepcji PIS na systemowe rozwiązania w ochronie zdrowia, i próba wepchnięcia pod dywan problemu, z którym kolejne rządy nie potrafiły sie uporać. Uprawianie mugabizmu* zawsze ma krótkie nogi, i jak z tą z anegdotą o kurze i złotym jajku, możliwe jest tylko raz. Ale przecież Pan Premier, jeżeli nawet doskonale zdaje sobie z tego sprawę, to się przejmować tym nie będzie. U nas zresztą żadnej odpowiedzialności za to, co się wygaduje, już od dawna nie widać. *Mugabizm- Robert Mugabe aby poprawić sobie notowania w prezydenckich wyborach obiecał narodowi ziemie białych farmerów. Zostało to przyjęte z wielkim entuzjazmem. Jeden z farmerów opowiadał o tym, jak duża grupa wygłodniałych niebiałych obywateli wpadła, na nie jego już plantację drzew morelowych, i jeżeli nie mogli dosięgnąć owoców z ziemi, to gorączkowo ścinali pnie siekierami. Najedli się , owszem do syta. Wyhodowanie owocującej moreli w trudnych warunkach afrykańskich jest pracochłonne, kosztowne i trwa lata całe..




Komentarze
Pokaż komentarze