tarantula tarantula
24
BLOG

Równość szans

tarantula tarantula Polityka Obserwuj notkę 4
Przy okazji zawirowań wokół obwodnicy augustowskiej po raz kolejny dał o sobie znać bolesny dylemat przed którym stają reformatorzy naszej ojczyzny. Przepisy unijne, akceptowane przy naszym akcesie, nie po raz pierwszy stawiają tamę naszemu rozwojowi gospodarczemu. I nie sposób odsunąć od siebie pesymistycznych myśli, subiektywnych może, ale też i słuszności do końca naszym argumentom odmówić nie można. Gdy obecne mocarstwa ekonomiczne budowały podwaliny swojej potęgi, nikt nie zawracał sobie głowy jakimiś tam przepisami ekologicznymi. Dymy powstających i rozbudowywanych fabryk zasnuwały niebo, nasza TV z satysfakcją pokazywała jak to mieszkańcy zagłębia Ruhry słaniają się na nogach z niedotlenienia. Wody Tamizy zatruwane ściekami przemysłowymi i komunalnymi od lat zgoła dwustu, zamieniały się cuchnącą maź. W zakolach Renu domorośli fotograficy próbowali nocą wywoływać zdjęcia. Linie kolejowe drogi i autostrady wytyczano bez oglądania się na życiowe potrzeby endemicznej zielonej żabki. Zanim ludzie oprzytomnieli, lub może inaczej- zanim osiągnęli taki poziom życia, że zaczęli myśleć o „ wodzie czystej i trawie zielonej”, z rodzimej przyrody Zachodniej Europy zostały już tylko enklawy. Aby ratować to co zostało EWG zaczęła wprowadzać ostre ekologiczne przepisy. Rewolucja technologiczna, jaka towarzyszyła rozwojowym procesom, zamożność i stabilizacja ekonomiczna, pozwoliły zachodniej Europie zarówno na poważne socjalne wydatki jak i na ochronę przyrody. A to jest ogromny koszt. Stąd dylemat! Przystępując do UE zobowiązaliśmy się respektować jej prawa, które jednakże nakładają nam sztywny gorset ograniczeń. Musimy się rozwijać gwałtownie, a jednocześnie okaże się, że nas na to nie stać. Augustów nie jest jedyny. Codziennie gehennę przeżywają mieszkańcy tysięcy miejscowości pozbawionych obwodnic. Modernizacja naszego układu drogowego będzie napotykać co rusz na takie ekologiczne „miny”. Bez dotacji unijnych rozwój kraju będzie bardzo utrudniony, jeżeli nie niemożliwy. Z ekologicznymi przepisami dostosowanymi do potrzeb dostatnich ustabilizowanych krajów też trudno. Błędne koło! Które toczy się ku radości ekologicznych szantażystów wykorzystujących cynicznie „zielonych” idealistów. Ale nie słychać naszego głosu w parlamencie europejskim, wołającego o moratorium, jeżeli już nie o karencję w przepisach! Tak, jakbyśmy się skupili wyłącznie na kwestii możliwości negowania wszelkich postanowień Brukseli. Przyjdzie nam niedługo z zazdrością spoglądać na Wschód. Indie, Chiny, Rosja, nieskrępowane unijnymi przepisami nie muszą oglądać się na ograniczanie ekologiczne i starają się szybko nadrobić cywilizacyjne zapóźnienia. Zatruwają swoje środowiska na potęgę, odkładając marzenia o czystym powietrzu i kryształowej wodzie na ten szczęśliwy czas, kiedy już będą sobie mogli na to pozwolić. A planeta wbrew hochsztaplerom, dobrze żyjącym z eksploatacji tzw "efektu cieplarnianego", na pewno to wytrzyma!
tarantula
O mnie tarantula

Zazwyczaj maluję. Czasem piszę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka