tarantula tarantula
68
BLOG

Zacny Wielkopolanin, znamienity Krakus

tarantula tarantula Kultura Obserwuj notkę 4

Upłynęła właśnie 265 rocznica urodzin Sebastiana Sierakowskiego(1743-1824) wielkiego krakowianina, człowieka jak to się w tamtych czasach określało: ogromnego serca  i cnót wszelkich pełnego. Rozumu, zacności i zasług.

Spotkałem się w tekstach źródłowych z dwoma miejscami pochodzenia rektora Najjaśniejszej Akademii Krakowskiej (której godność rektora pełnił w trudnym okresie wojen napoleońskich, w latach 1809-1814). Wiadomo, że Sierakowski przyszedł na świat 9 stycznia 1743 roku, ale Kronika Krakowa wskazuje okolice Poznania, zaś źródła Uniwersytetu Jagiellońskiego mówią, że: „prawdopodobnie w Bogusławicach (Małopolska), w rodzinie szlacheckiej herbu Ogończyk.”  

Stąd tytuł wspominki, bo żywot tego prześwietnego męża, bardziej by wskazywał na wielkopolskie korzenie, przez charakterystyczne dla tego rejonu energię i przedsiębiorczość. Chociaż okres ekspansji gospodarczej poznańskie miało jeszcze przed sobą.

 „W wieku lat szesnastu Sebastian Sierakowski wstąpił w Ostrogu (Wołyń) do zakonu jezuitów, po czym odbył studia matematyczne i teologiczne we Lwowie, Wiedniu oraz Rzymie, gdzie też w roku 1768 wyświęcony został na kapłana. W roku 1770 przyszły rektor podjął działalność naukowo-dydaktyczną w prowadzonej przez jezuitów Akademii Lwowskiej, która pełnoprawną uczelnią wyższą stała się dopiero w roku 1758 (1759) właśnie staraniem jego stryja, metropolity Wacława Hieronima Sierakowskiego. Był tu asystentem profesora Ludwika Hoszowskiego (1732-1802), również jezuity (późniejszego kanonika przemyskiego i proboszcza jarosławskiego), oraz kierował - wespół z Tomaszem Siekierzyńskim (1720-1777), wychowankiem uniwersytetu w Pradze - obserwatorium astronomicznym, do budowy którego walnie się zresztą przyczynił własnymi funduszami, przede wszystkim zaś przygotował stosowny projekt architektoniczny gmachu. W następnych latach Sierakowski wielokrotnie projektować miał różne inne budowle tudzież czuwać nad przebudową wysokiej nieraz klasy obiektów zabytkowych (włącznie z katedrą na Wawelu), okazał się on bowiem wytrawnym architektem, o dużej wyobraźni i przede wszystkim odpowiednim przygotowaniu merytorycznym. Kasata zakonu jezuitów, który zniesiony został na mocy decyzji papieża Klemensa XIV, zawartej w brewe z 21 lipca 1773 roku, spowodowała przejście Sebastiana Sierakowskiego w szeregi duchowieństwa diecezjalnego. Przeniósł się on wówczas do Krakowa, gdzie jego starszy brat Wacław był jeszcze od roku 1762 kanonikiem katedralnym. Sam też został na jesieni 1774 roku przyjęty do grona kanoników katedry wawelskiej na koadiutora kanonii należącej ówcześnie do biskupa Dominika Kiełczewskiego (zob. "Alma Mater" Miesięcznik Uniwersytetu Jagiellońskiego nr 59, s. 40). 

Niedaleko pałacu w Pleszowie stoi klasycystyczny KOŚCIÓŁ ŚW. WINCENTEGO. Ma­sywna bryła świątyni z dużą wieżą jest widoczna z daleka. Jej projektan­tem był właśnie ks. Sebastian Sierakowski, ka­nonik krakowski. Zdarzało mi się w dawnych latach często bywać w tej świątyni, z racji wizyt rodzinnych w Branicach, i zawsze urzekała mnie harmonijna prostota budowli. To było moje najbardziej osobiste spotkanie z twórczą myślą wybitnego architekta. Ale nie jedyne.

Tocząc przed laty boje o zachowanie w stanie nienaruszonym starego kamiennego mostu na Prądniku, który agencja reklamowa chciała upstrzyć bilboardami, nie wiedziałem, że projektantem i sponsorem przeprawy był właśnie Sierakowski. Niestety wiele budowli starego Krakowa, często kapitalnych, zachowuje nazwiska twórców w tajemnicy.

 

Twórczość architektoniczna to jedno, ale był ksiądz kanonik także znanym melomanem. Pełnił funkcje wiceprezesa Towarzystwa Przyjaciół Muzyki (był inicjatorem jego powołania), które urządzając regularne koncerty, z harmonogramem, dało zaczyn działalności Filharmonii Krakowskiej.

 

Od roku 1815 był też członkiem Towarzystwa Warszawskiego Przyjaciół Nauk i Uniwersytetu Wileńskiego, natomiast od roku 1816 należał do Towarzystwa Naukowego z Uniwersytetem Krakowskim Połączonego, oraz podstarszego Arcybractwa Miłosierdzia, założonego przez Piotra Skargę Pawęskiego (tego od "Kazań Sejmowych"), i Banku Pobożnego w Krakowie, dla których to instytucji przeznaczył w swoim testamencie znaczne legaty.

 

Najciekawsze jednak jest życzliwe wsparcie, jakiego udzielał niezwykle interesującym inicjatywom dziennikarskim. Mowa tu o „Pszczółce Krakowskiej"-(wydawanej 1819-1823), organie krakowskich konserwatystów, i w szczególności  o „Krakusie”, liberalnym dodatku „Pszczółki” wydawanym tylko przez parę miesięcy 1822 roku.

Natknąłem się na notatkę, że w dzienniku znalazły się krytyczne felietony o „Przyczynach Pomyślności Narodów” Adama Smitha, i o  Rozważaniach  o rewolucji we Francji” Edmunda Burke’a. Jeżeli jest to prawda (a pewności niestety żadnej nie ma),to byłby to pierwszy na ziemiach polskich dyskurs o idei liberalizmu, tym cenniejszy, że życzliwym protektoratem wspierała go osoba duchowna, o znaczącym autorytecie.

Ponieważ gazeta nie ukrywała entuzjazmu dla idei liberalnych, i mocno eksponowała treści narodowo-wyzwoleńcze została na skutek osobistej interwencji cara Aleksandra I zamknięta.

 Mimo, że kwestie liberalne odnoszono wyłącznie do funkcjonowania gospodarki państwa, sam pomysł naturalnej regulacji oparty na indywidualiźmie jednostki pachniał ówcześnie rządzącym siarką. Lat już minęło sporo, wiele wody przelało się w Wiśle, a dzisiejszych decydentów nadal uwiera myśl, że obywatel sam mógłby o siebie zadbać, a państwo nie musi mu określać życiowych celów i wyręczać go w myśleniu.

tarantula
O mnie tarantula

Zazwyczaj maluję. Czasem piszę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Kultura