tarantula tarantula
104
BLOG

Malujmy się!

tarantula tarantula Kultura Obserwuj notkę 3

Nie było mnie czas jakiś wśród Was, ale te chwile nie okazały się całkiem stracone. Nie miałem styczności z zawirowaniami na naszej politycznej scenie, co wielu z moich dzisiejszych rozmówców poczytuje mi za szczęście, ale i poczyniłem sporo interesujących spostrzeżeń. Rzecz mianowicie w renesansie owego szczególnego podnoszenia sobie ego jakim ostatnio stał się tatuaż.

   

Zdawać by się mogło, że ludzkość przebyła już szmat drogi od czasu, gdy z powodu ograniczonej możliwości komunikowania się posiłkowano się w codziennych kontaktach mową ciała. U zarania dziejów, gdy kształtowały się dopiero społeczne podziały, a język wciąż zbyt ubogi by oddać złożoność zjawisk i skutecznie opisać rzeczywistość, symbole graficzne  odgrywały role szczególną. Żywe skamieliny tamtych czasów co rusz odkrywane w zakątkach Papui Nowej Gwinei potwierdzają wagę, jaką społeczności prymitywne przykładały do zdobienia skóry.

Malowanie ciała podkreślało stany emocjonalne, zmienne przecież i zależne od okoliczności. Nietrwałe. To jeden z powszechnych i znanych sposbów zdobienia, często praktyczny, bo pozwalał na stopienie się z tłem. Zmienny. Usuwalny.

 

Co innego tatuaż.

Ten podkreślał status społeczny i szczególną opiekę duchów, a w większości kultur określał hierarchię. Zawsze coś oznaczał. Cechę charakteru, wyróżnik. Ostrzegał potencjalnych wrogów i często był swoistym dziennikiem, który uwieczniał sławne czyny nosiciela.

Gdy przedstawiano królowej Wiktorii hawajskie księżniczki, te były zrozpaczone, ponieważ pruderyjne pokojowe przybrały je w modne suknie, a one przecież swoje godności plemienne miały wytatuowane na owej części ciała słynnej u Maryny.

Gdy rozwinęły się środki społecznej komunikacji tatuaż stracił na znaczeniu, a bywały czasy, że  wegetował w szczególnych niszach środowisk przestępczych i szeregowych marynarzy.

Wytatuowany przemocą przez Maorysów profesor Paganel do końca życia chodził już bardzo szczelnie odziany.W 1908 roku wielki Adolf Loos wydał swoje dzieło Ornament i zbrodnia, w którym tatuowanie ciała ostro nazwał profanacją największego Bożego dzieła jakim jest ludzkie ciało.

Wtedy też powstał ten uroczy limeryk

 

Tatuaż 

Był pewien artysta spod Hettem,
Z wyrytym na d…e bukietem.
Kształt jego zdumiewał, barw dobór olśniewał,
Lecz zapach niestety był nie ten! 

Owo wielkie przewartościowanie pojęć, to przed czym ostrzegał Stanisław Lem przyszło dość szybko. Płycizna i powierzchowność dzisiejszych czasów poskutkowała renesansem technik komunikacji właściwych dla świtu cywilizacyjnego. Z jednej strony postępuje regres języka, ale z drugiej wzrasta potrzeba wyróżnienia, owej chorobliwej żądzy zaznaczenia swego miejsca na Ziemi, choćby w absurdalny sposób, co popycha ludzi do kolczykowania ciała, i bolesnego nakłuwania dającego efekt mniej lub bardziej udany. W odróżnieniu od prawzoru najczęściej nie oznacza nic. Chińskie ideogramy często zdobią przedramiona osobników, którzy z wiekową kulturą Wschodu obcują wyłącznie w orientalnym barze przekąskowym. I nie wiadomo do końca, czy dumnie obnoszona ozdoba skóry nie jest w rzeczywistości nazwą  jakiejś serwowanej tam potrawy.
Nie ma to znaczenia! Bo to jest wynik podobnego procesu myślowego, który pcha ludzi do przeszczepiania sobie włosów na łysinę, korekty nosa, podnoszenia piersi, odsysania tłuszczu. Co ma podnieść ich wartość, ale tak naprawdę to tylko w ich oczach. Wynika z niskiej samooceny i złudnego przekonania, że inni to dostrzegą,  i spojrzą z uznaniem. Jak na wypasioną brykę za pareset tysięcy.

No i chęć upodobnienia się do idoli, wybieranych doprawdy nieszczęśliwie. Bo jakimże autorytetami bywają gwiazdy show biznesu, stanowiące wzór do naśladowania, a powinny być krzyczącymi wskazówkami, jak nie powinni zachowywać się i mówić przyzwoici ludzie.
 Niektórzy przebąkują, że to taka moda…

Moda jest sprawą przemijająca. Ale dzierganie skóry w kolorowe wzorki jest procesem nieodwracalnym, więc i o modzie mówić tu nie można. Jeżeli ktoś już trwale przyozdobił ciało przyćmiewając wspaniałością rysunku wojowników yakuza, to raczej nie powinien sięgać po czasopisma, które lansują nowe odlotowe wzory tattoo. Bo już na to za późno. Człowiek nie jest gadem i nie linieje, i tę pożal się Boże ozdobę ma już na zawsze!

Brak wyobraźni każe pominąć perspektywiczne zmiany kształtu ciała, wahania wagi, i procesy nieodłączne dla starzenia się ludzkiej skóry. Chociaż może jest to magiczne zaklinanie przemijania i jakaś proteza nieśmiertelności. Wiara w niezmienność i zatrzymanie czasu. Gratka dla psychiatry.

Kilkadziesiąt lat temu na komisji poborowej pilnie się takiemu przyglądano. Teraz taka głupota jest swoistą normą.

 

Ludzie!! Proszę Was!

Nie szpećmy trwale naszej skóry. Jeżeli już mamy taką nieodpartą potrzebę to się pomalujmy. Nalepmy sobie kalkomanie, ale nie oszpecajmy świątyni naszego ciała.

Bo w rozpaczliwej potrzebie odróżnienia się od reszty stada, upodabniamy się do nich tym bardziej!
tarantula
O mnie tarantula

Zazwyczaj maluję. Czasem piszę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Kultura