tarantula tarantula
39
BLOG

Obsesja

tarantula tarantula Kultura Obserwuj notkę 0

Jest takie opowiadanie „Ananke”, S.Lema, pokazujące pewien niepokojący rys ludzkiej jaźni. Od dawna psychologowie społeczni, a za nimi psychiatrzy z troską obserwują zjawiska gwałtownych przemian cywilizacyjnych, niszcząco wpływających na delikatną  materię rozumu. Zbyt krótki okres minął od początków tworzenia się pierwszych zorganizowanych wspólnot ludzkich, do dzisiejszego cywilizacyjnego chaosu, z jego organizacją życia społecznego bardziej właściwą dla zbiorowisk owadzich raczej, niż ludzkich. Człowiek mentalnie wciąż jest dostosowany do życia w małych, ale bardzo zżytych grupach, pozostających  z  podobnymi zbiorowiskami w luźnym kontakcie. Zamiast tego, coraz częściej przychodzi mu żyć w luźnych kontaktach z innymi jednostkami, w wielomilionowych, zagęszczonych metropoliach. Postępuje samotność i izolacja, w przesuwającym się w szalonym tempie tłumie. Poczucie wyobcowania prowadzi ludzki rozum na manowce.

 

Mechanizmy obronne jednostek mniej odpornych reagują czasami patologicznie na osamotnienie i niską samoocenę, wynikającą z wadliwego odczytania sygnałów niewidzialnego jury.

Co jest następstwem konieczności nieustannego budowania własnego wizerunku na użytek innych. Ponieważ wymagają tego rytuały towarzyszące nienormalnej dla człowieka presji, wynikłej z podwyższonego kuriozalnie poziomu konkurencji.

 

Pojawiają się socjopaci, i wszelkiego rodzaju dewiacje, które są zarazem dowodem na istnienie mechanizmów kontrolnych, i jednocześnie obnażają ich żałosną niedoskonałość. Skłonność do tworzenia indywidualnej rzeczywistości, w rezultacie mniej lub bardziej urojonej.

Zespół objawów stanowiący świetny przykład takich procesów to zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne, zwane inaczej nerwicą natręctw. Skutkuje ona przymusem powtarzania tych samych czynności, a podłożem paradoksalnie staje uniknięcie posądzenia o stan umysłu, który objawia się przy tych rytuałach.

 

 Czynności przymusowe, czyli kompulsje, polegają na powtarzaniu w stereotypowy sposób jakiejś czynności wbrew własnemu rozsądkowi i własnej woli. Im silniej chory z nimi walczy, tym większy odczuwa przymus ich wykonywania. Wykonywanie czynności przymusowej przynosi chwilową ulgę, wkrótce jednak potrzeba jej wykonania wraca na nowo. Symptomatologia czynności przymusowych jest bogata. Najczęściej spotyka się przymusowe mycie rąk, rytuały przy ubieraniu i rozbieraniu, sprawdzanie siebie (czy dobrze wykonało się określoną czynność), „odczynianie”(wykonywanie różnego rodzaju czynności, które mają uchronić przed złem). Mimo wielokrotnego powtarzania czynności przymusowe nigdy nie ulegają automatyzacji, zawsze im towarzyszy świadomy akt decyzji, i to decyzji o dużym współczynniku wahania się: zrobić to, czy nie zrobić. Ale decyzja jest z góry przesądzona; mimo wahania i walki w końcu czynność zostanie wykonana. Potrzeba wykonania czynności natrętnej wzrasta częściej na podłożu fobii, natrętnych wątpliwości lub wiary w magiczną skuteczność czynności przymusowej. Wątpliwości, czy jakaś czynność została wykonana należycie, kończą się jej powtórzeniem. Niekiedy daną czynność powtarza się określoną ilość razy. Liczba określająca, ile razy trzeba czynność powtórzyć, odgrywa rolę liczby magicznej. Tylko ona może zabezpieczyć przed złym wykonaniem”/Opracowanie syntetyczne-sciąga.pl/ 

W pewnych okolicznościach taka nerwica skutkuje rodzajem literackiej bulimii. Osoby, które podobny przymus przeniosły na publicystyczny parnas pisania, cechuje dążenie do bycia kompetentną, osiągającą sukces, by unikać dezaprobaty własnej i otoczenia oraz podnosić zaniżone poczucie własnej wartości. Nieuniknione błędy i niepowodzenia w osiąganiu ideałów prowadzą do samokarania i potępienia. Ale skrycie. Na zewnątrz pragną uchodzić za osoby twarde, o zdecydowanych poglądach. Objawy rytuał-obsesja dają złudzenie zapobiegania niekorzystnym wydarzeniom.

Piszą i piszą. Codziennie. Niekiedy nawet po kilka razy. Jak dewotki biegające na kolejne msze. Zasypują słowotokiem łamy blogów. Z agresywną pasją.W pewnym sensie dopinają swego, bo w tych żywych, i zyskujących coraz większe znaczenie ośrodkach opiniotwórczych, zażywają pewnej sławy. Zwłaszcza, jeżeli towarzyszy temu zmysł obserwacji i talent. Ale to takie rzadkie jak poetyckie umiejętności u gorliwego pracownika służb wiadomych. Przeważnie budzą ostre kontrowersje i niechęć.

Pierwotnie taki chorobliwy przymus tworzenia dzieł literackich określało słowo grafomania. Często jedno i drugie chodzi teraz w parze. Po blogach. Rozejrzyjcie się. Nie musicie nawet specjalnie się starać.   

tarantula
O mnie tarantula

Zazwyczaj maluję. Czasem piszę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura