tarantula tarantula
89
BLOG

Smok Wawelski. Historia prawdziwa. cz.1

tarantula tarantula Kultura Obserwuj notkę 2

Hej, inaczej kiedyś się działo wokół Wawelskiego Wzgórza! Tu, gdzie teraz dumnie dźwigają się w górę wieże Katedry, dawnymi czasy stało niezgrabne dworzyszcze. Na kamiennym podmurowaniu belki na zrąb złączone, kryły izby sypialne i paradne. Od kmiecych chałup ze trzy razy większe było. Bez klepiska , a za to z kamienną posadzką , a drewnianą tu i ówdzie!

W wielkim hallu zarówno ogromne palenisko obmurowane wapiennymi głazami, jak i belki stropu i zastrzały dymników pokrywał czarny kopeć. Kupcy, którzy do swoich krain wieści o owej krainie zanosili, nie inaczej nazywali siedzibę, jak wyjątkowo pokraczną.

 

Krak wylazł z barłogu, przeciągnął się i narzuciwszy baranicę, zwyczajowo wdrapał się, jak co dzień, na otaczającą stołb palisadę. Starzec, mimo przekroczonej czterdziestki wciąż czuł się krzepko. Te kilka zębów, co mu w gębie zostały, pozwalały jeszcze cieszyć się rozkoszami stołu. Wyjąwszy szanowną małżonkę, popaśnice wciąż umilały mu noce. Z dzieci żyjących, dwóch synów mu pozostało, niestety durnowatych, i córeczka Wanda, niegłupia, ale chutliwa nad miarę.

Dokąd wzrokiem sięgnąć leżały ziemie, co nad nimi miał kontrolę. Inni wodzowie z podobnych pagórków też tak uważali i często te same polanki, czy laski widzieli, i stąd przychodziło do scysji. Ale z umiarem, bo lud niegwałtowny to był, a pospolite zabójstwa wcale co dzień się nie zdarzały.

 

Kmiecie pracowicie ogniem i siekierą pozyskiwali grunta pod uprawę, a jak ziemia jałowiała, brali się za kolejny wyręb. Kiedyś, z zachodu przybył jakiś człek i gadał z cudzoziemska o sposobie trójpolowym upraw, ale szybko mu gębę zatkano i w świętym gaju złożono na ofiarę Perkunowi. Nowinek dziwacznych nikt tu nigdy nie lubił, takoż i pouczania przez obcych.

Pod Wawelskim Wzgórzem, po północnej stronie parę chałup rzemieślników otaczała palisada podobna dworcowej. Gdy kupcom obcym tłumaczono, że to gród, to wielkie ze zdumienia wywalali gały.

Nad Wisłą zaś, w jamie pod Wzgórzem siedziało Coś, co dla Kraka (i włościan też, a jakże) zarówno było powodem do dumy, jak i irytacji.

Niewątpliwie żaden z wodzów okolicznych Smoka u siebie pod dworzyszczem nie miał!

 

Skąd się bydle wzięło, nie wiadomo. Musi co, zawsze tam siedział. Może spał długo, a Wiślanie niepiśmienni kronik przecie nie mieli, to nikt nie pamiętał, czy w bajaniu starców coś o gadzinie wspominano. Był i już. Pazerny. Głodny ciągle.

Dopiero Żerdca odkrył, że sroży się, bo z rajdów po chałupach może ino jakiś drobiazg od czujnych kmiotków złowić, a jak mu dać raz ,a dobrze żreć, to na dupsku będzie siedział, trawiąc i przesypiając. Raz o miesiącu pełnym chuda krowa, czy wyrośnięty baran w zupełności starczał. Gadzisko konsumpcję odprawiwszy, chrapał całymi dniami, aż się Wawelskie Wzgórze trzęsło.

 

Jakoś szło, ale się ukichało. Nowinki od południa i zachodu zaczęły trafiać nad Wisłę, i nieobyczajność zaczęła się szerzyć. Dziewki dziwnym modom ulegały, i nie chciały wieczorami zwyczajowo nad rzekę wyłazić, ani nawet do prania. Doszło do tego że i Święto Wiosny opuszczały, a niektóre to i w Kupałę nie chciały wianków puszczać, ino w latach już podrosłe, cięgiem z onymi na głowach chodziły!

 

Trza było szybko biedzie zaradzić.

Kapłani się zebrali i ustalili co by do Smoka wysłać kapłana boga Prenuta, Myszkę, bo bóstwo najbardziej właściwe, a kapłan w całym bractwie najgłupszy, to i szkoda będzie niewielka, jak się gadzisko zeźli. Ustalili zawczasu o co mają Bestię zapytać, i jaka ma być odpowiedź. Sprawa jak widać, była polityczna. Myszko polazł na miękkich nogach do groty, mocno się ociągając, i przylazł po paru makuszych pacierzach.

Otóż oficjalną wieść przyniósł, że od następnej pełni, Smok łaskawie zmienia jadłospis, i miast łykowatej krowy, czy barana, chce teraz cyklicznie koniecznie dziewicę!

 

Ludność odetchnęła z ulgą! Matki, co nijak dotąd córek na Jare Gody, czy Kupałę wypchać nie mogły, teraz pewne były, że obyczajniej, chociaż ze strachu żyć zaczną.

Takoż i było, ale niektóre wielce były zatwardziałe w uporze. To i smok miał co jeść, a i kapłani zadowoleni, że zrządzeniem bóstw obyczajność się poprawi.

 

Póki dziewic, póty spokoju. Nikomu do łba nie przyszło pytanie, czy jak się szkodliwe nowinki wypleni, to Pan Smok bez turbacji wróci do krów, czy baranów.

Myślenie perspektywiczne nie zostało jeszcze wynalezione. Na razie znowu jakoś szło. I niech tak na razie zostanie….

 

 Relacja Ibrahima ibn Jakub z Tortosy-965 n.e.

‘…Kobiety ich, dopiero kiedy wyjdą za mąż, statkuja się, i nie popełniają cudzołóstwa; ale jak panna kiedy pokocha mężczyznę, udaje się do niego i zaspokaja u niego swoja żądzę. (…….)

Takoż dzieweczki zwyczajnie to czynią w Święta ważne, w gajach, co u nich (Słowian) są specjalnie czczone. Wianki puszczają rzeką, a mężczyzna, co by taki wyłowił żądzę z nią zaspokaja….’

A kiedy małżonek poślubi (dziewczynę) i znajdzie ją dziewicą, mówi do niej: ‘Gdyby było w tobie coś dobrego, byliby cię pożądali mężczyźni, i z pewnością byś sobie wybrała kogoś, kto by wziął twoje dziewictwo’. Potem ją odsyła i uwalnia się od niej’

tarantula
O mnie tarantula

Zazwyczaj maluję. Czasem piszę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura