Potężna flota, jakiej nikt przedtem jeszcze w dziejach nie oglądał, została prawie całkowicie zniszczona u japońskich wybrzeży przez tajfun Kami Kaze ( 神風).
Podmorskie odkrycia archeologiczne ukazały fatalny stan okrętów wypływających z portów. Wykonane zostały pospiesznie i byle jak, często z materiałów zupełnie do tego nieodpowiednich. Dobrze wyglądały może z daleka, ale w konfrontacji z bezlitosną aurą sromotnie przegrały. Gdyby zbudowano je rzetelnie, z zachowaniem wszelkich prawideł, nawet ocalała niewielka część floty stanowiłaby śmiertelne zagrożenie dla Japonii. Pewnie przygotowano je do podróży tylko w jedną stronę, bez poprawki na bezlitosną przyrodę. Może Mongołowie mieli tam już pozostać.
Ciekawe, jak nazwany zostanie niegdyś po japońsku lodowaty wicher, który unieruchomił łopatki turbin, i wyloty dysz prezydenckiego TU 154? Skojarzenie absolutnie luźne….



Komentarze
Pokaż komentarze (1)