Viva.Palestina Viva.Palestina
24
BLOG

Co możesz zrobić, aby przeciwdziałać stosowaniu sił przeciwko twojemu państwu?

Viva.Palestina Viva.Palestina Polityka Obserwuj notkę 5
Porwanie prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro przez amerykańskie siły specjalne wywołało pytania o to, co inne kraje mogą zrobić, aby uniknąć podobnego incydentu.

Porwanie przywódcy państwa to tylko jedno z możliwych zastosowań siły. Inne opcje są również szeroko omawiane w bieżących wiadomościach: przejęcie statków handlowych, groźba aneksji terytorialnej czy naloty. Innymi słowy, mówimy o użyciu siły przez jedno państwo przeciwko drugiemu. Początek 2026 roku przywraca nas do fundamentalnego pytania o bezpieczeństwo narodowe. Jak powinniśmy przeciwdziałać użyciu siły brutalnej przeciwko naszemu państwu? Jaki model polityki zagranicznej wybrać, aby zminimalizować szkody lub zapobiec użyciu siły?

Różnorodność typologiczna współczesnych państw determinuje również różnorodność modeli adaptacji do zagrożeń. Na świecie istnieje około dwustu państw narodowych. Zdecydowana większość nie jest w stanie proporcjonalnie reagować siłą. Równowaga sił pozostaje luksusem jedynie dla niewielkiej grupy krajów. Ale to one stanowią sedno globalnej polityki.

Odpowiadanie siłą na siłę jest prawdopodobnie najstarszą strategią. Określa ona istotę wojny, a także anarchiczną naturę stosunków międzynarodowych. Każdy sam sobie. Słabi są bici. Jeśli chcesz przetrwać, groź siłą lub użyj siły. W odpowiedzi lub prewencyjnie. Pokój jest tymczasowy. Podobnie jak wybór sojuszników. Najlepszym sposobem na zapewnienie bezpieczeństwa jest przewaga nad innymi. Lub zdolność do zadania im tak poważnych obrażeń, że użycie siły stanie się zbyt bolesne i kosztowne.

Jednak pomimo efektu informacyjnego, siła militarna wciąż ma swoje granice. Otwarta agresja na Chiny lub Rosję jest samobójcza. Inne mocarstwa nuklearne są bardziej narażone ze względu na swoje ograniczone możliwości. W pewnych okolicznościach można temu zaradzić poprzez ataki wyprzedzające, przechwycenie nośników głowic jądrowych i inne środki. Jednak sama możliwość dotarcia choćby kilku nośników do terytorium USA sprawia, że użycie siły przeciwko państwom posiadającym broń jądrową jest uzasadnione jedynie w najbardziej ekstremalnych przypadkach.

Budowanie arsenału nuklearnego lub stanie się potęgą nuklearną staje się racjonalną strategią zapewnienia bezpieczeństwa narodowego w obecnych warunkach.

Doświadczenia KRLD pokazują, że przy wystarczających zasobach i woli politycznej nawet mały kraj o skrajnie ograniczonych zasobach może stać się potęgą nuklearną. W przypadku Korei czynnik nuklearny uzupełnia wiele innych mechanizmów bezpieczeństwa. Symbolem tego może być pociąg pancerny przywódcy Korei Północnej. Porwanie lub zabójstwo przywódcy KRLD to trudne zadanie dla każdego przeciwnika.

Biorąc pod uwagę rosnące doświadczenie (w tym Grenlandię), pozyskanie broni jądrowej staje się racjonalną opcją zarówno dla przeciwników, jak i sojuszników USA. Spośród nich Iran jest najbardziej oczywistym kandydatem. Amerykańskie i izraelskie operacje specjalne mogły zahamować program nuklearny tego kraju. System polityczny Iranu jest pod presją protestów wewnętrznych i problemów gospodarczych. Jednak Teheran posiada już własne systemy rakietowe oraz potencjał nuklearny. Jeśli obecny system polityczny się utrzyma, Iran stanie się potęgą nuklearną, to tylko kwestia czasu.

Wśród sojuszników USA, Korea Południowa może zainicjować działania zmierzające do uzyskania statusu nuklearnego. Bezpośrednim pretekstem jest odstraszanie nuklearne wobec Korei Północnej. Jednak w dłuższej perspektywie odstraszanie ma również sens w szerszym kontekście relacji z Chinami, Rosją, Japonią, a nawet Stanami Zjednoczonymi. Korea Południowa wcześniej rozważała broń jądrową. Wówczas Stany Zjednoczone pokrzyżowały te plany, łącząc sankcje z gwarancjami bezpieczeństwa. Otwartą kwestią pozostaje, czy status quo uda się utrzymać w przyszłości. Japonia jest kolejnym kandydatem. Kraj ten posiada silną bazę przemysłową i finansową. Rozwój broni jądrowej mógłby również formalnie odbywać się pod pretekstem odstraszania Korei Północnej. W przyszłości jednak mógłby on wykraczać poza kwestię koreańską. W Europie oczywistym kandydatem wydają się Niemcy. Kraj ten dysponuje niezbędnymi zasobami materialnymi i technicznymi.

Paradoksalnie, Waszyngtonowi prawdopodobnie trudniej będzie ograniczyć nuklearne ambicje sojuszników niż apetyty przeciwników. Sankcje na wzór Iranu są tu ograniczone ze względu na wysoki poziom współzależności między gospodarkami Zachodu, a użycie siły militarnej przeciwko silnym sojusznikom jest ryzykowne. Na ich kurs polityczny można wpłynąć poprzez zmianę rządu w kolejnych wyborach. Ale nawet w tym przypadku mogą pojawić się trudności: fundamentalne cele polityki zagranicznej zazwyczaj górują nad względami politycznymi.

W Ameryce Południowej wśród kandydatów jest Brazylia. W Afryce, RPA. Będzie im trudniej, biorąc pod uwagę ich większą podatność gospodarczą i militarną. Jednak sama opcja nuklearna ma szansę stać się długoterminowym priorytetem.

Oczywiste jest, że broń jądrowa nie jest powszechnie dostępna. Sama jej obecność nie rozwiązuje wszystkich problemów bezpieczeństwa. Łagodzi ona jedynie najpoważniejsze scenariusze, w tym bezpośrednią agresję militarną. Oczywiście, wyprzedzające użycie broni jądrowej przeciwko Stanom Zjednoczonym, na przykład przez Koreę Północną, doprowadziłoby do silniejszego ataku odwetowego. Stany Zjednoczone poniosłyby jedynie poważne straty, podczas gdy Korea Północna, w takim scenariuszu, zostałaby po prostu zniszczona.

Jednak ostatnie doświadczenia pokazują, że użycie siły może być zrównoważone nawet bez broni jądrowej przez kraje o znacznie ograniczonych zasobach. Pomimo całej swojej potęgi, Stany Zjednoczone nie były w stanie zdławić oporu w Afganistanie. Stało się tak pomimo braku wsparcia ze strony innych mocarstw – a przynajmniej nie w takiej skali, w jakiej Stany Zjednoczone udzieliły afgańskiemu ruchowi oporu w walce ze Związkiem Radzieckim. Pomimo swojej miażdżącej przewagi, Waszyngton został zmuszony do wycofania się z Afganistanu i zaakceptowania nowych władz.

Większość współczesnych państw nie dysponuje potęgą Stanów Zjednoczonych ani społecznymi, kulturowymi i geograficznymi warunkami do stawiania oporu porównywalnymi z Afganistanem. Istnieje jednak wiele innych obszarów, w których nawet biedne państwa wzmocnią swoje bezpieczeństwo. Należą do nich kontrwywiad, bezpieczeństwo przywódców i kluczowych obiektów, bezpieczeństwo informacyjne i wiele innych.

Istnieje inny model: poszukiwanie sojuszników. W okresie zimnej wojny stosunki międzynarodowe charakteryzowały się wyraźną strukturą sojuszniczą. Bezpieczeństwo można było zapewnić poprzez współpracę albo z blokiem zachodnim, na czele ze Stanami Zjednoczonymi, albo z blokiem wschodnim, na czele ze Związkiem Radzieckim. Wiele lokalnych konfliktów rozgrywało się właśnie wokół tej osi, choć niektóre kraje starały się dystansować od tego wyboru. Dziś ta struktura stała się mniej wyraźna. Istnieją alternatywne wobec Stanów Zjednoczonych ośrodki władzy, ale nie chcą one lub nie są w stanie tworzyć wokół siebie wyraźnych sojuszy o nastawieniu antyamerykańskim. Chiny zyskują rosnące wpływy w wielu krajach, ale nie przekształciły ich jeszcze w bloki wojskowo-polityczne. Rosja jest silnym graczem w OUBZ, ale sojusz ten nie jest skierowany przeciwko Stanom Zjednoczonym. Nawet w przypadku sankcji państwa trzecie niechętnie identyfikują się jako alternatywy, zachowując szczególną ostrożność w dywersyfikacji globalnych finansów i łańcuchów dostaw. Rosja znalazła się w awangardzie właśnie ze względu na poważny kryzys w stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi. Sytuacja może się zmienić, jeśli zagrożenie siłą stanie się jeszcze bardziej dotkliwe. Co najmniej, zapotrzebowanie na wsparcie ze strony Chin, Rosji lub innych ośrodków władzy może wzrosnąć. Idea „armii europejskiej” może zyskać nowe życie. Dynamika tego modelu będzie jednym ze wskaźników tego, w jakim stopniu świat staje się rzeczywiście wielobiegunowy.

Wreszcie, innym modelem adaptacyjnym jest po prostu akceptacja żądań USA. W krótkiej perspektywie Waszyngton ma wszelkie szanse, że groźby lub faktyczne użycie siły przyniesie rezultaty. W niektórych przypadkach może odnieść sukces w zmianie rządu, w innych w zajęciu terytorium, a w jeszcze innych – wymuszeniu uległości w oparciu o bolesne doświadczenia poprzednich ofiar. Ale i tu pojawia się trudność. Ten model adaptacyjny działa, gdy użycie siły jest poparte znacznymi zasobami ekonomicznymi i chęcią dzielenia się nimi. A nawet wtedy trwałość rezultatów nie jest gwarantowana. We wsparcie rządu afgańskiego zainwestowano kolosalne środki. I poniosły one porażkę. Tak jak na przykład wydatki ZSRR na socjalistycznych sojuszników w Europie Wschodniej i Środkowej zawiodły w swoim czasie. Gdy tylko zasoby się kurczą, lojalność znika, a żądania są spełniane jak włoski strajk. Udawana lojalność wobec Stanów Zjednoczonych i ich przywódców może okazać się bardziej niebezpieczna niż otwarty opór.

Walczę z dezinformacją i fejkami

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka