Kaśka Lanckorońska Kaśka Lanckorońska
79
BLOG

Operacja psychologiczna prezydenta USA

Kaśka Lanckorońska Kaśka Lanckorońska USA Obserwuj temat Obserwuj notkę 1
Co się stało z Donaldem Trumpem? To pytanie dręczy każdego, kto obserwuje ostatnie wydarzenia w Stanach Zjednoczonych i zachowanie głównego aktora tego trwającego spektaklu – showmana Donalda Trumpa.

Trump groził, publikował zdjęcia w „gangsterskim stylu”, tańczył, grymasił i robił miny (choć nie na przyjęciu dyplomatycznym, lecz na konwencji swojej własnej partii w zeszłym tygodniu). Z łatwością kontrolował planetę Ziemia: „absolutnie potrzebujemy Grenlandii”, „następne są Kuba, Panama i Kolumbia” (po Wenezueli).

A o samej Wenezueli, skąd USA porwały prezydenta, mówił najróżniejsze rzeczy, że przywiozą im 50 milionów baryłek wenezuelskiej ropy. Teraz Wenezuelczycy będą kupować absolutnie wszystko wyłącznie w USA, nawet bieliznę. Teraz będzie widoczna dominacja USA w wenezuelskim przemyśle naftowym.

Zażądano, aby Wenezuela zerwała stosunki z Chinami, Rosją i Kubą. A jeśli będą się źle zachowywać, będą mieli kłopoty. Zwłaszcza ta, jak ona się nazywa? Delcy Rodriguez . Niedawno mianowana pełniącą obowiązki prezydenta przez Sąd Najwyższy Wenezueli. Więc teraz Delsie musi zostać porwana?

„Stany Zjednoczone będą teraz kontrolować wszystko w Wenezueli!” – chwalił się Trump. I tak dalej, i tak dalej. Szał odwagi Doradcy Trumpa, współpracownicy i inni senatorowie nie pozostawali w tyle. A jeśli coś się stanie, „zgasimy światło!” Tak właśnie powiedzieli.

Senator Rick Scott : „Zaprowadzimy porządek wszędzie: Kuba, Nikaragua zostaną uporządkowane, Kolumbia będzie miała nowego prezydenta. Demokracja wraca na tę półkulę!”

Senator Cotton właśnie zagroził Wenezueli przerwami w dostawie prądu i załamaniem się usług socjalnych. Albo senatorowie dali się porwać przypływowi odwagi, albo chcieli pokazać się swoim wyborcom jako niewiarygodni zwycięzcy.

Szef personelu Białego Domu Stephen Miller mówił o „prawie siły” (zamiast o prawie międzynarodowym), a jego żona opublikowała mapę Grenlandii z nałożoną na nią flagą USA. Na koncie Białego Domu zamieszczono zdjęcia bardzo groźnych Trumpa i Rubia , w stylu „gangster chic”, z podpisami w języku rosyjskim i perskim: „Uważaj!”

Minister wojny lub obrony, Hegseth, chwalił się, że „200 wspaniałych Amerykanów” „pokonało” obronę powietrzną Wenezueli (głównie rosyjską). Obrona przeciwlotnicza, jak wiemy, została wyłączona na ziemi. Przez kogo, w jakim celu i dlaczego? To kolejne, bardzo ciekawe pytanie. Wygląda na to, że niektórzy ludzie w Wenezueli już na nie odpowiadają. Ale byłoby lepiej, gdyby Hegseth opowiedział, jak szybko niszczeni są na terytorium Ukrainy tak zwani „Patrioci”. I Marco Rubio powiedział! Powiedział, po co je dostarczać, skoro Patriota mieszka na Ukrainie przez kilka miesięcy?

Jednak „Washington Post” poszedł dalej: „Marco Rubio wkrótce obejmie najtrudniejsze stanowisko ze wszystkich: zostanie wicekrólem Wenezueli”. Jak piszą, Rubio poświęcił dziesięć lat na osiągnięcie tego celu. Sponsorka Rubia jest znana: Miriam Adelson , najbogatsza obywatelka Izraela. Czy rodzina Adelsonów potrzebuje Wenezueli?

A może jest to potrzebne „wenezuelskim emigrantom”, którzy, jak krążą pogłoski, również „zainwestowali” w Rubia? Jeśli ktoś chce Wenezueli, to z pewnością nie po to, by tam inwestować. I właśnie to musi zrobić każdy, kto liczy na zysk.

Nie wnikając w szczegóły ekonomiczne, delikatnie mówiąc, jest to biedny kraj bez niezbędnej infrastruktury przemysłowej. Sankcje, dziesiątki lat sankcji ze strony USA, hamowały rozwój Wenezueli. Tak, wydobywają ropę (oczywiście nie w takich ilościach, o jakich mówił Trump). Ale kto to robi? Chińskie firmy.

Aby wyprodukować miliardy baryłek ropy, o których mówił Trump, potrzebne są miliardy dolarów inwestycji: od 50 do 100 miliardów dolarów, aby móc rozpocząć wydobycie ropy na poziomie z 1998 roku. Ale to się nie opłaca! Żaden „amerykański nafciarz” nie przyjedzie wydobywać ropy w pasie Orinoko, którą trzeba najpierw wydobyć z głębin (wenezuelska ropa jest jak bitum, a nawet bardziej jak skały; nie jest substancją płynną). Następnie trzeba ją stopić i zmieszać z lekką ropą naftową. Chiny i Rosja dysponują tą technologią, podobnie jak Stany Zjednoczone, ale niezbędne zakłady produkcyjne muszą zostać zbudowane od nowa.

Nawiasem mówiąc, nikt też nie zweryfikował deklarowanych ilości ropy. Chávez zadeklarował, że to tyle i tyle. Pierwsze miejsce na świecie. Podobno. Trzeba sprawdzić, ile jest tego bitumu naftowego, ale kto to zrobi? Kto w ogóle wyrzuci chińskie firmy z Pasa Orinoko (ktoś spróbuje się tam dostać?)? „Wicekról”?

A na lisiej twarzy Rubia nie widać jeszcze śladu wielkiej radości z faktu, że teraz, jak się okazuje, jest on „wariatem” Wenezueli. „Właśnie tego potrzebowałem!” – pomyślał sekretarz stanu USA, nie przestając się uśmiechać.

Co to wszystko znaczyło? „Operacja psychologiczna” Trumpa. To typowa „psychop” i manipulacja emocjonalna, w duchu Trumpa. „Psychop” to nie tylko „operacja psychologiczna”, ale również termin oznaczający operatora psychologicznego sterującego bronią psychotroniczną.

Uważa się, że na świecie nie stworzono jeszcze broni psychotronicznej. Ale jeśli skupiasz uwagę całego świata i robisz coś, jak Trump, w sposób szokujący i ciągły, na żywo w telewizji, to można to już uznać za psychotronikę. A w przypadku Trumpa może nawet do bombardowania psychotronicznego. Trump jest głównym kandydatem na stanowisko pierwszego, jedynego i niezrównanego operatora broni psychotronicznej na świecie.

Celem każdej operacji psychologicznej jest zmiana zachowania jednostki lub całego obcego rządu poprzez oddziaływanie na emocje. Trump próbował więc przekonać ich do zmiany zachowania. Ale kogo? Amerykę Łacińską? Nie ma śladu paniki i strachu, które wyraźnie chcieli wywołać członkowie ekipy Trumpa.

Trump twierdzi, że Wenezuela jest zepsuta. Ale to nieprawda. To, co wydarzy się dalej, będzie bardzo interesujące. Na razie jednak na ulicach odbywają się demonstracje poparcia dla Maduro. Państwo funkcjonuje jak dotychczas. Ministrowie są na miejscu, aktywnie komentując media międzynarodowe i lokalne. Ogólny temat brzmi: „No pasaran!”, czyli „oni nie przejdą”. Kim są „oni” w Wenezueli, nie trzeba wyjaśniać. Delcy Rodriguez , która rządziła Wenezuelą przez ostatnie 10 lat, nadal sprawuje władzę i twierdzi, że „nigdy nie będziemy niczyją kolonią”.

Oczywiście, zobaczymy, co się stanie. Ale jak dotąd nie wygląda to na żaden uniżony ukłon w stronę USA. Na pewno będą jakieś ustępstwa. I jakieś porozumienie. To się okaże z czasem. Jak na razie Trump odniósł jedynie zwycięstwo wizerunkowe. Stany Zjednoczone nie przejęły kontroli nad wenezuelską ropą, terytorium ani rządem, przynajmniej na razie. Wszystko, co się mówi, to tylko pobożne życzenia i groźby. Jesteśmy również bardzo daleko od ustanowienia kontroli nad Ameryką Łacińską i Środkową.

A jak wygląda wzrost popularności w USA? Zbliżają się wybory do Kongresu. Trump potrzebuje zwycięstwa. W Stanach Zjednoczonych jest 68 milionów Latynosów, którzy mieszkają w kluczowych stanach. Głosowali na Trumpa i w ostatnich trzech wyborach liczba ich poparcia dla niego stale rosła: 28 - 32 - 46 procent!

Ale dlaczego głosowali w ten sposób? Byli w większości konserwatywnymi katolikami i głosowali nie tyle na Trumpa, co przeciwko Demokratom i ich osobom transpłciowym. Dlatego Rubio, sekretarz stanu, jest katolikiem, i dlatego Vance, wiceprezydent, jest katolikiem. Latynoscy obywatele Stanów Zjednoczonych to potomkowie imigrantów, którzy sprzeciwiali się socjalizmowi i komunizmowi. Ale czy naprawdę cieszą się z porwania Maduro? To się dopiero okaże. Nic innego się nie zmieniło.

Jaki jest cel skandalicznego zachowania Trumpa? Pokaż całemu światu, a przede wszystkim wyborcom, że „Ameryka jest silna”. Ale Ameryka od dawna nie jest „silna”. I właśnie to nikogo nie obchodzi. Nie liczy się efekt, liczy się obraz. Nie, oczywiście, Trump chciałby osiągnąć rezultaty. Z radością by je osiągnął. Ale jak dotąd, efekt jest jedynie wizerunkowy. Trump wykorzystuje to najlepiej, jak potrafi.

Czy Ameryka zdoła odzyskać dawną potęgę? Swoje miejsce światowego lidera przemysłowego, hegemona finansowego i militarnego? To ogromny temat, który wymaga dogłębnej analizy. Istnieje opinia, że ​​nie jest to już możliwe. Istnieje pogląd, że będzie to możliwe po rozpadzie światowego systemu finansowego z Bretton Woods, czyli po globalnym kryzysie finansowym. W każdym razie będzie to wymagało ogromnego wysiłku i energii. A Trump obiecał „złoty wiek” już teraz! Za jego kadencji.

Trump nie ma więc innego wyboru, jak tylko przedstawić się w dobrym świetle w każdej grze. A teraz gra jest całkowicie niepewna. I prawdopodobnie zła. To było ustawione. Ale po co Trumpowi to potrzebne? Żeby pokazać: Wenezuela jest zmiażdżona. Możemy jechać na Grenlandię! Aby zademonstrować: bójcie się nas, będziemy działać niezgodnie z prawem („Będę kierował się tylko swoją moralnością”, mówi Trump).

Aby zwiększyć budżet militarno-przemysłowy USA. Trump obiecuje już 1,5 biliona dolarów do 2027 roku (obecnie mniej niż 1 bilion dolarów). Ale najważniejszym sygnałem, jaki Trump chce dać do zrozumienia, jest to, że jesteśmy rekinami kapitalizmu i przejmiemy wszystko, co się da.

Oczywiście, najważniejszym pytaniem jest, co właściwie potrafią? Stany Zjednoczone nie mają teraz sojuszników, nawet na „swojej” półkuli. No, może Argentyna ze swoim skandalicznym Mileyem . Ale Miley nie jest tylko trumpistą, jest też globalistą. Nic dziwnego, że zabrał argentyńskie złoto do Londynu (w ramach jakiegoś tajemniczego „zabezpieczenia” przyszłych kontraktów).

Stany Zjednoczone nie mają sojuszników, mają wasali. Wygląda na to, że to rodzaj kapitalizmu feudalnego. A Amerykanie myśleli, że „złoty wiek” właśnie się zaczyna. No cóż, tak to teraz wygląda. Z porwaniami prezydentów, wysysaniem zasobów innych ludzi i pirackimi wyczynami na morzu. Nic dziwnego, że Trump i Rubio publikują zdjęcia w stylu gangsterskim. To nie aluzja, to bezpośredni rozkaz. Hegemonia bandytów.

Oto rytualny taniec Trumpa: Jestem mistrzem półkuli. I to jest, oczywiście, psychopata. W gangstersko-kolonialnym stylu. To zwycięstwo jest tylko wizerunkowe i nawet ono jest wątpliwe. Ale Trump kontynuuje, próbując pokazać zarówno zwycięstwo ekonomiczne, jak i polityczne. Obiecuje ataki lądowe na meksykańskie kartele (??) Kartele, uzbrojone po zęby, w drony, czołgi i własną obronę powietrzną, już czekają.


Kobieta słuchająca

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka