Prezydent Donald Trump ogłosił w piątek, że zrezygnował z planowanej drugiej fali ataków militarnych na Wenezuela. Powód? Według Trumpa to lepsza współpraca władz tego kraju i gesty dążenia do pokoju, jak choćby uwolnienie wielu więźniów politycznych przez rząd tymczasowy.
Trump napisał na swojej platformie Truth Social, że wenezuelskie władze zaczęły współpracować z Waszyngtonem, co ma się przejawiać m.in. w uwolnieniu dużej liczby więźniów politycznych i obietnicy wspólnej pracy nad odbudową infrastruktury naftowej oraz gazowej. Według prezydenta USA sytuacja ta eliminuje potrzebę kontynuowania zaplanowanych dalszych ataków.
100 mld dolarów na odbudowę Wenezueli
Prezydent zaznaczył jednak, że wszystkie okręty USA pozostaną w regionie "ze względów bezpieczeństwa”, co ma zapewnić stabilność sytuacji. Dodał też, że amerykańskie koncerny naftowe mają zainwestować co najmniej 100 mld dolarów w odbudowę przemysłu energetycznego Wenezueli, a on sam spotka się z ich przedstawicielami w Białym Domu. "Wenezuela uwalnia wielu więźniów politycznych jako znak »dążenia do pokoju«. To bardzo ważny i mądry gest. USA i Wenezuela dobrze współpracują, zwłaszcza w zakresie odbudowy infrastruktury naftowej i gazowej w znacznie większej, lepszej i nowocześniejszej formie" - napisał prezydent w mediach społecznościowych.
Energetyka priorytetem
Istotnym elementem nowego etapu relacji USA–Wenezuela ma być sektor energetyczny. Donald Trump zapowiedział, że co najmniej 100 mld dolarów zostanie zainwestowane w odbudowę wenezuelskiej infrastruktury naftowej przez największe koncerny określane przez niego jako "BIG OIL”. Prezydent USA poinformował również, że w piątek spotka się w Białym Domu z przedstawicielami 14 największych firm naftowych. Jak podkreślał, Stany Zjednoczone mają kontrolować wenezuelski sektor naftowy, a zyski z wydobycia ropy mają trafiać zarówno do Wenezueli, jak i do USA. W jego ocenie odbudowa przemysłu naftowego jest warunkiem stabilizacji kraju.
Machado ma spotkać się z Trumpem
W innym wystąpieniu Donald Trump zapowiedział, że w przyszłym tygodniu do Stanów Zjednoczonych przybędzie liderka wenezuelskiej opozycji, laureatką Pokojowej Nagrody Nobla, Maria Corina Machado. Prezydent wyraził chęć spotkania z nią, komentując jej wcześniejsze deklaracje dotyczące przekazania mu Nagrody Nobla.
Jednocześnie Trump jasno zaznaczył, że choć chce uczciwych wyborów w Wenezueli, nie odbędą się one w najbliższym czasie. Jego zdaniem kraj jest obecnie w stanie, który uniemożliwia przeprowadzenie wiarygodnego głosowania. – Musimy odbudować kraj. Teraz nie mogliby przeprowadzić wyborów. Nie wiedzieliby nawet, jak je zorganizować – mówił Trump, określając Wenezuelę jako "kraj trzeciego świata”.
Donald Trump przyznał, że nie poparł objęcia władzy przez Marię Corinę Machado i zdecydował się na współpracę z obecną administracją, na czele której stoi m.in. Delcy Rodríguez, uznawana za jedną z kluczowych postaci obozu następcy reżimu Nicolás Maduro. Prezydent USA argumentował, że priorytetem jest odbudowa infrastruktury, stabilizacja gospodarcza i uruchomienie sektora naftowego. Dopiero w dalszej kolejności – jak zapowiedział – możliwe będą zmiany polityczne i przeprowadzenie wyborów.
Fot. Donald Trump/Pete Hegseth/PAP arch.
Red.
Inne tematy w dziale Polityka