Kaśka Lanckorońska Kaśka Lanckorońska
288
BLOG

Wenezuela - prawdziwy powód agresji

Kaśka Lanckorońska Kaśka Lanckorońska Polityka Obserwuj notkę 15
Prawdziwym powodem inwazji Stanów Zjednoczonych na Wenezuelę jest porozumienie zawarte przez Henry'ego Kissingera z Arabią Saudyjską w 1974 roku. I zamierzam wyjaśnić, dlaczego tak naprawdę chodzi tu o PRZETRWANIE samego dolara amerykańskiego. Ani narkotyki. Ani terroryzm. Ani „demokracja”.

To właśnie system petrodolara pozwolił Stanom Zjednoczonym pozostać dominującą potęgą gospodarczą przez 50 lat. A Wenezuela właśnie zagroziła, że ​​położy temu kres.

Oto, co naprawdę się wydarzyło: Wenezuela ma 303 miliardy baryłek potwierdzonych rezerw ropy naftowej. Największe na świecie. Więcej niż Arabia Saudyjska. 20% światowej ropy naftowej.

Ale oto co jest ważne: Wenezuela aktywnie sprzedawała tę ropę w juanach chińskich, a nie w dolarach. W 2018 roku Wenezuela ogłosiła zamiar „uwolnienia się od dolara”. Zaczęto akceptować juany, euro, ruble, wszystko, tylko nie dolary, za ropę. Chcieli dołączyć do BRICS. Ustanawiali bezpośrednie kanały płatności z Chinami, całkowicie omijając system SWIFT. Mieli wystarczająco dużo ropy, żeby sfinansować dedolaryzację na całe dziesięciolecia.

Dlaczego to jest ważne?

Ponieważ cały amerykański system finansowy opiera się na jednej rzeczy: Petrodolar.

W 1974 roku Henry Kissinger zawarł porozumienie z Arabią Saudyjską: Cena całej ropy naftowej sprzedawanej na całym świecie musi być podawana w dolarach amerykańskich. W zamian Ameryka zapewnia ochronę militarną. To wyjątkowe porozumienie stworzyło sztuczny, globalny popyt na dolary. Każdy kraj na świecie potrzebuje dolarów, aby kupić ropę naftową. Daje to Stanom Zjednoczonym możliwość drukowania pieniędzy według własnego uznania, podczas gdy inne kraje nie mogą zrobić tego samego.

Wydrukowany dolar finansuje armię. Państwo opiekuńcze. Deficyt budżetowy. Petrodolar jest ważniejszy dla amerykańskiej hegemonii niż lotniskowce.

Można zauważyć powtarzający się schemat zachowań i losów liderów, którzy się temu sprzeciwiają:

2000: Saddam Hussein ogłasza, że ​​Irak będzie sprzedawał ropę za euro, a nie za dolary.

2003: Inwazja. Zmiana reżimu. Iracka ropa naftowa zostaje natychmiast przewalutowana na dolary. Saddam Hussein zostaje zlinczowany. Broni masowego rażenia nigdy nie odnaleziono, ponieważ nigdy nie istniała.

2009: Kaddafi proponuje wprowadzenie afrykańskiej waluty opartej na złocie, zwanej „dinarem złotym”, na potrzeby handlu ropą naftową.

Wyciekłe maile samej Hillary Clinton potwierdzają, że był to GŁÓWNY powód interwencji. Fragment wiadomości e-mail: „To złoto miało posłużyć do stworzenia panafrykańskiej waluty opartej na libijskim złotym dinarze”.

2011: NATO bombarduje Libię. Kaddafi zostaje zgwałcony i zamordowany. W Libii powstają targi niewolników na wolnym powietrzu.

„Przyjechaliśmy, zobaczyliśmy, nie żyje!” – powiedziała Clinton, śmiejąc się przed kamerą. Złoty dinar umarł wraz z Kaddafim.

A teraz Maduro. Mając PIĘĆ RAZY więcej ropy niż Saddam i Kaddafi razem wzięci. Aktywna sprzedaż w juanach. Stworzyć systemy płatności niezależne od dolara. Wniosek o członkostwo BRICS we współpracy z Chinami, Rosją i Iranem. Trzy kraje będące na czele globalnej dedolaryzacji.

To nie jest przypadek. Rzuć wyzwanie petrodolarowi a zginiesz. Za każdym razem.

Stephen Miller (doradca ds. bezpieczeństwa wewnętrznego USA) powiedział to dosłownie na głos dwa tygodnie temu: „Wenezuelski przemysł naftowy powstał dzięki wysiłkowi, pomysłowości i ciężkiej pracy Amerykanów. Jego tyrańska konfiskata stanowi największą kradzież amerykańskiego bogactwa i własności, jaką kiedykolwiek odnotowano”.

On tego nie ukrywa. Twierdzą, że wenezuelska ropa naftowa należy do Ameryki, ponieważ amerykańskie firmy eksploatowały ją 100 lat temu. Zgodnie z tą logiką, każde znacjonalizowane dobro w historii było „kradzieżą”.

Ale oto GŁĘBSZY problem: Petrodolar już umiera. Rosja sprzedaje ropę naftową w rublach i juanach. Arabia Saudyjska otwarcie rozmawia o rozliczeniach w juanach. Od lat Iran handluje walutami innymi niż dolar. Chiny stworzyły CIPS, alternatywę dla systemu SWIFT, zrzeszającego 4800 banków w 185 krajach. Kraje BRICS aktywnie rozwijają systemy płatności, które całkowicie omijają dolara. Projekt mBridge umożliwia bankom centralnym natychmiastowe rozliczanie transakcji w walutach lokalnych. Członkostwo Wenezueli w BRICS, z zasobami ropy naftowej wynoszącymi 303 miliardy baryłek, przyspieszyłoby ten proces wykładniczo. To jest prawdziwy problem, który jest stawką tej inwazji.

USA nie walczą z handlem narkotykami. Na Wenezuelę przypada mniej niż 1% kokainy konsumowanej w Stanach Zjednoczonych. To nie jest terroryzm. Nie ma absolutnie żadnych dowodów na to, że Maduro przewodzi „organizacji terrorystycznej”. To nie jest demokracja. Stany Zjednoczone wspierają Arabię ​​Saudyjską, która nie organizuje wyborów.

Chodzi o utrzymanie 50-letniego porozumienia, które pozwala Ameryce drukować pieniądze, podczas gdy cały świat na nie pracuje. A konsekwencje są przerażające: Rosja, Chiny i Iran już potępiają to jako „zbrojną agresję”.

Chiny są największym odbiorcą ropy naftowej dla Wenezueli. Tracą miliardy.

Kraje BRICS są świadkami inwazji państwa, którego walutą nie jest dolar.

Wszystkie kraje rozważające dedolaryzację właśnie otrzymały wiadomość: rzuć wyzwanie dolarowi, a cię zbombardujemy.

Ale tu pojawia się problem... Wiadomość ta może przyspieszyć dedolaryzację, a nie ją zatrzymać. Ponieważ teraz wszystkie kraje Globalnego Południa wiedzą, co się dzieje, gdy hegemonia dolara jest zagrożona. I zdają sobie sprawę, że jedyną ochroną jest poruszanie się SZYBCIEJ.

Czas też jest szalony:

3 stycznia 2026 r. Wenezuela zostaje zaatakowana. Maduro zostaje pojmany. 3 stycznia 1990 r. Inwazja na Panamę. Schwytanie Noriegi. 36 lat różnicy. Prawie co do dnia. Ten sam scenariusz. Ta sama wymówka o „handlu narkotykami”. W rzeczywistości powód jest ten sam: kontrola nad strategicznymi zasobami i szlakami handlowymi.

Historia się nie powtarza. Ale się rymuje.

Co będzie dalej? Konferencja prasowa Trumpa w Mar-a-Lago wyznacza ton.

Amerykańskie firmy naftowe są już w grze. Politico donosi, że zwrócono się do nich z propozycją „powrotu do Wenezueli”. Cena ropy naftowej znów będzie ustalana w dolarach. Wenezuela staje się kolejnym Irakiem. Kolejną Libią.

Co się jednak stanie, gdy nie będzie już można dominować nad dolarem za pomocą bombardowań Kiedy Chiny będą miały wystarczającą siłę ekonomiczną, aby odpowiedzieć odwetem? Kiedy świat zda sobie sprawę, że petrodolar jest utrzymywany za pomocą przemocy?

Ameryka właśnie pokazała swoje karty.

Pytanie brzmi, czy reszta świata podąża za tym, czy też to blef. Ponieważ ta inwazja jest przyznaniem, że dolar nie jest już w stanie konkurować o własnych siłach. Gdy trzeba bombardować kraje, żeby utrzymać w nich używanie twojej waluty, oznacza to, że waluta ta już umiera.

Wenezuela to nie początek. To rozpaczliwy koniec.

Kobieta słuchająca

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka