15 obserwujących
59 notek
76k odsłon
  952   8

Szczepy i antyszczepy wszystkich krajów -- łączcie się!

PSL już od lipca naciskało na przymus szczepień. Politycy nie mają kiedy studiować wyników badań. Stylizowany przez Panią Dubito wizerunek WKK na podstawie zdj. Fotorzepa, Jakub Czermiński
PSL już od lipca naciskało na przymus szczepień. Politycy nie mają kiedy studiować wyników badań. Stylizowany przez Panią Dubito wizerunek WKK na podstawie zdj. Fotorzepa, Jakub Czermiński

F. Rozczarowani. Zaszczepili się, lecz bolesne przeżycia związane ze szczepieniem (doznane osobiście lub los kogoś bliskiego) uświadamiają im, że sprawa nie jest taka prosta. Stają się często zdeklarowanymi zwolennikami wolnego wyboru, niejednokrotnie nie planują też kolejnych szczepień na covid.


SCEPTYCY

A. Eksperci. Cały przekrój -- epidemiolodzy, mikrobiolodzy, biochemicy, genetycy, lekarze, analitycy danych etc. Nie są przeciwnikami szczepień jako takich. Zwracają uwagę, że szczepionki jako lek wymagają dłuższego okresu testowania i obecnie nie jesteśmy w stanie precyzyjnie określić skuteczności i bezpieczeństwa szczepionek na covid, inni podnoszą kwestię słabej skuteczności szczepień na szybko mutujące wirusy. Wielu podkreśla mocniejszy status ozdrowieńca. Ich stosunek praktyczny do tych szczepień jest zróżnicowany -- część się szczepi, część nie, część zaleca szczepienia, zwłaszcza starszych osób, część wstrzymuje się z opiniami. Zdecydowanie krytykują też politykę covidową obraną w większości krajów Zachodu. Robią to pomimo dotkliwych często szykan ze strony części środowiska zawodowego i mediów. Wielu milczy z obawy przed takimi szykanami.

B. Świadomi. Ocenili ryzyko związane z zapadnięciem na covid oraz to związane ze szczepieniem i uznali, że rozsądniej będzie się nie szczepić. Nieraz odradzają im to lekarze ze względu na ich historię medyczną, nieraz sami są na tyle świadomi stanu swojego zdrowia, że nie chcą ryzykować. Są na ogół zorientowani prospołecznie, przed podjęciem takiej decyzji upewniają się, czy nie spowoduje ona zagrożenia dla innych, śledzą więc na bieżąco doniesienia o wynikach badań naukowych nad skutecznością szczepień i transmisją wirusa.

C. Ideowi. Nie szczepią się z przyczyn światopoglądowych -- religijnych, etycznych itp. Nie godzą się na przyjęcie preparatów zawierających linie komórek uzyskanych z komórek zabitych płodów ludzkich lub opracowanych z ich wykorzystaniem, nie tolerują eksperymentów na zwierzętach, nie uznają rozwiązań wbrew naturze (nie jedzą żywności GMO, więc nie godzą się też na terapię genową). Przeważnie również względnie oczytani w doniesieniach o wynikach badań. Są to więc antyszczepionkowcy sumienia.

D. Dysydenci. Jak to zwięźle ujął jeden z nich: „Dlaczego się nie szczepię? Bo ja wam wszystkim, k....a, nie wierzę”. Politycy i media robią wiele, aby grupa ta rosła, lecz myli się pan prezydent oraz ci, którzy sądzą, że dysydenci nie szczepią się z czystej przekory. Zmieniające się co rusz komunikaty, wolty polityki covidowej i jej jaskrawa niekonsekwentność oraz stalinowska propaganda medialna z nagonką na opornych budzą w nich podejrzliwość i skłaniają do śledzenia wydarzeń oraz doniesień o wynikach badań naukowych. Dysydenci na ogół potrafią więc swój opór wobec przymusu państwowego uzasadnić szerzej niż tylko tym zwięzłym zdaniem z początku.

E. Beztroscy. Nie zaszczepią się, bo na pewno nic im nie będzie, ta cała pandemia to wymysł. Szczerze mówiąc, trochę teoretyzuję, bo nie zetknęłam się osobiście z kimś, kto lekceważy elementarne zasady bezpieczeństwa. Zakładam jednak, że tacy istnieją, być może to oni tłumnie imprezują. Nie sądzę, że jest ich wielu, ci, co byli, raczej się już zaszczepili dla ułatwienia sobie życia.

F. Foliarze. Plandemia to żydowski spisek (nie odstąpią od tego zdania, mimo że to Izraelczycy stali się pierwszymi królikami doświadczalnymi i należą do najgłośniejszych krytyków polityki antycovidowej), wirusa wcale nie ma oraz różne inne trudne bądź niemożliwe do dowiedzenia tezy, prezentowane często tonem analogicznie obelżywym, jakego używają zaszczepieni kategorii B. Jeśli nawet w niektórych sprawach foliarze mogą mieć rację, to przekonają co najwyżej przekonanych, nieprzekonanych odstraszą taką retoryką. Są dla polityków i quasi-dziennikarzy wymarzonym wizerunkiem groźnego antyszczepionkowca, którym można straszyć niegrzeczne dzieci, spełniają więc niestety rolę pożytecznych idiotów. Wąski margines, lecz dość głośny.


Porównajmy teraz obie grupy pod względem tego, co je najmocniej różni

Ustaliliśmy już, że łączy je troska o własne zdrowie i chęć powrotu do normalności. Natomiast głównym punktem spornym jest konieczność i zakres obostrzeń wobec niezaszczepionych. Przeciwna jest im cała grupa sceptyków oraz subkategorie E i F wśród zaszczepionych. Dzięki rzeczowej, spokojnej dyskusji można by ku temu stanowisku skłonić część subkategorii D (Zdezorientowani). A przy wytrwałej pracy u podstaw może nawet niektórych z kategorii C (Przerażeni), być może część z nich wręcz z ulgą przyjęłaby wieść o tym, że zagrożenie nie jest tak wielkie, jak je sobie imaginowali. Kategorie B (Lepsi od innych) i A (Celebryci medyczni) są raczej nie do zdobycia.

Jaki z tego wniosek? Znakomitą większość z nas w kwestii pandemii niewiele dzieli. Ewentualne różnice wynikają z niedostatecznej wiedzy i z podbijania bębenka paniki przez media, my jednak zachowujmy spokój i emanujmy tym spokojem wśród zdenerwowanych. Łączą nas wspólne interesy -- nie tylko te wspomniane, ale i obawa przed dowolnym manipulowaniem nami przez media i polityków. To przez nich wielu tkwi zamkniętych w domach, rujnując swoje  zdrowie fizyczne i psychiczne, a niejeden ze sobą skończył, wielu potraciło biznesy i pracę. Takie i inne argumenty mogłyby przemówić do kategorii C i D wśród zaszczepionych.

Łączmy więc siły. Ci, którzy nas dzielą, robią to za nasze własne pieniądze.

Lubię to! Skomentuj30 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo