Czytając fragmenty "manifestu" mordercy Marka Rosiaka, czuję się jakbym już kiedyś słyszał te słowa. Dopiero teraz widzę, jak wyprano mózg temu człowiekowi, jak zarażono go chorobą nienawiści, nienawiści do wszystkiego co "pisowskie". Zaszło to tak daleko, że postanowił on, wziąć sprawy we własne ręce.
Przypomnijmy, 19 października 2010 roku do łódzkiej siedziby pis wtargnął uzbrojony mężczyzna. Oddał kilka strzałów w kierunku Marka Rosiaka, który zmarł na miejscu oraz zaatakował innego pracownika biura. Jak okazało się później, był to Ryszard C., były członek Platformy Obywatelskiej (przestał nim być w 2006 roku). Po zatrzymaniu znaleziono przy nim notatkę, w której pisał, iż od roku dążył do zamordowania Jarosława Kaczyńskiego, Zbigniewa Ziobry oraz Jacka Kurskiego.
Dziś, oskarżony zabrał ze sobą na salę sądową oświadczenie, w którym tłumaczy motywy swojego działania.
Nie chcę przywoływać całości listu, ponieważ sprawcy w głównej mierze chodzi o rozgłos oraz o propagowanie swoich "idei". Nie mam zamiaru ułatwiać mu tego, więc cytuję tylko kluczowe elementy, obrazujące jego światopogląd:
"Na początku chciałbym przeprosić pokrzywdzonych za to co zrobiłem, ale winę ponosi PiS. Jarosław Kaczyński i Lech Kaczyński, który spóźnił się na samolot i nie chciał się spóźnić się na uroczystości w Katyniu, doprowadził do katastrofy smoleńskiej przez zmuszenie załogi samolotu do lądowania w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych i słabo wyposażonym lotnisku."
Czytając te słowa i mając w pamięci kolejne miesiące po 10 kwietnia 2010 roku na usta ciśnie się szereg pytań.
Czy to nie Gazeta Wyborcza (przy wsparciu innych "czołowych" mediów) przez miesiące, na swoich łamach lansowała tezę, o naciskach ś.p. Lecha Kaczyńskiego na pilotów feralnego lotu 10 kwietnia? Czy to nie Janusz Palikot powtarzał raz po raz "mądrości" (tak chętnie przywoływane przez media), na temat "krwi na rękach" Jarosława Kaczyńskiego? Czy to nie ten sam człowiek mówił o "zastrzeleniu i wypatroszeniu" prezesa PiS? Ciekaw jestem czy dziś, kiedy motywy sprawcy ujrzały światło dzienne, osoby, które propagowały tego typu fałszywe tezy oraz historie, czują się za wydarzenia z Łodzi w jakikolwiek sposób odpowiedzialne?
Nawet tak wielka tragedia nie wstrząsnęła opinią publiczną - Gazeta Wyborcza nie zaprzestaje swej misji niszczenia PiS oraz Jarosława Kaczyńskiego, Janusz Palikot założył partię i przy dużej pomocy mediów dostał się do Sejmu.
Czy można wyobrazić sobie większe tragedie niż "katastrofa smoleńska" i morderstwo w łódzkiej siedzibie Pis, mogące wstrząsnąć polskim życiem publicznym? Jeśli po tych wydarzeniach nic się nie zmieniło, chyba nigdy do tego nie dojdzie. Smutne i tragiczne zarazem.
Komentarze
Pokaż komentarze (9)