Dziś zapadł wyrok w sprawie uderzenia przez Piotra Gulczyńskiego (szefa Instytutu Lecha Wałęsy), niezależnego dziennikarza Ryszarda Szołtysika. Sytuacja miała miejsce w 2008 roku, po rozprawie wytoczonej przez byłego prezydenta, reżyserowi Gregorzowi Braunowi.
Dla przypomnienia całej sprawy odsyłam do filmu ( http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=CCOFbXvhOjU ):
Jeśli wydaje się Państwu, że sytuacja z sali sądowej oraz to co działo się bezpośrednio po rozprawie jest chore, to jak skomentujecie wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie?
Jak donosi portal niezależna.pl:
"Okazuje się, że to uderzony reporter zapłacić ma 2400 zł Gulczyńskiemu tytułem zwrotu kosztów sądowych. Sędzia Danuta Kowalik stwierdziła, iż cios został zadany przez Gulczyńskiego nieumyślnie. Nieumyślność sąd oparł na stwierdzeniu, iż pozwany i powód nie znali się wcześniej. W interpretacji sądu uderzenie reportera to „ruch odsunięcia kamery”. W uznaniu, że Gulczyński dopuścił się pewnego rodzaju „niechlujstwa”, sąd nakazał mu napisanie listu do Szołtysika, w którym ma go przeprosić. Sąd oddalił też zadośćuczynienie finansowe, którego domagał się dziennikarz."
Żyjemy w kraju, w którym jednych dziennikarzy można bić bezkarnie, natomiast innych nie. Czym różni się Gulczyński od takich osób?
Ciekawe, czy również w tym przypadku Sąd uzna, iż był to nieumyślny cios, zadany w ramach "ruchu odsunięcia aparatu fotograficznego"?
W czołowych mediach, które grzmiały o atakach na dziennikarzy (przypominam materiał Katarzyny Kolendy-Zaleskiej dla Faktów TVN) nic nie słychać na temat sprawy Szołtysika. Tak właśnie wyglądają podwójne standardy III RP, Szanowni Państwo.
p.s.
W razie problemów z pierwszym filmem, podaję link: http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=CCOFbXvhOjU


Komentarze
Pokaż komentarze (9)