
Świeżo po przeczytaniu "Z mocy bezprawia" Wojciecha Sumlińskiego, stwierdzam, iż mamy do czynienia z porażającą lekturą. Jest to obowiązkowa pozycja dla osób chcących poznać "kulisy władzy" III RP.
Większość zapewne pamięta słynną sprawę próby samobójczej Wojciecha Sumlińskiego - dziennikarza śledczego pracującego m.in. nad sprawą śmierci księdza Jerzego Popiełuszki, historią Wojskowych Służb Informacyjnych czy mafii pruszkowskiej.
W swoim najnowszym dziele postanowił on opisać co doprowadziło go do tak desperackiego kroku. Przelał na papier historię, w którą, ciężko uwierzyć. Czytając książkę można odnieść wrażenie, iż mamy do czynienia ze świetnym scenariuszem hollywoodzkiego thrillera. Niestety, nie jest to ani scenariusz, ani sensacyjna opowiastka, jest to historia, którą napisało życie, historia, która złamała człowieka i doprowadziła do tragedii.
Autor opisuje jak wyglądała starannie zaplanowana akcja, w którą został wplątany przez ludzi Wojskowych Służ Informacyjnych, a której celem było skompromitowanie Komisji Weryfikacyjnej WSI. Relacjonuje spotkania z byłymi pracownikami służb, opisuje sprawy, nad którymi pracował oraz przedstawia jak wyglądało zatrzymanie go przez ABW i następstwa tego wydarzenia.
Na własne oczy możemy przekonać się, jak przenikają się światy ludzi Wojskowych Służb Informacyjnych, mafii, polityków z pierwszych stron gazet oraz znanych biznesmenów. Jest to świat brudnych interesów, przestępstw oraz układów i układzików.
Sumliński udowadnia, że wyśmiewany przez wielu układ, o którym mówili m.in. bracia Kaczyńscy , rzeczywiście istnieje. Jest grupa "nietykalnych" - ludzi wpływowych, pociągających za sznurki na najwyższych szczeblach władzy, ludzi, którzy nie cofną się przed niczym by móc prowadzić swoje "interesy".
Z perspektywy dnia dzisiejszego, kluczową kwestią jest rola jaką odegrał w całej sprawie obecny Prezydent, Bronisław Komorowski. Co znajduje się w tajnym aneksie Komisji Weryfikacyjnej WSI, a czego tak bardzo bał się ówczesny Marszałek, że postanowił uczestniczyć w tej grze? Pytanie te zapewne jeszcze długo pozostaną bez odpowiedzi.
Na koniec bardzo wymowny cytat z książki:
"Marszałek polskiego sejmu z pełną świadomością spotykał się z człowiekiem, którego podejrzewał, że ten może być powiązany z rosyjskim wywiadem. Co więcej, spotykając się z nim, Marszałek - jak sam zeznał w Prokuraturze Krajowej - "wyraził zainteresowanie" zdobyciem dla niego w sposób nielegalny -bo przecież legalnego sposobu nie było - przez tegoż człowieka oraz drugiego z pułkowników, Leszka Tobiasza, dokumentu stanowiącego najpilniej strzeżoną tajemnicę państwową - Aneksu do raportu Komisji Weryfikacyjnej Wojskowych Służb Informacyjnych!"
Dwa lata później człowiek ten zostaje Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej. Oto Polska właśnie.


Komentarze
Pokaż komentarze