Mimo zakupu najnowszego numeru tygodnika "Uważam rze" do tej pory nie przeczytałem tekstu Piotra Zaremby, o którym coraz głośniej na salonie. Głośniej za sprawą dwóch panów, którzy najpierw byli w PiS-ie, a w Jarosławie Kaczyńskim widzieli jedynego przywódcę, by po pewnym czasie zmienić zdanie o 180 stopni. Jestem wielce zaskoczony oburzeniem panów Migalskiego i Libickiego. Obserwując ich reakcję dochodzę do bardzo prostego i starego jak świat wniosku - "prawda w oczy kole", Szanowni Panowie.
O ile w przypadku Migalskiego lekkie zaskoczenie potrafię zrozumieć, o tyle oburzenie pana Libickiego przyjmuję z dużym uśmiechem na twarzy.
W pierwszych miesiącach po opuszczeniu szeregów PiS, ulubionym tematem Marka Migalskiego była jego poprzednia partia oraz jej lider - Jarosław Kaczyński. Należy pamiętać, że to słynny list Migalskiego do prezesa Kaczyńskiego był jednym z pierwszych publicznych impulsów do opuszczenia PiS-u przez część posłów oraz do stworzenia nowego ugrupowania. Zachowanie Migalskiego zmieniło się nieco po odejściu z PJN Joanny Kluzik-Rostkowskiej i objęciu fotela lidera przez Pawła Kowala. Pan Migalski wyciszył się, ale o PiS-ie i Kaczyńskim nie zapomniał.
Jeśli chodzi o postać pana Jana Filipa Libickiego, wystarczyć zajrzeć na jego bloga. Kościół katolicki, Radio Maryja, Antoni Macierwicz, Jarosław Kaczyński, Prawo i Sprawiedliwość - to ulubione tematy senatora Platformy Obywatelskiej. Czy w obecnej sytuacji gospodarczej i społecznej nie ma ciekawszych zagadnień, którymi mógłby zająć się pan senator?
Odnosząc się do tekstu Zaremby, Libicki pisze:
"Jak to jest, że wszystkie te osoby - a Zaremba wymienił ich wiele - rozstają się z Jarosławem Kaczyńskim zawsze w atmosferze głębokiej niechęci? Tak głębokiej, że jak powiedział mi jeden z Ziobrystów, dzień wyjścia z PiS, to jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu. Świetnie go rozumiem. Dla mnie dzień 9 kwietnia 2009 roku też takim był."
Szanowny Panie, jeśli pobyt w Prawie i Sprawiedliwości oraz obcowanie z Jarosławem Kaczyńskim były dla Pana tak traumatycznym i trudnym okresem, w jakim celu "katuje się" Pan wspominaniem tych czasów? Czy Pańskie teksty dotyczące osoby Kaczyńskiego są formą "terapii"? Mam jedną radę - proszę cieszyć się życiem i zostawić te straszne czasy za sobą, w końcu od 9 kwietnia 2009 roku, jest Pan szczęśliwym człowiekiem.
Na koniec pragnę podziękować Wam panowie. Zachęciliście mnie do przeczytania tekstu Piotra Zaremby, musi być w nim sporo celnych diagnoz, skoro tak bardzo was zabolało.


Komentarze
Pokaż komentarze