
Mleko się rozlało - zgodnie wczorajszymi doniesieniami dziennika „Rzeczpospolita” w kabinie pilotów nie było generała Andrzeja Błasika, o czym wielokrotnie informowały media oraz raporty MAK-u i komisji Jerzego Millera. Wiadomość iście sensacyjna i wydaje się, diametralnie zmieniająca obraz sytuacji. Co na to najważniejsze osoby w państwie? Do tej pory wypowiedział się jedynie rzecznik rządu - Paweł Graś:
„Nie ma znaczenia, czy w kokpicie tupolewa był generał Błasik czy nie. To już nie przywróci życia tym, którzy w tej katastrofie zginęli.”
Jest to kolejna do kolekcji, skandaliczna wypowiedź pana Grasia. Czytając te słowa chciałoby się zadać kilka kluczowych pytań. Czy najważniejszych ludzi w państwie nie interesuje wyjaśnienie przyczyn katastrofy smoleńskiej? Czy premier oraz odpowiedni ministrowie nie są zainteresowani nowymi, zmieniającymi dotychczasowy ogląd sytuacji, faktami? Czy nowe okoliczności, które obalają podstawowe tezy obu dotychczas powstałych raportów (MAK-u oraz komisji J. Millera), nie są obiektem zainteresowań najważniejszych osób w państwie?
Niezwykle lekceważąca wypowiedź Grasia, bulwersuje zarówno rodziny ofiar katastrofy, jak i zwykłych obywateli, domagających się prawdy o tym co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 roku.
Do słów rzecznika rządu odniosła się Małgorzata Wassermann:
„Wypowiedź rzecznika rządu nie po raz pierwszy jest absolutnie nie do zaakceptowania. Jestem zdumiona w najwyższym stopniu. To ten rząd, pod przewodnictwem ministra Millera tworzył raport i na podstawie utworzonego przez siebie raportu podawał społeczeństwu przebieg katastrofy. Okazuje się, że cała komisja poświadczyła nieprawdę. Podpisał się pod tym m.in. minister. Powstaje pytanie o odpowiedzialność karną i przed Trybunałem Stanu.
Rozumiem, że ani komisja pana ministra Millera, ani prokuratura, nie prowadziły tych postępowań w celu przywrócenia życia ofiarom. Rozumiem, że usiłowaliśmy ustalić przyczyny po to, aby w przypadku komisji ministra Millera wyciągnąć wnioski na przyszłość, w przypadku prokuratury postawić zarzuty osobom winnym. W związku z powyższym moje najwyższe zdumienie budzi oświadczenie ministrów byłych i obecnych tego rządu. To tylko pokazuje, jakie jest ich nastawienie do wyjaśniania tej katastrofy. I takie było od samego początku”
W tym miejscu warto zadać jeszcze jedno pytanie – kto w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej bronił honoru i dobrego imienia polskiego generała, dowódcy Sił Powietrznych Rzeczypospolitej Polskiej, przed fałszywymi oskarżeniami?
Z tego co pamiętam jedyną osobą, która to zrobiła był lider opozycji – Jarosław Kaczyński. Gdzie był premier Tusk, mówiący o „niekompletnym” raporcie MAK? Gdzie był Prezydent Komorowski (zwierzchnik sił zbrojnych) w pełni zgadzający się ze stanowiskiem rządu? Czy ktokolwiek w imieniu władz przeprosi wdowę po generale Błasiku, panią Ewę Błasik? Czy „państwo zdało egzamin” po raz kolejny?
Dziś nie warto zajmować się „rewelacjami” wygłaszanymi dziś przez Edmunda Klicha czy twórców „bestsellera” „Ostatni Lot” (głównie Białoszewski i Osiecki). Panowie Ci skompromitowali się już nie raz, ale jak widać nie mają dość, opowiadając kolejne „bajki”.
W oczekiwaniu na poniedziałkową konferencję chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden interesujący fakt. Początkowo mówiono, iż jedynie drugi pilot wydał komendę „odchodzimy”, po kilku miesiącach okazało się, że padła ona również z ust majora Protasiuka. Teza o obecności gen. Błasika w kabinie pilotów i presji jaką miał wywierać na załogę utrzymywała się jeszcze dłużej, dziś niemal na pewno wiemy, że również była fałszywa. Ciekawe jak wiele nowych faktów jeszcze przed nami.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)