Blog
paragraf 23% VAT
Soren Sulfur
29 obserwujących 151 notek 243294 odsłony
Soren Sulfur, 6 marca 2017 r.

Polska musi zostać państwem ponadpotencjałowym

1510 7 0 A A A

Plan Morawieckiego gospodarczo jest średni. Tak się nie buduje przewag konkurencyjnych. Ale ma jedną zaletę: może pozwolić na budowę potęgi mocarstwowej. Trzeba tylko przekierować jego logikę.

Plan Morawieckiego opiera się na błędnych teoriach ekonomicznych, inspirowanych np.  Koreą Południową.  To nie przepis na sukces. Wszyscy lubią patrzeć na PKB tego kraju, ale nie chcą przyjąć do wiadomości jaki mógłby on być, gdyby nie interwencjonizm państwowy. Sektory wspierane przez państwo często okazywały się ślepymi uliczkami, a te odpychane - ukrytymi klejnotami,  hodowane zaś przez państwo konglomeraty –Czebole - wyjałowiły kraj z zasobów, przedsiębiorczości i doprowadziły do kryzysu w latach 90tych. Sukces i dobrobyt nie buduje interwencjonizm państwa, ale rządy prawa, kapitalizm i wolny rynek - ponieważ wtedy miliony ludzi testuje miliony planów i ściga się ze sobą na najlepsze pomysły, jak sobie służyć nawzajem. Morawiecki jednak ciągle sądzi, że jest bankierem, a państwo to taki wielki bank więc może inwestować.

Ale to nie oznacza, że jego plan jest bezużyteczny. Bo może posłużyć do budowy strategicznego bezpieczeństwa. Wymaga tylko przekierowania myślenia co do celów.

I to jest dokładnie to, czego potrzebujemy i co osiągnąć możemy. Inwestycji w przemysł obronny z podwójnym zastosowaniem, czyli takie technologie, które potem adoptuje sektor cywilny. Tak, by pieniądze przeznaczone na obronność, zakup i rozwój sprzętu nie „szły na rozkurz”, ale by powodowały powstawanie nowych technologii, które szybko byłyby wdrażane przez sektor cywilny, napędzając innowacyjność.

Odpowiednie użycie zasobów państwa - spółek, prawa, podatków, wydatków budżetowych, uniwersytetów itp. może posłużyć do zbudowania czegoś, co nazywam „państwem ponadpotencjałowym”. Polega to na tym, że kraj średni lub wręcz mały, przez zbudowanie swoich instytucji i wydatków w inny sposób, niż to robią jego sąsiedzi wykorzystując ich słabe strony - buduje przewagi w krytycznych punktach, pozwalając mu na katapultowanie się do wyższej ligi mocarstw, niż by to wynikało z „czystego” jego potencjału. Gra powyżej normalnie ustawionej poprzeczki.

Przykładem takich państw w współczesnym świecie są Izrael oraz do pewnego stopnia Korea Południowa. Pisałem o tym tutaj http://paragraf23.salon24.pl/492849,polska-moze-byc-mocarstwem. Jak to działa?

Mały kraj jest mniej istotny, ponieważ nie dysponuje dostatecznym potencjałem. Potencjał to pojęcie oznaczające maksimum dostępnych zasobów danego kraju. Te zaś dopiero można przekształcić na siłę - rozumianą jako kombinację czynników miękkich i twardych (miękkich czyli wpływy gospodarcze, kulturowe, twarde czyli np. armia). Im większy potencjał tym teoretycznie silniejsze państwo. Jeśli państwo jest dobrze zorganizowane, wtedy wykorzystuje swój potencjał maksymalnie, i osiąga maksymalny poziom siły.  Wykorzystanie potencjału zależy od organizacji.  Naturalnie większe państwa mają większy „surowy” potencjał, dlatego mogą liczbowo,  w wartościach bezwzględnych – być silniejsze. Różnica potencjałów może oznaczać, że w pewnym momencie państwo gorzej zorganizowane jest jednak potężniejsze w kategoriach bezwzględnych od wyżej rozwiniętego-przykładem są Chiny czy Rosja. Ponieważ mając większy potencjał można przy niższym poziomie organizacji zgromadzić więcej zasobów na dany cel. Tylko częściowo organizacja oznacza poziom rozwoju gospodarczego. Bo są państwa o wysokim dochodzie PKB per capita, które jednak nie organizują swojego potencjału maksymalnie-ponieważ nie mogą lub nie chcą (przykład: Niemcy i ich armia). 

Jest jednak jedna wspólna cecha większości krajów - mianowicie organizują one swój potencjał tak, by nie wydawać więcej niż jest to potrzebne aby pozostać w „obiegu”. Dlatego można wyciągnąć pewne średnie - aby utrzymać armię w gotowości i zaawansowaniu, należy wydawać około 2% PKB, zaś by być konkurencyjnym na badania i rozwój musi iść ok. 2,2-2,5% PKB. Są to minimalne ilości zasobów pozwalające dotrzymać kroku reszcie świata.

Dlaczego tyle na wojsko? Bo im więcej wydaje się na armię, tym mniej zasobów można przeznaczyć na coś produktywnego. Armia to topienie pieniędzy w błocie, przydaje się raz na pewien czas i służy tylko do niszczenia a nie czegoś produktywnego,  a niestety nie można jej stworzyć tylko wtedy, jak jest potrzebna i pozbyć się, jak potrzeba mija bo jej tworzenie zajmuje dekady, a niebezpieczeństwa pojawiaj się niezapowiedziane. Więc państwa starają się utrafić w to minimum pozwalające zachować równowagę między kosztami a podstawowym bezpieczeństwem. To samo z innowacją. Ma ona bowiem to do siebie, że nie wiadomo, co wypali a co nie. Jaki pomysł jest sensowny a jaki nie, jaki kierunek badań przyniesie efekt a jaki nie. Innowacyjność to ryzyko i utracone pieniądze na chybione koncepcje, które zawsze przeważają. Więc kraje starają się również tutaj trafić w złoty środek – by wydawać tyle, ile potrzeba do bycia konkurencyjnym, i nie przesadzać. Jest to „naturalny” poziom zorganizowania wynikający z tego, jak wygląda współczesny świat - geopolitycznie i cywilizacyjnie.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Kiepski to sojusz, gdzie nie ma relacji partnerskich. Ale już wskazywałem, że teoretycznie...
  • Metody realizacji faktycznie mogą być różne i Niemcy mają tendencje do podążania...
  • Podobno Niemcy dlatego nic nie robili z armią i obawiali się ruchów w tej sprawie w UE bo...

Tematy w dziale Gospodarka