29 obserwujących
167 notek
290k odsłon
  675   0

Żądamy Uniji dla Polski!

Unia Europejska jest jak kolonializm z przeszłości: psuje umysły które w nią inwestują. Bo od pewnego czasu buduje wiarę a burzy pragmatyzm.

Nie chodzi o to, że Unia Europejska wyzyskuje kraje członkowskie czy swoich sąsiadów, jest to bez związku. To może być prawdą albo nie. Chodzi o coś innego: o zamianę pragmatycznej polityki która miała służyć interesowi kraju; na wiarę, że to co się robiło w przeszłości należy robić i teraz. Wszelka próba zmiany oznacza atak na podstawy tej wiary i należy temu dać odpór. 

Ile razy Państwo widzieliście ten obrazek? Dyskusja o UE, polityce w niej, miejsca Polski w tym układzie zamienia się w litanię magicznych formułek o europejskiej solidarności, wartościach, integracji pogłębionej, więcej Europy w Europie i tak dalej. I nie ma znaczenia że strony są z przeciwnych opcji politycznych - klasycznym atakiem jest bowiem zarzucanie eurosceptyczności czy antyunijności (antyeuropejskości), na co każdy z oburzeniem odpowiada że a skądże, wręcz na odwrót jestem „bardziej unijny od samej unii”. Tego typu „wymiana zdań” jest oznaką degeneracji myślenia strategicznego. Oznacza ona bowiem, że ludzie nie myślą nad działaniami, a zaczynają w nie wierzyć. Są jak samoloty na autopilocie - lecą wyznaczonym kursem, i to kurs jest ważny - a nie miejsce przeznaczenia i czy dolecimy tam bezpiecznie. 

Podobne jest to do kazusu kolonializmu. Państwa europejskie stały się kolonialnymi potęgami nie dlatego, bo miały ambicje podboju, ale dlatego ponieważ szukały dostępu do szlaków handlowych. Chciały zarobić pieniądze, bo pieniądz oznacza silę a siła władzę, władza kontrole, kontrola zaś - bezpieczeństwo. Państwa europejskie po dotarciu do Indii zorientowały się, że aby móc tu handlować muszą mieć wsparcie wojskowe, by bronić się przed korupcją, przymusem, wymuszeniami ale również - by móc otwierać przemocą rynki dla nich zamknięte. Wyprawa zamorska była drogim przedsięwzięciem, powrót z pustymi rękoma nie wchodził w rachubę. Nadto fakt, że militarnie europejczycy byli znacznie sprawniejsi tylko zachęcał do używania siły gdy po dobroci się nie dało. Szybko zorientowano się też, że znacznie lukratywniejszym od handlu Azja-Europa jest handel lokalny, azjatycki. Zdominowanie go więc stało się celem europejczyków. I taki był początek europejskich potęg kolonialnych: handel handel i jeszcze raz handel. Trochę odmiennie wyglądał los kolonii hiszpańskich, gdyż Hiszpanie zorientowali się że trafiła im się żyła złota - dosłownie; i skupili się całkowicie na wydobywaniu drogocennych kruszców i używaniu ich jako waluty za która kupowali w Europie to co chcieli. Do wydobycia zaś potrzebna była im siła robocza - a tą przymusili do pracy lokalnie. Ogólnie jednak cel był taki sam:wzbogacić się by bogactwo przekuć na siłę, a siłę na władzę władzę na kontrolę, bo to dawało bezpieczeństwo. Bo gdy się kontroluje innych, to znaczy że nie są i nie mogą być oni zagrożeniem. 

Gdy przeskoczymy kilka stuleci do przodu okaże się, że Europa pozbyła się swoich posiadłości kolonialnych i w istocie spostrzega kolonializm jako błąd. Kosztowny. I że nie jest już tak pewna, czy kolonializm był summa summarum dla niej zyskiem czy stratą. Fakt, że kolonie uzyskały niepodległość a europejczycy stracili dominację światową bowiem wcale nie przełożył się na biedę i upadek gospodarczy, wręcz przeciwnie. Okazało się więc że utrzymywanie imperiów zamorskich było obciążeniem dla gospodarki a nie zyskiem. Czy jednak oznacza to, że tak było zawsze? Nie wydaje się. Raczej gdzieś pomiędzy początkiem kolonializmu a jego końcem rachunek zysków i strat zmienił się na niekorzyść kolonializmu. Przestał się to opłacać, a mimo to Europa stale ładowała zasoby w utrzymanie i powiększanie swoich imperiów.  

O tym, że było to przedsięwzięcie nieekonomiczne świadczy stosunek takiej Francji czy Wlk.Brytanii do najnowszych nabytków: starali się tak nimi zarządzać by nie kosztowało ich to nic. Nie inwestowali w te terytoria, ich obecność była często ograniczona do iście symbolicznej a to, że utrzymywali władzę było efektem dysproporcji w rozwoju oraz umiejętności sprytnego manipulowania ludnością lokalną. Jednak mimo tych oznak iż kolonializm to przeżytek nadal utrzymywano że jest on niezbędny dla rozwoju, podczas gdy już na wczesnym etapie można było wysnuć wniosek, że kolonializm wzbogaca tylko nieliczną elitę europejską, która umiejętnie potrafiła lobbować u swoich państw by te dotowały ich przedsięwzięcia. Dla tych nielicznych było to dochodowe, ale dla całości kraju kolonialnego - raczej było stratą, która powiększała się z czasem. Mimo to pogląd o niezbędności kolonii dla rozwoju był dogmatem nienaruszalnym.  

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka