29 obserwujących
167 notek
290k odsłon
  2280   0

Chcecie dalej rządzić? Obniżcie podatki.

Zmiany muszą być zasadnicze, powszechne i proste. Tak, by każdy mógł je zrozumieć od razu, przeliczyć na własną korzyść i ją poczuć i by dotknęły wielu ludzi na raz w taki sam sposób. Od strony administracyjnej zmiana też musi być prosta i wymagająca mniej wysiłku pokonywania oporu biurokracji i materii prawnej, musi być prosta w przełożeniu na działanie. Na przykład majdrowanie przy oskładkowaniu płacy jest zbyt skomplikowane bo dotyka kilku powiązanych sfer państwa takich jak emerytury. 

Należy wszystkim obniżyć, zasadniczo, od razu, od ręki, w prosty sposób. I tyle. Tak, jak dało się 500 plus, tak dałoby się i tutaj. Jeśli jest wizja, to plan uwzględni realia i tak wszystko sklei, że się nie rozleci. Powód dla którego nikt nie wprowadził czegoś a'la 500 plus był taki, że im się nie chciało. "Ni ma pinindzy, panie, co ja moge fokle". Możesz ruszyć głową. PiS tak zrobił, spojrzeli na dochody państwa i stwierdzili, że dociśnięcie VATu da kasę, a ominie beneficjentów. Kwestia tylko, czy się chce. Jak się chce, to głowa pracuje i znajdzie się rozwiązanie. Może nie idealne, może nie takie by wszystko udało się wspaniale, ale będzie działać i da efekty.  

PiS obiecywał podniesienie kwoty wolnej. Nie zrobił tego i już jest z tym musztarda po obiedzie. Nikogo to nie obchodzi, bo kwota wolna była głosem gniewu, nie zaś faktyczna bolączką. Dopóki nikt ludziom o niej nie powiedział - nie zauważali nawet jej istnienia. Nikt jej nie rozumie. Jest trudna do policzenia, nie od razu widać to na koncie. Nie przemawia do wyobraźni. Strata czasu. Podobnie różne rozliczenia, odliczenia i inne głupoty, o których trzeba wiedzieć, trzeba wypełniać jakieś rubryczki, zgłaszać się. To durnoctwa, tylko urzędas Ministerstwa Finansów może sądzić, że to wspaniały pomysł. Nie. 

Należy zlikwidować najniższą stawkę podatkową PIT. Całość. Won. 

Czy to realne? Nie od razu. Ale można odcinać po kawałku co roku, obniżając sytematycznie stawkę aż osiągnie ona zero. Rozłożona w czasie - powiedzmy ośmiu lat - likwidacja najniższej stawki PITu dotknie wszystkich pracujących o mniejszych i średnich zarobkach, od razu przełoży się na ich portfele i będzie natychmiastowo zauważona. Ponieważ PIT 18 płacą całe miliony obywateli, zasięg zmiany też będzie masowy i natychmiast wpływający na nastroje. Raz posmakowawszy obniżki, ludzie będą z radością czekać następnej. Ich dochody zwiększą się, gospodarka powinna też zaobserwować podobny impuls popytwowy jak przy 500 plus, nawet większy i mocniejszy bo pozbawiony efektów redystrybucyjnych i dezaktywizujących. Ponieważ ludzi płacących PIT 18 jest więcej niż przedsiębiorców, zasięg zmian w nastrojach będzie skuteczniejszy tym bardziej, że dotyczy ludzi o mniej zatwardziałym stosunku do PiS. Kogo łatwiej przekonać? Kogoś, kto z negatywnymi skutkami zmian stykał się incydentalnie lub tylko o nich słyszał, czy kogoś kto co miesiąc pluje na rząd za utrudnianie mu życia biurokracją? 

Problemem tutaj jest budżet. Dlatego spadek dochodów musi być rozłożony w czasie tak, by spokojnym zarządzaniem finansami państwa rozbić skutki, by nie wpłynęło to negatywnie na wydatki. Jak się dało z 500plus to również uda sie z PITem. Zwiększenie wydajności poboru nadal jest możliwe, wzrost gospodarczy trwa. Można obydwa te czynniki spożytkować na rzecz obniżki podatków. Jak z kalkulacji wyjdzie, że za ciężko będzie – to nie ma sprawy. VAT jest obecnie z swoimi stawkami i rozliczeniami kompletnymi szuwarami, należy je przyciąć, co byłoby kontynuacją procesu uszczelniania. Uproszczenie równa się uszczelnienie. PiS odziedziczył podwyższone stawki VAT i nie chce się z nich wycofać. To niech się nie wycofuje. Niech je po prostu zmieni. Od grubo ponad dekady wskazuje się, że ujednolicenie stawki VAT na wszystko do jednej pozwoli osiągnąć te same dochody opodatkowując towary i usługi na poziomie 16-18 %. Ułatwiłoby to kontrole, rozliczenia i zmniejszyło koszty poboru i sądowania się za błędne naliczenia. Wystarczy podnieść ujednoliconą stawkę odrobinę, by wycisnąć dodatkowy dochód i sprawa załatwiona. Tak, część produktów będzie kosztowała więcej. Ale inne będą kosztować mniej. A w portfelach i tak macie więcej, bo wam zrobiliśmy obniżkę PIT. 

Cały pakiet zmian VAT plus PIT18 jest popytowej natury: do kieszeni biedniejszej części społeczeństwa wlatuje więcej pieniędzy, które będą przeznaczone na bieżącą konsumpcję. To nakręci dochody z VAT, który teraz będąc ujednolicony i tak byłby wyższy. Skorelować to wszystko tak, by więcej do większości kieszeni wpłynęło niż wypłynęło - w końcu autyzm Ministerstwa Finansów się do czegoś przyda i lecimy.   

Kto przebije obniżkę PIT z 18 na 16% w tym roku, na 14 w następnym, 12 w kolejnym i tak dalej aż do likwidacji? Im dalej tym łatwiej to się będzie odbywało bo koszty dla budżetu będą niższe, można więc wyobrazić sobie progresywną obniżkę - zaczynającą się drobno a na koniec z roku na rok spadającą o 5%. Ale z punktu widzenia efektu wyborczego lepszy jest plan odwrotny - znacząca obniżka teraz, ale mała później by fiskalnie dało się to wykonać. A jednocześnie będzie to dla PiSu i jego socjalnej twarzy ładnie wyglądało: bogaci płacą PIT, biedni nie. Bogaci płacą 32%, biedni nic. Kogo tam obchodzi stawka 32%, płacą ją sami dyrektorzy banków, urzędnicy wysokiego szczebla i inne tego typu jegomoście, którzy i tak mają przeważnie klauzule w kontraktach że ich PIT nic nie obchodzi, umawiają się na pieniądze netto. 

Zalet jest znacznie więcej, na przykład finanse państwa przez najbliższą dekadę bedą musiały uwzględniać kurczące się dochody z PIT, wymuszając większą odpowiedzialność w wydatkach; gospodarka będzie stymulowana również w czasie spowolnienia, zmniejszy się obciążenie urzędów skarbowych, zwiększy dynamizm gospodarki, wzrosną dochody państwa w średnim terminie, kolejne reformy będą leciały podobnym torem - na eleminację obciążeń i przerzucanie dochodów na VAT itd. Ponieważ w ustawę obniżkowa wpisany zostanie obowiązek dalszych obniżek, politycznie żadnej ekipie nie będzie się opłacało z tego wycofywać. W razie utraty władzy będzie to pułapka zastawiona na nowy rząd: jak skasują, to sami pakują się pod ostrzał, jak nie skasują to każdy sukces gospodarczy stąd do wieczności jest zasługą PiS. 

Jak chuśtać, to porządnie in plus.  

Sulfur

Lubię to! Skomentuj83 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka