6 obserwujących
10 notek
25k odsłon
5118 odsłon

Anna Świrszczyńska. Strzelać w oczy człowieka

Anna Świrszczyńska. Fot. PAP/ Witold Rozmysłowicz
Anna Świrszczyńska. Fot. PAP/ Witold Rozmysłowicz
Wykop Skomentuj8

Napisała na wstępie: „Córeczko, ja nie byłam bohaterką, barykady pod ostrzałem budowali wszyscy. Ale ja widziałam bohaterów i o tym muszę opowiedzieć". 

Z poezją powstańczą kojarzą się wiersze „Czerwona zaraza” Józefa Szczepańskiego „Ziutka” (zmarł od ran 10 września 1944 roku) czy „Żądamy amunicji” Zbigniewa Jasińskiego „Rudego. Tymczasem w roku 1974 Anna Świrszczyńska wydała jeden ze swoich najważniejszych tomików – „Budowałam barykadę”. 30 lat po Powstaniu Warszawskim. Tyle lat zajęło poetce, warszawiance i sanitariuszce w owym trudnym czasie, znalezienie języka, którym mogła opisać swe tragiczne przeżycia.


„Ostatnie polskie powstanie”


Opłakujemy godzinę

kiedy się wszystko zaczęło,

kiedy padł pierwszy strzał.

Opłakujemy sześćdziesiąt trzy dni

i sześćdziesiąt trzy noce

walki. I godzinę,

kiedy się wszystko skończyło.

Kiedy na miejsce, gdzie było milion ludzi,

przyszła pustka po milionie ludzi.


– Co śpiewałam, to ryczałam. To jest materiał, który omija głowę i trafia prosto do serca. Czasami nie da się tych emocji kontrolować – przyznawała młoda wokalistka jazzowa Monika Borzym, która po kolejnych 43 latach płytą „Jestem przestrzeń”, wydaną wraz z Muzeum Powstania Warszawskiego, przypomniała tę poezję. – Bywały momenty, że całe moje ciało pokrywały ciarki i musiałam robić przerwę, bo nie byłam w stanie tego opanować. Zdarzało mi się popłakać, nawet wyjść ze studia – mówiła.

A i tak czuła, że po tych trzech dekadach poetka „mówi o swoich doświadczeniach z dużym spokojem i pewnością samostanowienia i cierpienie, które ją dotknęło, miała już poważnie przetrawione”. – Te wiersze są mocne, choć przecież pisała kiedyś książki dla dzieci – dodała.


Ja przeżyję

Kiedy wybuchło Powstanie Warszawskie, Świrszczyńska nie była już ani młódką, ani początkującą poetką. Była córką malarza i rzeźbiarza, obeznaną ze sztuką, studiowała polonistykę. W 1944 roku miała już 35 lat, a pierwszy wiersz „Śnieg” opublikowała 14 lat wcześniej, w tygodniku „Płomyk”. Za swój debiut uważała jednak wiersz „Południe”, który został wydrukowany w 1934 r. w „Wiadomościach Literackich”. Otrzymała za niego I nagrodę w Turnieju Młodych Poetów, została członkiem Związku Literatów Polskich, sama sobie wydała pierwszą książkę „Wiersze i proza”. Pisała jednak głównie dla dzieci.

Podczas okupacji imała się wszelkich możliwych zajęć: była sprzedawczynią, salową w szpitalu, kelnerką. Ale nadal pisała: w 1942 roku nagrodzono ją za wiersz „Rok 1941”, a rok później jej dramat „Orfeusz” zdobył II nagrodę w konkursie literackim, zorganizowanym przez warszawskie podziemie kulturalne.

1 sierpnia 1944 r. warszawianka włączyła się w powstanie. Została sanitariuszką. Do historii nie przeszły jej bohaterskie czyny i nie opowiadała przez lata, co się z nią wtedy działo. Wiadomo, że przeżyła.


image
Sanitariuszka przygotowująca posiłek w szpitalu polowym. Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Wiesław Chrzanowski „Wiesław”/ ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego.

„Człowiek i stonoga”


Ja przeżyję.

Znajdę taką najgłębszą piwnicę,

zamknę się, nie wpuszczę nikogo,

wygrzebię w ziemi jamę,

zębami wygryzę cegły,

schowam się w murze, wejdę w mur

jak stonoga.


Wszyscy umrą, a ja

przeżyję.


Po upadku powstania przedostała się do Sochaczewa, skąd w 1945 wyjechała do Krakowa. To odległe od stolicy miasto wybrała na swoje, już do końca życia. Zmarła 30 września 1984 roku.

„»Jestem wciąż frywolnie wesoła« – pisała tuż po Powstaniu Warszawskim do Romana Kołonieckiego, a Jarosława Iwaszkiewicza przekonywała, że »pięknie jest żyć«. Znajoma Czesława Miłosza, wielbicielka Juliana Tuwima, która pieczołowicie przechowywała podarowaną przez niego stronę dawnej Biblii, koleżanka z pracy Janiny Broniewskiej... Dwudziestolecie, wojna, współczesność, doznania różnych wymiarów życia” – napisano we wstępie do książki Wioletty Bojdy „Anny Świrszczyńskiej odkrywanie rzeczywistości”. 


Córeczko, ja nie byłam bohaterką

Skupiła się na poezji, którą można nazwać kobiecą i wyzwoleńczą, a jej symbolem był tomik „Jestem baba”. – Dokonała jakiegoś przełomu: kobieta, nie najmłodsza, pisze o sobie, o miłości, w sposób fizjologiczny, o ciele, o radości bycia sobą – tłumaczyła Anna Nasiłowska, badaczka twórczości poetki. Na język angielski jej wiersze przetłumaczył Miłosz.

Nie zapowiadało się, że po trzech dekadach Anna Świrszczyńska zechce opisać to, co się z nią, jej emocjami i ciałem, z przyjaciółmi i obcymi, działo przez 63 dni 1944 roku. W swoich wierszach zawarła całą prawdę tych dni: podniosłość, paradoks, rozpaczliwość i brud.


„Żyje godzinę dłużej”

    (pamięci Stanisławy Świerczyńskiej)


Dziecko ma dwa miesiące.

Doktor mówi:

umrze bez mleka.


Matka idzie cały dzień piwnicami

na drugi koniec miasta.

Na Czerniakowie

piekarz ma krowę.

Czołga się na brzuchu

wśród gruzów, błota, trupów.


Przynosi trzy łyżki mleka.

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura