Czarny Parasol Czarny Parasol
1394
BLOG

Śmierć z polityką w tle

Czarny Parasol Czarny Parasol Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 2

 

20 sierpnia 1971 roku w swoim mieszkaniu w Warszawie został brutalnie zmordowany Jan Gerhard. Cała sprawa do dziś budzi wiele kontrowersji z powodu osoby samego Gerharda, a także kontekstu politycznego tej sprawy. Motywacja jego mordercy nie do końca została wyjaśniona, a całe dochodzenie mogłoby być materiałem na dobry film kryminalny, zważywszy, że na podstawie powieści Gerharda „Łuny w Bieszczadach” nakręcono w 1961 roku film  „Ogniomistrz Kaleń” z udziałem Wiesława Gołasa w roli głównej. W momencie śmierci Gerhard był red. naczelnym tygodnika „Forum”.
Jan Gerhard
 
Jan Gerhard, właśc. Wiktor Lew Bardach urodził się w  1921 roku we Lwowie. Był pułkownikiem LWP  pochodzenia żydowskiego, uczestnikiem  francuskiego ruchu oporu, pisarzem, dziennikarzem i publicystą.
Przed wojną był członkiem prawicowej organizacji syjonistycznej Bejtar. Od 1940 w wojsku polskim we Francji. W okresie wojny uczestnik francuskiego ruchu oporu.
 
W latach 1945-1952 był m.in. dowódcą 34 Pułku Piechoty biorącego udział w Akcji "Wisła" w Bieszczadach. Według świadków z 34 Budziszyńskiego pułku piechoty, Gerhard zlecił wykonanie publicznej egzekucji ciężko rannego żołnierza UPA, ujawnionego w czasie akcji przesiedleńczej na wozie ewakuowanej rodziny ukraińskiej. Z jego rozkazu zlikwidowano również na miejscu bez sądu innych ujętych żołnierzy UPA.
W 1952 aresztowany przez GZI MON pod fałszywym zarzutem udziału, z inspiracji wywiadu francuskiego, w spisku na życie gen. Świerczewskiego. Zwolniony w 1954.
 
Od 1969 r. Gerhard był posłem na Sejm z okręgu w Krośnie. Funkcjonariusze SB zauważyli: „Do czasu kandydowania na posła wyrażał niezadowolenie z powodu usuwania z odpowiedzialnych stanowisk państwowych osób o poglądach syjonistycznych”. Podobnie z dystansem przyjął inwazję na Czechosłowację. Wstrzymał się też od głosu przy wyborze Bolesława Piaseckiego do Rady Państwa. Jak wspominał Mieczysław Rakowski – tuż przed śmiercią chciał opublikować w tygodniku „Polityka” artykuł wymierzony w środowisko moczarowskie.
 
Prawdopodobnie w końcu 1970 roku powołano komisję mającą na celu sprawdzenie okoliczności śmierci generała Świerczewskiego i w konsekwencji na przełomie 1970/71 komisja rozpoczęła badania. Komisją miał kierować Marian Naszkowski a jednym z jej członków miał być Jan Gerhard. Raport komisji (jeśli nawet powstał) to nie ujrzał światła dziennego. Najpierw nieznani sprawcy dokonali włamania do domu Naszkowskiego i z jego sejfu zabrano tylko raport o okolicznościach śmierci Świerczewskiego, pomimo że były tam kosztowności, a później  został zamordowany sam Gerhard.
 
Zważywszy więc na osobę o takiej przeszłości, śledztwo stało się dla ówczesnych władz priorytetowe.
Śledztwem interesowało się najwyższe kierownictwo PZPR, a członek Biura Politycznego Stefan Olszowski zapewnił publicznie, iż sprawcy zostaną wykryci. Szerzyły się plotki.
 
Do 29 sierpnia 1971 r. przesłuchano 150 osób, m.in. mieszkańców domu, w którym mieszkał Gerhard, oraz pracowników tygodnika „Forum”. Przeprowadzono również tzw. rozmowy operacyjne z ok. 200 mieszkańcami domów, przy których znaleziono samochód Gerharda. Sprawdzono alibi 82 byłych i aktualnych pracowników tygodnika „Forum”, 15 oficerów WP i sześciu dawnych członków ukraińskich organizacji OUN i UPA. Niezależnie od tego sprawdzono alibi 584 osób wywodzących się ze środowisk przestępczych. Jak zauważono, „większość z tych osób w ogóle nie słyszała o Gerhardzie i nawet nie czytała komunikatu prasowego”.
Milicjanci skontrolowali 657 melin przestępczych i 238 pralni. W tych ostatnich szukano garderoby ze śladami krwi. W notatkach Gerharda znaleziono 1947 adresów osób, z którymi utrzymywał znajomość, z czego ok. 200 mieszkało za granicą. SB pozyskało także jako informatora, który miał donosić na najbliższą rodzinę Gerharda, narzeczonego jego córki Małgorzaty, Zygmunta Garbackiego, studenta Politechniki Warszawskiej i jak się później okazało zabójcę Jana Gerharda.
 
Zygmunt Garbacki
 
Przełom w śledztwie przyniosło dopiero odnalezienie  7  czeków podróżnych, które zniknęły z mieszkania denata.
Z  Banku Handlowego pobrano  59 worków z dwoma milionami czeków podróżnych, w celu odszukania owych siedmiu, które w przeddzień śmierci pobrał Jan Gerhard. Udało się ujawnić pięć na sumę 3,7 tys. zł. Zostały one wykupione przez dwie osoby. Ich niewyraźne podpisy zostały zidentyfikowane po sięgnięciu do kwestionariuszy paszportowych. Po tej żmudnej pracy trop zaprowadził śledczych do wspomnianego już narzeczonego Małgorzaty Gerhard, Zygmunta Garbackiego, którego aresztowano.
Śledztwo wykazało, że Garbacki działał wraz ze wspólnikiem, Marianem Wojtasikiem, z którym dokonał także innych kradzieży i włamań. Próbowali nawet obrabować kasę Politechniki Warszawskiej, a także planowali napady na Mieczysławę Ćwiklińską, Jerzego Połomskiego i inne osoby ze środowisk artystycznych i naukowych. Gdyby podejrzenia władz skupiły się wokół Garbackiego – zabójcy planowali, iż Wojtasik – dla odwrócenia uwagi – zabije żonę Gerharda Alicję.
 
16 czerwca 1972 roku sąd skazał obu na karę śmierci, którą wykonano pół roku później.
W toku rozprawy sądowej nie wykazano jednak jasnych i jednoznacznych motywów zabójcy. Sam Garbacki twierdził, że zbrodni dokonał w celu „przyspieszenia” swojego małżeństwa z Małgorzatą Gerhard, co wydaje się być kuriozalne.
 
Śledczym nie udało się też wyjaśnić niektórych zapisów w notesie pisarza ani wytłumaczyć, dlaczego według jednej ekspertyzy do zabójstwa użyto chlorku etylu do odurzenia ofiary, a według drugiej było to niemożliwe.
Sprawa śmierci Gerharda została wyjaśniona. Pozostały do wyjaśnienia inne wątki – ciekawe z punktu widzenia historii.
 

Jestem takim jak Wy. Może bardziej szczerym...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura