0 obserwujących
273 notki
125k odsłon
  4676   0

Panie Kochan, oddawaj pan pieniądze




Andrzej Stankiewicz i Piotr Śmiłowicz ujawniają w nowym numerze "Wprost", że za medialny  wizerunek Jarosława Kaczyńskiego i PiS od kilku lat odpowiada Marek Kochan. To podobno uznany specjalista w dziedzinie marketingu politycznego, a nawet najdroższy człowiek w branży. Jak piszą dziennikarze "Wprost", za same szkolenia z sierpnia i września tego roku z kasy PiS wypłacono mu ponad 214 tysięcy złotych. Miało to być honorarium za "Projekt Gliński". Z wypowiedzi samego Marka Kochana wynika, iż prawdopodobnie takie pieniądze zapłacono nie bezpośrednio jemu, lecz firmie, dla której pracuje, co nie zmienia istoty rzeczy.


Stankiewicz i Śmiłowicz przybliżają sylwetkę pana Kochana, cytują jego twórczość prozatorską - same pikantne kawałki, dywagują na temat ideologicznej zażyłości, która jakoby, w wyniku współpracy, nawiązała się między nim a Kaczyńskim. Te wątki mniej mnie interesują. Chciałbym natomiast, jako odbiorca końcowy krajowej medialnopolitycznej oferty, wyrazić zaskoczenie i niezadowolenie, że produkt przygotowany pod kierunkiem tak świetnego rzekomo specjalisty, za tak duże pieniądze, jest tak złej jakości i tak nieatrakcyjny. Nie zawaham się napisać - to wręcz fuszerka. Jarosław Kaczyński prezentuje się słabo, niepewnie, jego wystąpieniom brakuje mocy, jego politycznym recenzjom i rozliczeniom partii rządzącej - ostrości i celności. Często zmienia zdanie. Nie da się tego stanu rzeczy wytłumaczyć tylko katastrofą smoleńską, bowiem słabą formę prezes prezentował już wcześniej. Jak się dowiadujemy z artykułu we "Wprost", PiS rozpoczęło współpracę z Kochanem na przełomie lat 2008 i 2009. Od tego czasu, zamiast odwrócenia trendu spadkowego, który zaczął się po przegranych przez partię wyborach, obserwowaliśmy dalsze pogorszenie politycznej dyspozycji Jarosława Kaczyńskiego. Pozostałe medialne twarze z kręgu PiS też nie wypadają dobrze. Profesor Gliński nieźle zaczął, ale teraz nie ma po nim śladu. Błaszczak, Szydło, Kamińscy i inni - nie błyszczą. Wizerunek wykreowany przez pana Kochana ani trochę mnie nie przekonuje i, moim zdaniem, podlega reklamacji.


Zupełnie inna sytuacja panowała przed rokiem 2007. Wtedy czułem się dużo lepiej manipulowany przez Jarosława Kaczyńskiego i jego współpracowników. O niebo lepiej! To była naprawdę doskonała robota, powiedziałbym, "bezszwowa". Kaczyński był wyrazisty, znakomicie wypadał w wywiadach, na tle wielu innych polityków wyróżniał się konkretnymi, merytorycznymi wypowiedziami. Gdy z trybuny sejmowej grzmiał, zwracając się bezpośrednio do Tuska, "nigdy nie dojdziecie do władzy!", byłem przekonany, że w istocie, Platforma, jako partia mętnego języka i ludzi bez osobowości nie ma szans. Nie wiem, kim był specjalista, który dokonał tego dzieła, ale to musiał być fachowiec dużej klasy. Co się z nim potem stało, czyżby podkupiła go PO? Chyba nie, bo to przecież nie ten poziom. Pewnie wyjechał z kraju i pracuje na Zachodzie. Czy jednak naprawdę nie ma w Polsce już nikogo lepszego od Marka Kochana? Ten pan jest zdecydowanie przereklamowany. Jako uczciwy wyborca, płacący podatki, żądam poważnego traktowania i manipulacji na odpowiednim poziomie. Panie Kochan, to, co pan prezentuje jest marne, wręcz żałosne, jak panu nie wstyd oferować towar tej jakości? Niech pan oddaje pieniądze.
 

Lubię to! Skomentuj51 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale