Od kilkunastu dni z coraz większym nasileniem "mówi się" jak to będzie wyglądała kampania prezydencka AD 2010. Niby wszystko w porządku, w końcu tak przecież powinno być. Ale jest pewien fakt zaiste dziwny. Otóż o tym jak będzie przebiegać kampania Jarosława Kaczyńskiego, dowiaduję się w pierwszej kolejności z ust ludzi związanych, bądź bezpośrednio zaangażowanych w sztab wyborczy kandydata PO marszałka Bronisława Komorowskiego.
Grzegorz Schetyna stwierdza ze 100 % prawdopodobieństwem, że to PIS i Jarosław Kaczyński zawłaszczą tragedię pod Smoleńskiem. Jako podstawę do takiej tezy podaje fakt, iż to PIS stracił najwięcej parlamentarzystów, zaplecza, ba nawet samego współzałożyciela ś.p. Prezydenta Lecha Kaczyńśkiego, brata bliźniaka przewodniczącego tej partii. Wszystko prawda, prawda ?
Ze strony członka Komitetu Honorowego, Władysława Bartoszewskiego padają z kolei oskarżenia o rozpoczynającym się tańcu nad trumnami, wręcz o nekrofilii ! (tu przydałby się chyba biegły językoznawca, żeby uzmysłowić p. Bartoszewskiemu co tak naprawdę to słowo oznacza). W roli głównej wystąpią oczywiście Jarosław Kaczyński i PIS.
Stefan Niesiołowski oznajmia, że kampania w wykonaniu Jarosława Kaczyńskiego będzie kłamliwa, dlaczego ? Dlatego, że nie powiedział od razu po śmierci brata, tj. 10 kwietnia 2010, że wystartuje.
Żeby nie było nudno, sztab wyborczy Bronisława Komorowskiego prognozuje pojawienie się nowego wroga. Wroga, który w niedalekiej przyszłości z całą pewnością popełni czyn karygodny. Co więcej nie nazywa się Kaczyński. Tylko Kaczyńska. Marta Kaczyńska. Tym nagannym czynem będzie wsparcie wuja. A w każdej chwili może przecież dodatkowo zerwać z grobowca rodziców sztandar i biegać z nim po ulicach.
Sławomir Nowak (szef sztabu) wieszczy nam tuż po ogłoszeniu przez komitety liczby zebranych podpisów, że o to nadchodzi "Polska ciemna" Jarosława Kaczyńskiego, która chce przesłonić "Polskę jasną i optymistyczną" Bronisława Komorowskiego. Pan Nowak najwyraźniej nie wziął pod uwagę przekazu, który nakazuje traktować listy z podpisami poparcia Kaczyńśkiego jako swoistej "księgi kondolencyjnej", gdzie jest "wielu" wyborców Komorowskiego. Trudno, przepadli w "Polsce ciemnej".
Na sam koniec warto przywołać samego premiera Donalda Tuska. Z całym przekonaniem zapewnia, że współpraca z Jarosławem Kaczyńskim jako potencjalnym przyszłym prezydentem, rokuje bardzo źle, w zasadzie beznadziejnie. Mogę pocieszyć pana premiera, w 2011 być może zastąpi go ktoś inny.
Podsumowując, do dnia dzisiejszego Jarosław Kaczyński wypowiedział się publicznie tylko raz, dziękując za uzyskane podpisy. O kandydacie PO jakoś cicho. Ogólnie powinniśmy się cieszyć, że mamy w rządzie i partii rządzącej, całą masę profetów, wróżbitów i jasnowidzów. Licytują się wzajemnie na sprawdzalność swoich zaklinań. Fajnie. Ale mam do nich wszystkich jedną prośbę. Użyjcie chociaż raz tych zdolności w celach innych niż kampania wyborcza rywala. Może dzięki temu uchronimy się od losu Grecji, zdystansujemy w rozwoju całą Unię Europejską, a może i Świat. Może.


Komentarze
Pokaż komentarze