Paulo Paulo
196
BLOG

Podejrzane konszachty Marszałka Komorowskiego

Paulo Paulo Polityka Obserwuj notkę 2

  Żaden z 10 kandydatów do urzędu Prezydenta RP nie jest uwikłany w tak kontrowersyjne układy „towarzysko-polityczne” jak kandydat PO na prezydenta marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Kwestię szeroko pojętych ponad normalnych zainteresowań Komorowskiego służbami specjalnymi i vice-versa są już dość dobrze znane.  Wystarczy przypomnieć takie fakty jak: sprawę Szeremietiewa, głosowanie w 2006 r. przeciwko likwidacji WSI, „działalność” opisaną w raporcie z likwidacji WSI czy aferę „marszałkową”. Obrazu dopełnia konsekwentna i zapiekła obrona dawnego WSI przy każdej możliwej okazji wraz z ostatnią nieskrępowaną deklaracją ostatniego szefa WSI gen. Marka Dukaczewskiego (obecnie szef SOWA, stowarzyszenia zrzeszającego funkcjonariuszy WSI, którzy nie przeszli pozytywnie weryfikacji), iż po zwycięstwie Komorowskiego otworzy butelkę szampana. Znane są także zamiłowania marszałka do polowań. Ostatnimi czasy sztab Komorowskiego robi wszystko, żeby opinia publiczna o tym zapomniała, nawet sam zainteresowany sugeruje, że strzelbę zamieni na aparat fotograficzny. W dzisiejszej „Rzeczpospolitej” dowiadujemy się jednak nie tylko, że Komorowski nie oddał legitymacji członkowskiej Polskiego Związku Łowieckiego. Dowiadujemy się, że ta organizacja (PZŁ) w swoim kształcie i strukturze jest jak żywo przeniesiona z PRL, bez żadnej modernizacji i weryfikacji, czym przypomina poniekąd (kaliber oczywiście inny) rozwiązane WSI. Za dowód niech posłużą osoby Andrzeja Gduli, obecnie szefa Naczelnej Rady Łowieckiej PZŁ, a za czasów PRL wiceszef MSW z rekomendacji Czesława Kiszczaka, oraz Lecha Blocha, prezesa zarządu PZŁ, a przed 1989 - TW SB „Kazimierza” – z pełną dokumentacją (własnoręczne podpisy zobowiązania do współpracy z SB) w IPN. Polowania ujawniają także środowisko w jakim gustuje Komorowski. Środowisko bardzo skryte i tajemnicze. Od całej masy oficerów LWP, którzy przeszli hurtem do Wojska Polskiego, przez byłych działaczy PZPR, SLD, biznesmenów w stylu Aleksandra Gudzowatego po osobnika zwanego Januszem Palikotem. Palikot to „zbrojne ramię” PO, a teraz Bronisława Komorowskiego. Kiedyś handlarz tanimi winami, obecnie polityk, który zyskał rozgłos wyłącznie dzięki demolowaniu debaty publicznej, wprowadzeniu obscenicznych i obelżywych zagrywek z bandytyzmem politycznym włącznie. Szkoda, że Palikot nie „spyta się” Komorowskiego czy pije alkohol przed, w trakcie, jak i po polowaniu (czego zabrania regulamin), jeśli tak to czy ma problem alkoholowy, który być może jest  przyczyną szokująco dużej ilości wpadek podczas wystąpień publicznych. Co więcej czy to przypadkiem nie Bronisław Komorowski jest Bronkiem - „podróbką” opozycjonisty w czasach PRL ? Analizując tylko przytoczone wcześniej przeze mnie kwestie, dodając do tego poparcie jakie zapowiedział gen. Wojciech Jaruzelski, ostatni przywódca komunistycznej dyktatury PRL, piękna „karta opozycyjna” wydaję się być mocno zdewaluowana i mało wiarygodna.

Prezydent RP powinien być rzecznikiem racji stanu naszego państwa. Już po zwycięstwie w prawyborach PO, było sporo głosów, że Komorowski jako potencjalny prezydent będzie niesamodzielny, taki bierny, mierny, ale wierny notariusz „przesyłek” od premiera Donalda Tuska, pasjonat żyrandoli. Będąc bogatszym o ostatnie wystąpienia marszałka ukazujące spore braki intelektualno-kompetencyjne uważam, że istnieje spore prawdopodobieństwo, iż stanie się on nie tyle notariuszem, co rzecznikiem stojących za nim, doskonale znających jego życiorys i słabości, koterii. W normalnym kraju sam fakt, obracania się w takich kręgach, takiego „zaplecza intelektualnego” spowodowałby medialne tsunami marginalizujące szanse owego kandydata. Widocznie „Miro” Drzewiecki wiedział jednak co mówi.

Paulo
O mnie Paulo

Konserwatysta Si Deus nobiscum, quis contra nos

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka