...choć ściśle rzecz biorąc, to rodzina mojej żony, w której żyłach płynie 1/4 gruzińskiej krwi. Jej Dziadek - młody gruziński żołnierz przygarnięty przez Marszałka Piłsudskiego, był oficerem kontraktowym Wojska Polskiego. Rotmistrz 15 pułku ułanów, Virtuti Militari za Wrzesień 39, Armia Krajowa i... 12 lat na Syberii. Urodził się w Gori, gdzie pozostała jego rodzina. Żona z rodzicami bywała w Gori często wlatach 80. Sam jeździłem tam w latach 90.
Dzisiaj nasza rodzina przeżywa to, co reszta mieszkańców Gori. Pochowali 22-letniego Waniko, który zginął od rosyjskich kul, zostawiając kilkudniową córeczkę. Rozproszeni po okolicznych lasach i rodzinie w Tbilisi, wracają do miasta. Trzeba odbudować dwa, zdewastowane domy. Pomagamy im, ile się da: zbieramy wśród rodziny i znajomych pieniądze na odbudowę. Przyjeżdża do Polski brat Waniko, nastolatek w totalnym szoku po śmierci brata. Historia jakich wiele obecnie, żadnych rewelacji.
Jednak przy okazji jedna rzecz uderzyła mnie ogromnie. Nasze rozmowy z młodym pokoleniem, dwudziestolatków, odbywała się po... A N G I E L S K U! Tylko i wyłacznie! Dodatkowo najlepiej komunikowało nam się przez Skype'a!
To zupełna zmiana. Kiedy bywałem w Gruzji kilkanście lat temu, dogadać się można było jedynie po rosyjsku. Rosyjski to jedyny jężyk komunikacji z ludźmi po 40-50. Dwudziestolatkowie rozmawiają po angielsku, nawet ci, którzy pochodzą z prostych rodzin, z miast z prowincji.
Na swój rachunek wyciągam wniosek. Młoda Gruzja jest już bardzo na Zachodzie i rosyjskie czołgi rozjeżdżające Gori, Poti czy Zugdidi tego nie zmienią. Rosyjska agresja z kolei wykopie wielki rów, który ostatecznie zamknie Gruzję na wpływy Rosji i jej cywilizacji (przecież w początkach XIX wieku Rosja była dla Gruzinów obroną przed agresywnymi sąsiadami). No bo co ma do zaoferowania Rosja poza swoimi żołnierzami i zniszczeniem?
Nie mam złudzeń. Rosjanie oderwą pewnie Abchazję i Osetię Południową. Ale Gruzja, przy aktywnym wsparciu Zachodu, ma wielką szansę stać się normalnym krajem w zachodnim stylu. Tak jak - o ironio! - Serbia (o ile zostanie przyjeta do UE), po bolesnej stracie Kosowa.
A wtedy wcale bym się nie zdziwił, gdy po kilkunastu, niech nawet 20, 30 latach pobytu w "rosyjskim raju", Abchazowie i Osetyńczycy sami poproszą o powrót w skład Gruzji.



Komentarze
Pokaż komentarze (13)