W nocnym zwidzie,
W nowym strachu,
W utlenionym mdłym zapachu,
Na krawędzi kształtu ciała
Widzę swoje mięso w piachu.
W zwykłym wstydzie
Wizja śmiała,
Ta z nicości sił nabrała.
Drążąc myślą w swoim fachu
Marzy o niej by go chciała.
Dokąd idzie...
W Boga woli
Jest, co cieszy i co boli,
Chwila, która już wybrała.
Czy daruje? Czy pozwoli?


Komentarze
Pokaż komentarze