Jakby nie był już słów ani słowa,
Jakby dźwięk ciszy przebił żagle bycia,
Jakby śmierć przyszła różnokolorowa,
Coś szeptem wróżąc z tajemnic ukrycia,
Tak się istnienie zacięło, zatkało,
Tak dni przymknęły obojętne oczy,
Tak, że stracenie w duszy zagorzało,
Gdy z bredni ożył nadkoszmar proroczy.
Naga kobieta w szarości popiołu,
Oto powaga, karretoffel – wspólnota,
Wkrótce w twarz rzuci świętością rosołu.
Ot, człowieczeństwo, starta w pył piechota.


Komentarze
Pokaż komentarze