Na prochy mojej ziemskiej kuli
Pewność nie daje wschodu słońca
Noc nie obieca że przytuli
Śmierć tajemnicą jest do końca
Bóg na ulicy gra żebraka
Lecz Jego dłonie dnia nie piszą
Wątpliwość płonącego krzaka
Najczystsze nawet serca słyszą
Otwieram oczy ze zdumieniem
Bo los wciąż płynie czas nie znika
Niejasna przyszłość z przerażeniem
Tkwiąc pod powieką w duszę wnika
Na krew i ogień tej istoty
Po której wszelkie jest stworzenie
W najprostszym planie tkwią kłopoty
W najwyższej myśli trwa zwątpienie


Komentarze
Pokaż komentarze