27 obserwujących
443 notki
446k odsłon
304 odsłony

Czy piekło jest puste? List do Hebrajczyków o Sądzie

Wykop Skomentuj

W naszej refleksji nad Listem do Hebrajczyków zapraszam dziś do rozważania czwartego rozdziału tego szalenie interesującego biblijnego Pisma. Chciałbym zwrócić uwagę Czytelników na kilka momentów w tym rozdziale, zachęcając do odczytania całego fragmentu, które poprzedzi przeczytanie tego rozważania. (Wracam do starej praktyki z czasów pisania rozważań nad Ewangelią Janową – umieszczam rozważany tekst na dole, pod rozważaniem).
Czy wszyscy pójdą do nieba?
W teologii XX w. miejscami dość modny stał się pogląd, którego najważniejszym propagatorem był Hans Urs von Balthasar, szwajcarski teolog, duchowny, przed swoją śmiercią mianowany kardynałem przez Jana Pawła II. Twierdził on, że można żywić nadzieję, że piekło będzie puste – iż ostatecznie Bóg jest tak miłosierny, że i tak wszyscy pójdą do nieba. Ważne jest tutaj słowo „nadzieja”. Kościół potępił bowiem już w połowie pierwszego tysiąclecia apokatastazę – pogląd o powszechności zbawienia, oznaczający, że potępieni, a nawet szatan, mają zostać zbawieni. Zwolennicy tej teorii, aby uniknąć jawnego popadnięcia w herezję, obchodzą to w ten sposób, iż mówią właśnie, że oni tylko mają taką nadzieję, ale rzecz jasna nie głoszą tego jako pewnik. Jak pewnie wielu Czytelników wie, głównym propagatorem tej teorii na gruncie polskim jest znany KUL-owski ekumenista ks. prof. Wacław Hryniewicz, który od lat mówi, że ma nadzieję (graniczącą z pewnością), iż w ostateczności wszyscy się zbawią.
W grudniu minionego roku odnotowaliśmy wypowiedź wpisującą się w ten nurt. Jej autorem był abp Tadeusz Gocłowski, który w „Faktach po Faktach” TVN powiedział:
Mam czasami kłopoty, żeby zaakceptować w pełni to, iż piekło jest wypełnione ludźmi. Mam nadzieję, że miłosierdzie Boże jest większe niż Boża sprawiedliwość. Po cichu mam nadzieję, że piekło jest puste.
Osobiście zawsze pasjonuje mnie, cóż takiego każe niektórym ludziom, którzy tak głęboko są przeniknięci życiem Kościoła, którzy oddali mu swoje życie, stawiać swoje teorie, hipotezy ponad Słowem Bożym, ponad doktryną wiary Kościoła, która kształtowała się przez wieki w ramach ludu wiernych – tylko dlatego że tak czują, że czegoś tam nie są w stanie pojąć. A przecież wbrew pozorom Pismo Święte jest w tej kwestii jasne. Przypowieść o sądzie ostatecznym z 25 rozdziału (w. 31-46) Ewangelii Mateusza; obszerne fragmenty Apokalipsy – to tylko najbardziej wyraziste przykłady.
My zobaczmy, co o wejściu do nieba mówi List do Hebrajczyków. Autor natchniony w rozdziale trzecim i na początku rozdziału czwartego rozważa historię zbawienia, a konkretnie zatwardziałość serc Izraelitów, których Pan wyprowadził z Egiptu. W każdym razie, powołując się na Stary Testament, a konkretnie na słowa Psalmu 95 (w. 11): Przeto przysiągłem w moim gniewie: / «Nie wejdą do [miejsca] mego odpoczynku», autor Listu do Hebrajczyków przedstawia prosty wniosek: będą tacy, którzy się nie zbawią: wejdą tam [do odpoczynku nieba] niektórzy (w. 4,6a). W tym miejscu zachęcam do przeczytania całej argumentacji, by lepiej zrozumieć wnioski i przesłanki autora natchnionego.
(Na temat rozumienia miłosierdzia jako przeciwieństwa sprawiedliwości, które osobiście uważam za pewne wypaczenie, piszę na końcu niniejszego tekstu).
Powody potępienia
To nie koniec wywodu autora Listu do Hebrajczyków o rzeczach ostatecznych. Szalenie ciekawe jest to, co czytamy nieco wyżej o powodach, dla których niektórzy nie otrzymają zbawienia: tamtym słowo usłyszane nie było pomocne, gdyż nie łączyli się przez wiarę z tymi, którzy je usłyszeli (w. 4,2b). Dwie rzeczy charakteryzują tych, którzy nie dostąpią zbawienia. Pierwsza to zamknięcie na Słowo. Słowo, które Pan im głosi „nie było [im] pomocne” – tacy ludzie zamykają się na nie. I choćby głośno Pan przemawiał przez tych, którzy głoszą Jego Słowo, lub przez wydarzenia życiowe – oni zamknął się na Jego wezwanie.
Sam Chrystus mówił o takiej postawie i takich osobach:
Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza:
«Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie,
patrzeć będziecie, a nie zobaczycie.
Bo stwardniało serce tego ludu,
ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli,
żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli,
ani swym sercem nie rozumieli: i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił» (Mt 13,14-15).
Ale jest w tym fragmencie wspomniany drugi powód, dla którego ludzie nie dostępują zbawienia: gdyż nie łączyli się przez wiarę z tymi, którzy je usłyszeli. Wspólnota wiary. Sensus fidei – zmysł wiary, czucie wiary. Sentire cum Ecclesia – czucie z Kościołem. Kościół – wspólnota złączona przez wiarę. Pismo jest tutaj jednoznaczne – droga zbawienia wiedzie przez wspólnotę wiary z Kościołem. Dziś „łączność przez wiarę z tymi, którzy usłyszeli Słowo” to wspólne Credo i zespół dogmatów, w które wierzymy my, członkowie Kościoła. Nie ma drogi do zbawienia pewniejszej niż ta nasza wspólna. I trudno sobie wyobrazić większe ryzyko duchowe niż oddzielanie się od tej wspólnoty wiary, choćby przez odrzucenie lub rozmycie najdrobniejszej prawdy wiary.
Szósty werset podaje jeszcze jeden powód odpadnięcia z grona zbawionych: ci, którzy wcześniej otrzymali dobrą nowinę, nie weszli z powodu [swego] nieposłuszeństwa. Otóż to – nieposłuszeństwo. Ono najczęściej wyraża się przez jeden z dwóch wcześniej omówionych aspektów: albo polega na całkowitym odrzuceniu Słowa Bożego, albo na odrzuceniu wspólnoty wiary poprzez wybieranie spośród prawd wiary tych, które nam pasują. W każdym razie wszystkie te trzy aspekty mają u podstaw owo diabelskie „nie będę służył” – nie będę więc słuchał.
Odpoczynek w niebie
Nie wiem, jak Ciebie – drogi Czytelniku – ale mnie bardzo przekonuje prezentowana w tym rozdziale wizja odpoczynku w niebie. Jak Pan odpoczął dnia siódmego po sześciu dniach stworzenia, tak i my, po trudzie ziemskiej pielgrzymki, możemy odpocząć w domu Pana. Kto bowiem wszedł do Jego odpoczynku, odpocznie po swych czynach, jak Bóg po swoich (w. 10).
Św. Augustyn w zakończeniu „Wyznań” pisze, iż eschaton będzie „pokojem wytchnienia, pokojem szabatu, pokojem bez zmierzchu”.
Warto więc się teraz natrudzić, warto przyjąć naprawdę trud swojego powołania, warto potraktować je na poważnie – może nie jest najlepszą opcją ułatwianie sobie życia na każdym kroku. (W przypadku małżonków chrześcijańskich taką pokusą świata jest np. posiadanie niewielkiej liczby dzieci – bo wtedy jest łatwiej, poza tym „trzeba się realizować”). Warto teraz podjąć trud, bo odpoczywać będziemy mogli przez całą wieczność. To dlatego właśnie ludzie, którzy poważnie traktują swoją wiarę, są często najlepszymi w tym, co robią – najbardziej uczciwymi i solidnymi pracownikami, najbardziej prawymi przełożonymi, najbardziej wymagającymi, ale i najgłębiej kochającymi rodzicami. A jeśli nie dajemy takiego świadectwa – na pewno warto bić się we własne piersi i starać się poprawić.
Bóg widzi wszystko
A to także dlatego, że Bóg, o czym bardzo dobitnie przypomina w dalszych wersetach autor natchniony, widzi wszystko: Nie ma stworzenia, które by było przed Nim niewidzialne, przeciwnie, wszystko odkryte i odsłonięte jest przed oczami Tego, któremu musimy zdać rachunek (w. 13). Gdy przyjdzie nam stanąć przed Bogiem, naszych prawdziwych czynów i prawdziwych intencji (o tym też warto pamiętać!) nie przykryjemy świętoszkowatością. Przed ludźmi zawsze mamy jakieś swoje słodkie tajemnice. Obyśmy nie zapomnieli, że przed Panem nic się nie ukryje.
Przyznam, że z jednej strony ta wizja napawa mnie pewnym rodzajem przerażenia, bo uświadamiam sobie, że Pan odsłoni całe zło, które kryje się w moim wnętrzu, a które tak bardzo chciałbym przykryć, ukryć. Najlepiej także przed Bogiem, uciekając jak Jonasz, aby tylko jak najdalej od Niniwy. Ale z drugiej strony wizja ta napełnia radosną pewnością, że sąd, który mnie czeka, będzie najsprawiedliwszym z możliwych, że nikt mnie nie skrzywdzi, pomijając jakąś ważną przesłankę, bo będzie mnie sądził Pan, którego imię, najbardziej istotowa cechy, to Sprawiedliwy, Sprawiedliwość.
W jego dniach Juda dostąpi zbawienia,
a Izrael będzie mieszkał bezpiecznie.
To zaś będzie imię, którym go będą nazywać:
«Pan naszą sprawiedliwością» (Jr 23,6).
Sprawiedliwość i miłosierdzie
Jakże piękna jest kontynuacja i dopełnienie tego rozdziału, które doprecyzowuje, czym jest sprawiedliwość Bożej natury – tak, właśnie sprawiedliwość!, postarajmy się właśnie w tym kontekście czytać końcowy fragment. Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu. Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę dla [uzyskania] pomocy w stosownej chwili (Hbr 4,15-16). Sprawiedliwy sędzia, który będzie nas sądził w całej prawdzie – jest Tym, który zrobił wszystko, byśmy mogli dostąpić zbawienia, okazując nam miłosierdzie.
Spójrzmy na tę kwestię w dwóch porządkach. Pierwszy to jedność Boga: Ja i Ojciec jedno jesteśmy (J 10,30). Ten, który będzie nas sądził, jest Tym samym, który przyszedł do nas, stał się jednym z nas i „może współczuć” – to chyba najpiękniejsze słowa tego fragmentu – naszym słabościom. Jeśli doświadczamy słabości – Bóg nas rozumie i nam współczuje. Chce nas wyzwolić i wprowadzić do swojego odpoczynku.
Ale jest i drugi aspekt. Tutaj przechodzimy do kwestii liturgicznych, do których wrócimy w kolejnych odcinkach. Chrystus jest naszym arcykapłanem – a więc tym, który składa za nas Ofiarę Ojcu. Patrząc z tej perspektywy, możemy powiedzieć kolejną ważną rzecz: Na sądzie Bożym – Tym, który dokona się w prawdzie – Chrystus jest po naszej stronie. Jego śmierć będzie naszą rękojmią. Jeśli – rzecz jasna – nie oderwiemy się od wiary przez zamknięcie się na Słowo, oderwanie od wspólnoty wiary, czyli przez grzeszne nieposłuszeństwo.
Na koniec jeszcze krótko o relacji sprawiedliwości i miłosierdzia. Zamiast opowiadać, że miłosierdzie będzie polegało na zbawieniu wszystkich, trzeba raz na zawsze zrozumieć, że w porządku sprawiedliwości każdy człowiek po grzechu pierworodnym zasługuje na piekło, a dokładnie mówiąc – przynajmniej powinien na nie zasługiwać. Dopiero miłosierdzie, które znalazło swój najgłębszy wyraz w śmierci krzyżowej Chrystusa – otworzyło nam drogę zbawienia. Ale – tego możemy być pewni – Bóg nikogo nie zagania i nie będzie zaganiał do nieba na siłę. Bo nie traktuje nas jak bydło, tylko jak osoby, które posiadają wolność. Aczkolwiek z każdym potępionym wiąże się ból Boga – odtrąconego kochającego Ojca.
Tekst ukazał się pierwotnie w serwisie DziennikParafialny.pl. Podobnie było i będzie z pozostałymi częściami cyklu.
Na ilustracji:Zstąpienie do Otchłani. Chrystus po śmierci wyprowadza sprawiedliwych Starego Testamentu.
---------------------
1 Lękajmy się przeto, gdy jeszcze trwa obietnica wejścia do Jego odpoczynku, aby ktoś z was nie mniemał, iż jest jej pozbawiony. 2 Albowiem i myśmy otrzymali dobrą nowinę, jak i tamci, lecz tamtym słowo usłyszane nie było pomocne, gdyż nie łączyli się przez wiarę z tymi, którzy je usłyszeli. 3 Wchodzimy istotnie do odpoczynku my, którzy uwierzyliśmy, jak to powiedział:
Toteż przysiągłem w gniewie moim:
Nie wejdą do mego odpoczynku,
aczkolwiek dzieła były dokonane od stworzenia świata. 4 Powiedział bowiem [Bóg] na pewnym miejscu o siódmym dniu w ten sposób: I odpoczął Bóg w siódmym dniu po wszystkich dziełach swoich1. 5 I znowu na tym [miejscu]: Nie wejdą do mego odpoczynku. 6 Wynika więc z tego, że wejdą tam niektórzy, gdyż ci, którzy wcześniej otrzymali dobrą nowinę, nie weszli z powodu [swego] nieposłuszeństwa, 7 dlatego Bóg na nowo wyznacza pewien dzień – „dzisiaj” - po upływie dłuższego czasu, mówiąc przez Dawida, jak to przedtem zostało powiedziane:
Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie,
nie zatwardzajcie serc waszych!
8 Gdyby bowiem Jozue wprowadził ich do odpoczynku, nie mówiłby potem o innym dniu. 9 A zatem pozostaje odpoczynek szabatu dla ludu Bożego. 10 Kto bowiem wszedł do Jego odpoczynku, odpocznie po swych czynach, jak Bóg po swoich. 11 Spieszmy się więc wejść do owego odpoczynku, aby nikt nie szedł za tym samym przykładem nieposłuszeństwa. 12 Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca. 13 Nie ma stworzenia, które by było przed Nim niewidzialne, przeciwnie, wszystko odkryte i odsłonięte jest przed oczami Tego, któremu musimy zdać rachunek.
14 Mając więc arcykapłana wielkiego, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trwajmy mocno w wyznawaniu wiary. 15 Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu. 16 Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę dla [uzyskania] pomocy w stosownej chwili.
Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo