Jarosław Kaczyński spotkał się z mieszkańcami Ursynowa. Nie powiedział nic ciekawego ani nowego. Standardowe uwielbienie komunistycznych mechanizmów władzy, objawiające się w centralnym planowaniu oraz podziw dla pierwszego sekretarza Edwarda Gierka. Przeszkadzają wam samoloty? Zlikwidujemy! Nie macie gdzie mieszkać? Wybudujemy! Kaczyński rozwiązuje wszystkie problemy jednym ruchem swojej niewielkiej ale jakże skutecznej piąstki.
Na spotkaniu na Ursynowie Kaczyński jak zawsze inteligentnie i z wigorem radził sobie bez problemów z odpowiedziami na wyselekcjonowane pytania napisane wcześniej na karteczkach.
Chwilę później Jarosław Kaczyński przeszedł do problemów Ursynowa, których nie udało się, jego zdaniem, rozwiązać Hannie Gronkiewicz-Waltz. Na przykład ten, że wciąż pomiędzy starymi blokami deweloperom pozwala się budować nowe domy, nie pytając o zdanie dotychczasowych mieszkańców. Na deweloperów Kaczyński był na spotkaniu wyjątkowo cięty. W pewnym momencie stwierdził nawet, że to tak potężna grupa nacisku, że trzeba z nimi twardo walczyć, czego obecna władza nie potrafi. PiS za to po dojściu do władzy będzie chciało "stworzyć mechanizmy", które pozwolą budować 300 tys. mieszkań rocznie. - Tak jak za Gierka. Bo za Gierka budowano 300 tys. mieszkań rocznie - mówił.
Jedno z ostatnich pytań przeczytanych z kartki dotyczyło hałasu powodowanego przez przelatujące nad Ursynowem samoloty. - Gdy dojdziemy do władzy, to odwołamy loty nad Ursynowem. To zapewne nie jest decyzja prezydent Warszawy, ale wojewody, ale nasz stosunek do prawa warszawiaków do odpoczynku będzie zupełnie inny niż teraz. Warszawiacy muszą mieć prawo odpocząć - oświadczył prezes Prawa i Sprawiedliwości.
O likwidację lotów nad Ursynowem, to chyba poprosił Kaczyńskiego opozycyjny pisarz Rafał Ziemkiewicz, który o mało co nie zginął w katastrofie samolotu lecącego w prosto w jego okna. Zresztą popatrzcie sami.




Komentarze
Pokaż komentarze (28)