Brawo! I są to brawa zasłużone bo wszelka pomoc biednym dzieciom jest bardzo potrzebna!
Po katastrofie w Smoleńsku rodzinie Gosiewskich nie żyło się chyba najlepiej, więc pani Gosiewska zwróciła się o pomoc do Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych (FPZK). Fundusz pomocowy FPZK ustanowiono, "mając na względzie fakt, że na skutek tragicznej śmierci ww. osób (laureatów Feniksa), ich rodziny znalazły się w trudnej sytuacji materialnej".
Nie dziwię się wcale, ponieważ pracując w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, pani Gosiewska zarobiła w 2010 r. jedynie 113 tys. zł!
Pobierała również dietę radnej warszawskiej dzielnicy Wola ale co to jest 24 tysiące złotych? Po katastrofie smoleńskiej, tak jak bliscy wszystkich ofiar, otrzymała małe wsparcie od rządu w wysokości 40 tys. zł. Wypłacono jej również jedynie 100 tys. zł z polisy ubezpieczeniowej Sejmu.
Dwójce dzieci państwa Gosiewskich premier Donald Tusk przyznał renty specjalne ale tylko po 2 tys. zł miesięcznie. Już w 2010 r. wiadomo było także, że bliscy ofiar katastrofy dostaną zadośćuczynienie od skarbu państwa - ostatecznie ich małżonkom, dzieciom i rodzicom wypłacono po 250 tys. zł. I niestety to jest koniec! A żyć trzeba!
Nie chce mi się tego wszystkiego sumować, zresztą nie ma sensu bo gołym okiem widać, że za te pieniądze po prostu żyć się nie da i dlatego FPZK postanowił, że każde z dzieci Gosiewskiej od maja 2010 do sierpnia 2013 r. otrzymywać będzie co miesiąc 2,5 tys. zł stypendium. W 2010 r. na jej konto przelano łącznie 40 tys. zł.
Jeszcze raz poproszę o brawa dla SKOKów, że pomyślały o wsparciu rodziny państwa Gosiewskich!



Komentarze
Pokaż komentarze (11)