pazdziernikowa pazdziernikowa
1003
BLOG

Brak kultury Tuska, który wlazł, nie pytając się o zgodę

pazdziernikowa pazdziernikowa Polityka Obserwuj notkę 22

 

Każdy z nas ma swoje miejsca. Miejsca w których lubimy się bawić i miejsca w których czujemy się bezpiecznie. Politycy również mają swoje miejsca, nie mogą całe życie siedzieć w Sejmie czy też w swoich siedzibach. Kwaśniewski nie przepuścił żadnej okazji uczestniczenia w widowisku sportowym, tam się czuł u siebie, tam czuł się dobrze. Tusk też się czuje dobrze na stadionach, ale chyba jeszcze lepiej na boisku, gdzie jako mężczyzna mocno zaawansowany wiekiem radzi sobie całkiem dobrze. Tuskowi z racji niezdolności do jako takiego chociaż poruszania się po boisku własnego lidera, PiS boiska oddał bez walki, Nawet w PiS czasami ktoś pomyśli i dojdzie do wniosku, że Kaczyński mógłby co najwyżej rywalizować w lidze Kalisza, ale ten ze względu na jego nie wiadomo za co lubienie Polaków i tak wyjdzie z tej rywalizacji zwycięsko.
PiS swoją „małą ojczyznę” znalazł w kościołach i na cmentarzach. Tygodnice, miesięcznice, kwartalice, rocznice... Słynne daty, modlitwy za tych co odeszli od Powstania Warszawskiego albo i od Grunwaldu do dziesiątków pomordowanych przez seryjnego samobójcę. Zawsze godnie i zawsze śpiewająco „Nie rzucim ziemi...” A ikony moralności czyli Hofman, Kaczmarek, Kaczyńska i Kaczyński w pierwszym rzędzie.
Ten status quo trwał do soboty. Premier przebywający niedaleko, postanowił jako człowiek odpowiedzialny za nasz kraj, złożyć kondolencje człowiekowi który dla naszego kraju zdobywa chwałę i medale. Kondolencje bo jakiś baran lekarz nie chciał wykonać cesarskiego cięcia i mimo ogromu starań maleńka dziewczynka nie przeżyła. Niestety jak się domyślacie pogrzeb odbywał się na cmentarzu czyli „małej ojczyźnie” której właścicielem nie jest partia premiera. Reszta to tylko skutki... O przyczynach napisałam na początku.
Teraz odpowiedź na parę błyskotliwych pytań, jakimi obdzielają nas moralnościowcy.
Już pisałam ale powtórzę. Premier wpadł z kondolencjami bo był niedaleko, a człowiek do którego przyszedł pracuje na chwałę Polski i ta Polska w postaci lekarza barana go zawiodła.
Premier przyszedł jako rządzący tą Polską. Nie jako znajomy ani kolega...
Czy wieczorem mógł się radować z medalu Stocha? Oczywiście że tak, premier nie był w żałobie, w Polsce codziennie ktoś umiera więc żałoba musiałaby trwać wiecznie. Gdyby znał ofiarę, gdyby to był jego kolega i tak jak posłowie PiS, którzy po pogrzebie jednego kolegi pojechali się bawić na imieniny drugiego, wtedy nazwałabym premiera ostatnią świnią... Wielkimi literami!

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (22)

Inne tematy w dziale Polityka