Obserwacja dwóch kandydatów,nastraja do prostego wniosku.Jeden z kandydatów,uruchomił swój i program,wysunął kilka propozycji i działa.Drugi jest tylko komentatorem działań pierwszego,dość karkołomnie próbującym "coś" narzucic w dyskursie.
Wniosek jest zbyt prosty,należy się uśmiechnąć.Otóż postać publiczna, chcąc mieć coś do powiedzenia, powinna to mówić, co w przypadku kandydata Komorowskiego jest trudne, gdyż zazwyczaj wyręczał go Tusk.
Rytm narzucił Kaczyński-szpitale, G20, gaz łupkowy itp.Potrafi nadać bieg słowom, nie ucieka w polityczny kicz,w jaki czasem wchodzi Komorowski, składając z frazesów własny antyprogram.
Widać komu zależy na konkretach, a kto próbuje bujać,żeby usiąść na fotelu Króla.
Bardziej wiarygodny jest Kaczyński, i nie mówię tego na poklask Pisowi, lecz po to aby wskazać, kto jest bardziej zdecydowany i zdeterminowany, aby pełnić tę funkcje.
Jeśli Kaczyński narzuci kolejny temat, a tym razem może to być temat decydujący, może mieć o kilka procent więcej szans na zdobycie głosów niezdecydowanych.
Prezydent powien działać, Kaczyński to robi.Komorowski chce, abyśmy widzieli, że nie jest inaczej-powołuje Belkę, odgrzebuje Radę, lecz nie ma to żadnego wpływu na decyzje wyborcy.
Tylko konkret ma sens w tej chwili, tylko działanie wiarygodne, nie populistyczne.



Komentarze
Pokaż komentarze