Wschodni "bracia" będą paradować przed wtorkowym meczym z naszą drużyną, przechadzając się "pokojowo" i co najbardziej bolesne dumnie po ulicach Warszawy. Najgorzej byłoby wtedy, gdybyśmy dali sprowokować się tym nieokrzesanym poniekąd obywatelom "zaprzyjażnionego kraju". Nie możemy. Stoimy wyżej w hierarchii cywilizowanych zachowań. Ruskie, to ruskie i nic tego nie zmieni.
Wobec nich należy zachować spokój, najlepiej nie reagować, nie zaczepiać, bo to może skończyć się dla nas źle. Policja musi być w najwyższej gotowości, choć sądzę, że i tak niejednemu z naszych kibiców mogą puścić nerwy.
Bo u nas jest tak - jak "Solidarność" chce protestować przed meczem, a jest to grupa wywodząca się z Polski, to szans takich nie ma. Ale, jeśli Ruskie będą pastwić się na naszej dobroci (czytaj naiwności HGW), to nikt im w tym nie będzie przeszkadzał i pozwolenie na manifestację neobolszewickiej siły dostają?! Taka Polska, taki kraj.
Proponuję jedno wyjście. Należy ruskim podnieść poprzeczkę, nie reagować, trzymać wysoko Polskie flagi i patrzeć na nich mocno i pewnie z góry, inaczej to oni będą triumfować, a to MY do cholery jesteśmy u siebie!
Chyba, że Tusk już zdążył przestawić wajchę, a ja nic o tym nie wiem...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)