piana piana
312
BLOG

Demokracja? Nie, dziękuję

piana piana Polityka Obserwuj notkę 3

Ileż to razy słyszymy, że demokracja jest najlepszym systemem? Próba podważenia owego „dogmatu” kończy się zazwyczaj polityczną śmiercią delikwenta i skazaniem jego nazwiska na zapomnienie. Nie mówię tu oczywiście o politykach spoza głównego nurtu, którzy służą do występowania w mediach w charakterystycznej roli wioskowych głupków. Naprzeciwko takich delikwentów pokazuje się „poważnych” polityków i dziennikarzy, którzy wypowiadają magiczne słowa o świętości demokracji i dyskusja oczywiście się kończy – publiczność wyśmiewa oszołoma i bije brawo ekspertom. Kurtyna opada, a widzowie doskonale wiedzą, co mają myśleć. Demokracja rządzi, a kto uważa inaczej ten faszysta, oszołom i ktoś tam jeszcze.

 

Problem polega jednak na tym, że demokracja w wydaniu nowożytnym ma tak naprawdę około 100 lat. Wcześniej w ramach cywilizacji zachodu dominowały różnego rodzaju monarchie, bardziej lub mniej autokratyczne, czasami z domieszkami republikanizmu. Tymczasem wokoło słyszymy, że tylko demokracja jest słuszna, bo nie wymyślono nic lepszego. Hm… 100 lat w dziejach historii to ledwo mrugnięcie okiem. Po prostu nic, zatem skąd taka pewność?

 

Tymczasem niespodzianka – prawie za miedzą Chiny budują swoją potęgę pod rządami autorytarnego monarchy z dynastii KPCh i pokazują zdumionemu światu figę. Udowadniają w ten sposób, że demokracja nie jest wcale najlepszym systemem, iż można osiągnąć dobrobyt i potęgę idąc odmienną ścieżką, a demokracja i tzw. prawa człowieka nie są do niczego potrzebne, a czasami (patrz obszar między Odrą i Bugiem) są wręcz przeszkodą.

 

Demokracja dobrze sprawdza się jedynie w sytuacji, gdy wybierają ludzie, którzy mają majątek, utrzymują się z pracy poza „budżetówką”, myślący w kategoriach odmiennych od „tu i teraz” i posiadają podstawową wiedzę na temat funkcjonowania tzw. państwa. Pierwsze prawo mówi nam, że tzw. państwo nie ma swoich pieniędzy i aby je komuś dać, to musi komuś zabrać (defraudując przy okazji znaczną część tego). W innym przypadku mamy to, co mamy.

 

Zupełnym już kuriozum jest wprowadzanie na siłę demokracji (patrz Afganistan). Nie przyjmuje się to niczym źle dobrany organ zastępczy. No po prostu nie przyjmuje się i już. Przypomina to próby uprawiania pomarańczy na Antarktydzie. No niby można, ale koszty tego są tak ogromne, że nikt chyba nawet o tym nie pomyśli. Tymczasem kraje zachodu próbują wciskać demokrację każdemu krajowi, choć nierzadko pasuje to jak słynne siodło krowie.

 

Tymczasem Chińczycy pokazują, że można inaczej. Kto wie, może nawet lepiej. Autokracja plus dobrobyt brzmi kusząco. Pozwala na zachowanie władzy (wybory to tylko szoł dla naiwnych i w dodatku kosztowny), a gdy człowiek syty, to mu się buntować za bardzo nie chce. Rewelacja! Chińczycy obalają mit o demokracji jako warunku dobrobytu i nowoczesności, czym doprowadzają zachodnich polityków i „intelektualistów” do frustracji. Państwo Środka tym sposobem wraca na należne w świecie miejsce, pragnąc odbić sobie ostatnie 200 lat.

 

Ktoś powie, że to fuj, że tak nie można, bo musi być demokracja i tak dalej. Może zatem pora włączyć myślenie? Spójrzmy na nasze podwórko – frekwencja w wyborach wynosi około 50%. Z tych, co głosują to sami wyborcy nieraz dają do zrozumienia, że idą na wybory, ale nie wierzą, że cokolwiek zmienią. I niejeden z nich oddałby prawo do głosu w zamian za dobrą pracę.

 

Razem z potęgą idzie nieodłącznie poważanie. To coś, czego nie potrafią zrozumieć nadwiślańscy (celowo nie używam przymiotnika ”polski”, bo nie mam co do tego pewności) politykierzy. Żaden przywódca nie zlekceważy chińskiej delegacji, a na otwartą krytykę nikt sobie nie pozwoli, bo spotyka się z delikatną, acz zdecydowaną reakcją ze strony Chin. Poklepywanie po plecach w zamian za posłuszeństwo, a tak wygląda polityka zagraniczna w wykonaniu rządu PO, to droga donikąd. Tylko skąd ludzie mają się o tym dowiedzieć, skoro o tym nie mówią w „poważnych” mediach.

 

Chiny w ciągu ostatnich 30 lat urosły do światowej potęgi. Po dwudziestu latach trwania „naszej młodej demokracji” status jest taki sam, a może nawet i niższy. Może by zatem warto skopiować co-nieco z chińskich doświadczeń? Wiem, że to inna cywilizacja, ale skoro bezmyślnie kopiujemy zupełnie idiotyczne wzorce z zachodu, to może by coś zaimportować z Dalekiego Wschodu?

piana
O mnie piana

Gryziklawiaturek. Syn Mariana. Wiekowo w kategorii "stary grzyb". W młodości przebył chorą (dziś mówimy toksyczną) fascynację Misiem Uszatkiem, skutkiem czego do dziś zostało odstające ucho. Zwolennik teorii mówiącej, iż państwo polskie już nie istnieje. Mieszka na planecie Ziemia i jest do niej bardzo przywiązany siłą grawitacji. Wcześniejsze doświadczenia artystyczne ma już za sobą. Polityczne też. Uwielbia podróże do krainy absurdu. Nazwa bloga zaczerpnięta oczywiście z najlepszego utworu zespołu Papa Dance. Chwile ulotne łapie na twitterze jako @piana_pl. Przedruki dozwolone (a nawet mile widziane) wraz z podaniem autora i źródła (linku).

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka