Bardzo lubię nawiązania do filmów. Obrazy dużo lepiej przemawiają do ludzi niż słowa. W dodatku kinematografia potrafi tworzyć stereotypy, a nawet archetypy. Potęgę X Muzy doceniali Lenin i Hitler, zatem coś musi być na rzeczy. Jednym z wykreowanych medialnych obrazów o zasięgu ogólnoświatowym jest niewątpliwie Jaś Fasola. Postać stworzona przez Rowana Atkinsona stała się symbolem gbura, wzorcem braku elementarnych zasad kultury i zapowiedzią kłopotów.
276
BLOG
W świecie rzeczywistym, w polityce mamy też niewątpliwie do czynienia z tego typu osobnikami. Całkiem niedawno do oryginału porównywany był, nie bez cienia racji, premier Hiszpanii Zapatero. Jako że koszula bliższa ciału, rozejrzyjmy się po krajowym podwórku. Czy mamy kogoś odpowiedniego na stanowisko Jasia Fasoli nadwiślańskiej polityki AD 2010? Jakieś kandydatury? Ja mam odpowiedniego człowieka do udekorowania tym zaszczytnym laurem. Jest to niewątpliwie Bronisław Maria Komorowski i w tej rywalizacji (jak to mawia jego znajomy, Donek) „nie ma nawet z kim przegrać”.
Już podczas kampanii wyborczej mieliśmy się okazje przekonać o specyficznym poczuciu humoru i braku znajomości zasad rządzących państwem. Powiedzenia o wodzie spływającej wodzie do Bałtyku (to dla pocieszenia powodzian) można było potraktować jako wypadek przy pracy. To się zdarza, gdy człowiek z drugiego szeregu zostaje postawiony na apelu na przedzie i musi śpiewać a capella.
Prawdziwy test dopiero miał nastąpić i pokazać czy mamy do czynienia z charyzmatycznym wodzem, uzdolnionym przywódcą, czy chociażby sprawnym administratorem. Test taki odbył się niedawno, podczas wizyty w USA i pamiętnego wystąpienia B. M. Komorowskiego w jednej z fundacji. Przeczytałem jego fragment i nie mogłem w to uwierzyć, dlatego poświęciłem godzinę czasu na jego dokładne wysłuchanie. Było warto!
Polecam wszystkim. Fragmenty, co ciekawsze kwiatki z wystąpienia można przeczytać tu: http://fotoszop.salon24.pl/258736,to-bylo-wspaniale-przemowienie-nikt-nie-mial-szansy-zasnac. Całe wystąpienie można obejrzeć tutaj: http://www.gmfus.org/livestream/poland/archivedvideo.html. Ja poświęciłem na to godzinę czasu i nie żałuję.
Nie będę powtarzał już wypunktowanych spraw. Od siebie dodam tylko, że przemówienie to jedna wielka katastrofa. Magister historii mieszający daty i pojęcia. Polityk z kompletnym brakiem znajomości geografii. „Nie wiem czy w Ameryce pamięta jak wygląda mapa Europy czy nie? Nie jestem tego pewien”. Czy to nie ten sam poziom, co u Włochów pytających się mojej Kuzynki (pracującej tam kiedyś jako opiekunka) „Czy wy tam w Polsce macie kurczaki?”. Tak poza tematem - czy Jego stary fumlef spod celi, Janek Szeląg, dołączy niczym Henryka Krzywonos do panteonu autorytetów?
„Od tej pory będę ściśle obserwował i się zastanawiał, gdzie jest Islandia.” Taka pada odpowiedź na pytanie ambasadora Islandii w Waszyngtonie. Co ma biedny teraz biedny ambasador myśleć? Że Polacy to kompletne „ćwoki” (zacytuję gwiazdę PO), że z kilkudziesięciu milionów ludzi nie potrafią wybrać jednego, co to potrafi mówić składnie i logicznie nie przynosząc wstydu. Czy tzw. polish jokes otrzymają nowy impuls? Skoro prezydent (a więc najwybitniejszy z najmądrzejszych, creme de la creme elit) plecie trzy po trzy niczym potrzepany, to jaki musi być średni poziom w kraju?
Dziwi tylko, że „młodzi wykształceni z wielkich miast” nie bija na alarm, nie wstydzą się, nie instalują zegarów do końca kadencji. Nie „organizują się” na fejsbuku. Nie krzyczą, że ośmiesza nasz kraj i że to obciach i żenada. Dlaczego? Odpowiedź bardzo prosta – bo nikt im tego nie kazał. Prasa „międzynarodowa” też milczy, co by świadczyło, że tak właśnie ma być.
„Artykuł piaty (Traktatu północnoatlantyckiego) pozwala nam, jako NATO, na odważniejszą politykę poza NATO” mówi nasz ukochany Przywódca. Ciekawe, bo artykuł mówi on o możliwości (nie obowiązku!) obrony napadniętego kraju członkowskiego NATO. Przypominam, że Komorowski jest w polityce od dwudziestu lat, więc mógłby w tym czasie coś liznąć z tematu.
Bigosowanie, cytowanie rosyjskich powiedzonek, dowcipy na poziomie przeciętnego kabaretu z telewizyjnej dwójki, idiotyczne odzywki do tłumaczki. Czy tak wyraża się dyplomata lub przywódca państwa?
Kwiatki z polityki krajowej, jak popieranie in vitro (gdyż jako katolik jest „za życiem”), czy zapraszanie Jaruzelskiego (czy Merkelowa zaprasza Egona Krenza na pogaduchy? Honeckera już niestety nie może) pominę, bo wielokrotnie były omawiane i jedynie dopełniają obrazu zgrozy.
Kiedyś pisałem o tym, że specjalnie wystawia się w wyborach Bronisława Marię Komorowskiego. Cel był prosty – mieć na prezydenckim stołku osobę niezbyt lotną, niezdolną do stworzenia osobnego ośrodka władzy czy też kontrowania poczynań Donalda Tuska. Co by nie mówić – plan wykonany doskonale. Chylę czoła przed autorem tego planu.
Wracając do głównego tematu. Wygłupy Jasia Fasoli śmieszną na ekranie. W życiu codziennym z pewnością śmieszyłyby zdecydowanie mniej. Co gdy przywódca państwa zachowuje się niczym kabareciarz? „Nadchodzi totalny kataklizm” – taki był tytuł pierwszego filmu fabularnego z Jasiem Fasolą. Pozostaje nam jedynie mieć nadzieję, że życie nie do końca upodobni się do filmu.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)