0 obserwujących
97 notek
135k odsłon
  5379   0

Samuel Pereira: „Młody Michnik” to określenie mojej Mamy

Zaskakująco o wadach PiS-u, dosadnie o Tomaszu Arabskim i uczciwie o samym sobie opowiada w autoryzowanym wywiadzie Samuel Rodrigo Pereira, rzecznik stowarzyszenia Solidarni 2010, młody dziennikarz, znacząca postać prawicowej blogosfery.


Grzegorz Piechuła: Samuel Rodrigo Pereira, rzecznik prasowy stowarzyszenia Solidarni 2010. „Młody Michnik” czy „pierwszy idol pokolenia TU-154”?

Samuel Rodrigo Pereira: Po pierwsze chciałbym stanowczo odciąć się od określenia „pokolenie TU-154”. Jest to określenie stworzone przez ludzi całkowicie nie rozumiejących w czym tkwi cały problem katastrofy smoleńskiej. Jest to wydarzenie ważne pod wieloma względami, nie ma jednak ścisłego związku z tym a nie innym samolotem. Stwierdzenie „pokolenie TU-154” jest krzywdzące dla rodzin ofiar. To ich bliscy zginęli w tym tragicznym locie, społeczeństwo zaś i politycy mają obowiązek nie tylko pamiętać, ale wyciągnąć z tego wydarzenia konkretne wnioski. Tutaj muszą pojawiać się postulaty odpowiedzialności politycznej, a nawet karnej.

Co do stwierdzenia „młody Michnik” – podzielę się tym po raz pierwszy – to określenie mojej Mamy. Oglądając moją rozmowę z redaktorem Gazety Wyborczej, stwierdziła iż dokładnie tak samo postrzegano kiedyś Adama Michnika. Młodych ludzi, mniej lub bardziej związanych z różnymi ruchami opozycyjnymi w PRL-u, trzymała na duchu świadomość, że gdzieś jest taki młody człowiek, który odważnie przeciwstawia się establishmentowi. Nie można jednak na tę postać spojrzeć bez świadomości o tym co się działo do roku 2011. Adam Michnik wybrał konfitury - odwrócił się od tych, którzy działali i spotkali się z poważnym cierpieniem w walce o naszą niepodległość - wchodząc w bliską relację z ich oprawcami.


* * To tylko fragmenty wywiadu. Kliknij, by przeczytać całą rozmowę * *

 
Solidarni 2010 to ważny punkt w Twoim życiu. Zdaje się jednak, że Ewa Stankiewicz odegrała równie istotną rolę? Najpierw filmem „Trzech Kumpli”, a następnie postawą po katastrofie smoleńskiej.

Mogę śmiało powiedzieć, że mam słabość do ludzi z takim charakterem, tak odważnych jak Ewa. To tacy ludzie dodają nadziei, że jeszcze warto. Wiele razy narzekamy, że społeczeństwo jest nijakie, że stanowimy trochę wspólnotę "żywych trupów". Słusznie, jednak to też dzięki temu nasze współczesne Ewy Stankiewicz tak się wyróżniają na tle tej bylejakości.

Film Trzech Kumpli, dla mnie i dla wielu moich znajomych był wielkim wydarzeniem. W tym filmie jest nowoczesność w obrazie, odwaga w realizacji i pazur w przekazie. Ten ostatni najlepiej widać w dociekliwości Ewy. W rozmowie z Lesławem Maleszką bez skrępowania, można by rzec z bezczelnością godną wielkiej dokumentalistki, ona wciąż stara się zrozumieć, jak mógł zdradzać najlepszego przyjaciela. Wymowne iż jedyną odpowiedzią, jakiej udziela przepytywany jest powtarzające się "To bardzo dobre pytanie".

Ostatnio Twoje teksty pojawiają się na łamach Rzeczpospolitej, a jednocześnie nadal aktywnie działasz w Solidarnych 2010, w namiocie pod Pałacem Prezydenckim. Wolisz rolę dziennikarza czy aktywisty?

Tekst w "Rz" pojawił się jako odpowiedź na tezy Filipa Memchesa, na stałe współpracuje z "Gazetą Polską", a teraz w nowym dzienniku Tomasza Sakiewicza. Dziennikarz, czy aktywista? To jest dla mnie trudne i ważne pytanie. Rolę dziennikarza również postrzegam jako bycie aktywistą. Bycie aktywistą na rzecz dostępu do wiedzy dla obywateli.

A aktywistą konkretnej partii politycznej?

Nieraz zastanawiam się nad tym. Mam mocną potrzebę oddziaływania na rzeczywistość, zmieniania jej. Wydaje mi się, że w tym względzie więcej może zrobić dziennikarz niż "zwykły poseł", więc gdybym miał działać w polityce, to z nadzieją, że rzeczywiście będę coś zmieniał. I tu nie chodzi o pychę bycia ważnym, która oczywiście też gdzieś tam jest, ale o realia.


* * To tylko fragmenty wywiadu. Kliknij, by przeczytać całą rozmowę * *

 
Stowarzyszenie Solidarni 2010 często bywa przedstawiane jako swoista „smoleńska odnoga PiS-u”. W kampanii Jarosław Kaczyński mówi – przynajmniej na razie – mniej o katastrofie. W cień odsuwa się także Antoniego Macierewicza. W sprawie smoleńskiej najaktywniejsi są Solidarni 2010 – składając np. zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez premiera Donalda Tuska. Może rzeczywiście jest coś w tej „smoleńskiej odnodze”?

Mam pełną świadomość, że jako Stowarzyszenie jesteśmy w jakimś stopniu wykorzystywani politycznie. Trudno. Działam w tej sprawie nie ze względu na PiS, ale ze względu na to, że chciałbym byśmy w Polsce mieli ambicję na „Normalne Państwo”. Państwo pewnych standardów, odpowiedzialności. Nie chcę ciągle słyszeć "duże państwo, ale…", "demokracja, ale…", "prawo do, ale…". Bez ciągłego „ALE”!

Tak, Solidarni 2010 są postrzegani jako "smoleńska odnoga" PiS, zarówno przez zwolenników jak i przeciwników. Najwyższy jednak czas, byśmy zaczęli tworzyć również przekaz pozytywny. Nie zostawiając tematu Smoleńska, trzeba patrzeć na inne aspekty życia.

Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale