0 obserwujących
97 notek
135k odsłon
  1153   0

Jak zarobić miliony budując drogi?

W Polsce drogi szybkiego ruchu i autostrady buduje się wyłącznie dla pieniędzy. Interes społeczny i realizacja inwestycji odgrywają tutaj drugoplanową rolę. Dlaczego robotnicy nie pracują, a czas każdej budowy jest niewyobrażalnie długi? Bo to się po prostu opłaca.

Ustosunkowany milioner

Nie trzeba być szefem dużej firmy z wieloletnim doświadczeniem w branży, by otrzymać zlecenia na budowę autostrad. Wystarczy – stosunkowo skromny jak na tę dziedzinę – kapitał i dobre ustosunkowanie. By zarobić miliony przy budowie polskich dróg, każdy domorosły przedsiębiorca musi najpierw zdobyć:

·       - Dobrego znajomego w rządzie lub osobę mającą dojście do Rady Ministrów

·       - Znajomego w GDDKiA, pracującego przy organizacji interesującego nas przetargu
(lub osobę pracującą w podmiocie organizującym przetarg)

·       - Kilka bądź kilkanaście milionów złotych (zależy od skali przedsięwzięcia), które posłużą jako kapitał zakładowy dla firmy budowlanej

·       - Sprytnych, leniwych lub posłusznych wykonawców

Najlepiej byłoby, gdybyśmy sami mieli dobre, wręcz przyjacielskie relacje z Radą Ministrów i GDDKiA, ale bądźmy realistami – na kolegów będziemy musieli wydać troszkę gotówki. Ważne, by nie płacić z własnej kieszeni.

Jak zostać milionerem w 7 krokach

Gdy uda nam się już zgromadzić wszystkie potrzebne składniki, możemy przystąpić do zarabiania pieniędzy. Biznesplan wygląda następująco:

1.     1. Zakładamy firmę budowlaną – zależnie od skali przedsięwzięcia, kilka lub kilkanaście milionów kapitału zakładowego powinno spokojnie wystarczy. Pamiętajmy, by na ów kapitał nie przekazywać zbyt dużej ilości gotówki – to pieniądze, które najprawdopodobniej przepadną (patrz punkt 7.). Dbamy o pieczołowite wypełnienie wszystkich formalności. Na tym etapie nie może być żadnych wpadek czy niejasności – firma musi być zarejestrowana perfekcyjnie. To czasochłonny etap, zwłaszcza po wprowadzeniu przez PO tzw. „jednego okienka”, ale warto cierpliwie i spokojnie przez niego przejść.

Jeśli mamy znajomości wśród urzędników średniego szczebla – na tym etapie mogą okazać się pomocne i znacząco skrócić czas rejestracji naszej działalności gospodarczej. Nie narzekajmy jednak na przedłużające się terminy i liczne, niepotrzebne procedury – pomyślmy o urzędnikach jak o partnerach biznesowych – oni także chcą zarobić swoje.

2.     2. Czekamy na przetarg. Tutaj niezbędny okazuję się kolega, znajomy lub przyjaciel w podmiocie ogłaszającym zapotrzebowanie i konkurs. Jeśli chcemy zarobić naprawdę dużo, znajomy powinien pracować lub mieć dojścia do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

W zależności od naszych relacji ze znajomym, lub od grubości naszego portfela, otrzymamy informacje o przetargu z odpowiednim wyprzedzeniem, informacje dotyczące innych złożonych ofert, lub cynk odnośnie tzw. oferty optymalnej. To powinno pozwolić nam wygrać w cuglach.

Jeśli jesteśmy naprawdę przedsiębiorczy, możemy uzyskać jeszcze więcej. Mianowicie przetarg tak skonstruowany, że niezależnie od wysokości złożonej przez nas oferty, zostanie on rozstrzygnięty na naszą korzyść. Jeśli uda nam się ta sztuka, możemy zażądać naprawdę astronomicznych pieniędzy, porównywalnych nawet z kosztem warszawskiego odcinka drogi krajowej S8, gdzie za 10 km drogi zapłacono wykonawcom 2 mld 270 mln zł. Ale to wymaga naprawdę dobrych znajomości.

3.     3. Pieniądze potrzebne na realizację inwestycji znacznie przekraczają nasz kapitał zakładowy. To byłby nie lada problem i bez odpowiednich dojść nigdy byśmy go nie przezwyciężyli. Ale od czego są koledzy. Przez znajomego załatwiamy z co bardziej przedsiębiorczymi przedstawicielami Rady Ministrów poręczenie gigantycznego kredytu pod budowę drogi. Wysokość pożyczki może znacznie przekraczać realne koszty budowy – ważne, by wszystko było dobrze udokumentowane na papierze.

Zawyżamy więc koszty gdzie tylko się da, uważamy jednak by nie przesadzić – nie chcemy by sprawa wzbudziła niepotrzebne zainteresowanie. Musimy pamiętać, że głównym przeznaczeniem pożyczanych pieniędzy jest opłacenie wykonawców (dobrze, gdy to nasze „znajomki”) i kierownictwa naszej firmy, a nie zakup sprzętu, narzędzi i materiałów budowlanych. Naszym priorytetem jest zostać milionerem, a nie wielkim budowniczym – nie zapominajmy o tym!

Kredyt z poręczeniem rządowym dostaniemy bez większych problemów – dla pożyczkodawcy to pewna inwestycja, więc o źródło finansowania nie musimy się specjalnie martwić.

4.     4. Rozpoczynamy budowę. Po wygranym przetargu natychmiast podpisujemy umowy z podwykonawcami i sprowadzamy ciężki sprzęt. Ale tylko taki, który jest absolutnie konieczny, do użycia którego zobowiązuje nas zawarta umowa. Podwykonawcy nie są w ciemię bici i będą ostro negocjować stawki dla siebie. Bądźmy twardzi, ale wyrozumiali – oni także chcą zarobić swoje, a ten specyficzny rynek znają jak własną kieszeń. Wybieramy najtańszych i najbardziej zorientowanych w przedsięwzięciu (biznesowym, nie budowlanym!) partnerów.

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale