Dzisiaj sympatycznie i na wesolo. Od kiedy przeszedlem do rodactwa, rownolegly matrix wydaje sie jeszcze ciekawszy. Teraz tak sobie chodze z podniesiona glowa i podziwiam. Nadto, oswajam sie z rodactwem. Polactwo czasami jest do bolu nudne. Pozniej przyklad, za chwile. Zauwazylem (zadne do wielkie halo), ze nowe bractwo dzieli sie na dwie kasty. Wyzsza to wyznacy wiary - pisowcow i udajacych biseksualnosc; czyli tych mowiacych oficjalnie: - ja sie tylko przygladam. Ci slabi, aspiruja do grona. Nizsza kasta to zaniedbani intelektualnie spamerzy, ktorym towarzysza (biegajac od jednego wrazego do kolejnego bloga bez nabrania tchu, az padna) - stada kucykow. Folklor w psychiatryku; niegrozne to acz namolne a zaniedbanie - do imentu.
Ale ale z sentymentem (naprawde) wspominam ambitnego kucyka. Taxe mial na imie. Czlowiek przywiazuje sie do cudzego nieszczescia. Ale juz nie zyje, padl z wycienczenia. Sympatyczny byl nawet, nie uzywal wulgaryzmow. Mial pewien feler a ja nie moglem mu pomoc. Troche megaloman, zabawny jednym slowem. Mija miesiecznica jak padl, stad tyle empatii w opisie trupa. A moze ktos go skrzywdzil w przychodni, no nie wiem. Namolny ale sluchal sie. Jak prosilem: Taxe idz juz teraz na zaprzyjaznione patriotyczne blogi - to posluchal. Jedno POstawil sobie za cel - spamowac na potege. Co prawda niektorzy traktuja spamowanie jako glos w dyskusji ale w koncu uleglem i nie wyrzucilem na zbity.
Koniec koncow wrzucil 3 tuziny spamu: 'Zapraszam do swojej przychodni zdrowia - obiecuje ulatwienia'. Ogolnie mowiac. Na kolanach prosilem: - Taxe percue, to latwe, skup sie: zaimponuj czytaczom i skomentuj notatke. Tak jak porafisz, swoimi slowami. Zero reakcji. Jak grochem rzucac. PO 37 wrzutce o przychodni psychiatrycznej - umarl. Przed smiercia zostawil pozegnalny list: - 'Ja S24 traktuje teraz wylacznie jako robienie sobie jaj. Do tego sie nadaje.' No dobrze, szczery kucyk. Znaczy sie, chyba jednak zaniedbany, bo padl z glodu.. R.I.P. Pozniej dostalem info na pw - duch wrocil na stare, niezalezne smieci.
Obiecany wczesniej przyklad. Pierwszy z brzeg: blogerka Podpisano.Odrecznie 19 maja o 2 po poludniu wpisala.. Kto chce, sprawdzi 'Na modle'. Logiczny do bolu post. Mnie teraz nudza wpisy logiczne. Bo tak. Wole POczytac odjazdy Cezarego. Poza tym lubie megalomanskie zadecia. Zaczynam na rowni z bracia w wierze podniecac sie brakiem obiecanych czy nieobecnych obwodnic. Ale ale wiadomo, ze zadaniowcy tlucza temat do potegi. Z drugiej strony, tam sa czystej wody ukryte perly. Inna perla wpadla sama w rece; w poprzedniej opisalem rzetelnie marzenia fanatyka.
PO wprowadzeniu czytacza w dobry nastroj, cytata: 'Tak naprawde skala naszej drogowej porazki dotarla do mnie w [...]' Tu C opisuje rozmowce (prezesa fimy) a ten chcac cos ukryc, przed nosem 'mignal jakas mapka'. Ladne to: mignal mapka.' Tym prezes sie POgrazyl. Tak wykombinowal wzmozony bloger Cezary: 'Jezeli trzeba sie uciekac do takich trikow to nie moze byc dobrzre.' Siur, ze nie moze byc dobrze. The best: - 'Potem rozmawialem z jednym z dziennikarzy TVN (calkiem z sensem z reszta, pozdrawiam przy okazji), ktory czytal moj tekst na Fundacji na ten i inne tematy.' Takie same mile slowa mowil o wsi24 nieobyczajny posel in spe cieszac sie wygranym laptopem. Marnie skonczyl; teraz Krzys z nadwaga uczy plucia na zaproszonych gosci wlasna latorosl .
Tlumaczac na nasze: - Po rozmowie z prezesem od drog, ktory mignal mapka z drogami, pograzajac sie tym trickiem w oczach blogera, redaktor z tv (calkiem z sensem) podzielil sie blogerem opinia. Fju fju. Lubie megalomanow. Niewazne to, POniewaz drogi nie sa skonczone. Zartowalem dla rozluznienia.. Wzmozony bloger tak formuluje swoja (piekna) mysl (warto skupic sie na mantrze po przecinku: - ' Problem w tym, ze brak autostrad goscie stwierdza a po tym jak zostali zapewnieni o gotowosci infrastruktury beda pewnie poirytowani w dwojnasob.' Boskie. Tlumaczac z tamtego na nasze; - Brak autostrad goscie stwierdza he he he.. No dobrze stwierdza brak drog. I co dalej: - A ja osobiscie uwazam, ze goscie beda wciekli w trojnasob. To latwe: zostali zapewnieni a tu autostrad nie ma.
Tak se mysle, na chlopski rozum biorac, ze goscie dostana chyba szalu. Bo taki gosc tez ma swoj rozum i wie, ze to jemu wlasnie droge obiecano i budowano. Zeby jeszcze nie zapewniali gosci - to pol biedy. A zapewniali. Znajac troche zycie - droge skoncza na nastepne wakacje. Czekal narod trzy pokolenia, poczeka jeszcze trzy kwartaly. Na wiosne tez bedzie sukces. Albo latem '13. Cezary teraz na bank budzic sie bedzie z krzykiem: gdzie te obiecane obwodnice ! A tu nie ma. Klops. Znikneli. PO czasie okaze sie, ze piasek zajumali. Moral taki na wlasne potrzeby: wzmozenie i megalomanstwo daje piorunujaca mieszanke. Od tego popeka kazda polna droga. Za darmo oddam mantre: POplamila ci sie bluzka, wina T. Warto bylo przejsc do rodactwa, chocby po to, zeby uslyszec jak po Alexie Cezary powtarza (chyba nawet nie zdaje sobie sprawy) przekaz dnia.
'a ja naprawde chce sie z tego EURO mimo wszystko cieszyc ;)'
Jak mozna do anielki cieszyc sie z imprezy, kiedy tu zapewnianych drog nie ma. Obiecanych obwodnic nie ma.. Pytani - machaja mapkami. Kongenialna mantra powtarzana prez intelektualisow obozu prawdziwie niepodleglosciowego. Mimo wszystko brak autostrad goscie stwierdza sami.. Boska. Lubie piekne mysli.
PM


Komentarze
Pokaż komentarze (14)